Krzysztof Mdel SJ

Wartocioglnoludzkie ichrzecijaskie
wlistach VincentavanGogha dobrataiprzyjaci
w latach 1853-1880

Praca magisterska z teologii pastoralnej napisana pod kierunkiem prof. dra hab. Tadueusza Wooszyna SJ na Papieskim Wydziale Teologicznym, Sekcja w. Andrzeja Boboli "Bobolanum" w Warszawie.
[Wydawnictwo] Bobolanum, Warszawa 1995, format A5, ss. 116, ISBN 83-901731-5-8


Spord wszystkich filozofw, Magw, itp. jeden tylko Chrystus gosi jako pewnik ycie wieczne, nieskoczono czasu, nico mierci, sensowno i konieczno powicenia i pogody ducha. Ten artysta najwikszy spord wszystkich sam y w pogodzie ducha, a gardzc marmurem, glin i kolorem, pracowa w ywym ciele. Idzie o to, e ten artysta niesychany, ktrego ledwie moemy poj tpym narzdziem, jakim s nasze nowoczesne, znerwicowane i otpiae mzgi, nie tworzy ani rzeb, ani obrazw, ani ksiek, jak my, lecz, jak sam mwi, tworzy... ywych ludzi, niemiertelnych. Sprawa to powana, bo to przecie prawda.
Vincent van Gogh, List do Emila Bernarda, czerwiec 1888.



Wstp 6

Rozdzia 1
Ustalenia metodologiczne 11

1.1. Pojcie wartoci 11
1.2. Wartoci chrzecijaskie jako klucz kodyfikacyjny 14
1.3. Zasada porzdkowania i interpretacji materiau rdowego 16
1.4. Metoda "miejsc teologicznych" 16
1.5. Przykad stosowania metody "miejsc teologicznych" 17
1.6. Nota biograficzna 19

Rozdzia 2
Czowiek w listach Vincenta van Gogha 25

2.1. ycie 25

2.1.1. Warto ludzkiego ycia 25
2.1.2. Sens mierci 27
2.1.3. mier samobjcza 29
2.1.4. Tosamo i powoanie 29

2.2. Wolno 37

2.3. Prawda i dobro 38

2.3.1. Poznanie jako edukacja 39
2.3.2. Inspiracje literackie 41

2.4. Pikno 46

2.4.1. Inspiracje malarskie 46
2.4.2. Opis okolicy w miejscu zamieszkania 52
2.4.3. Estetyka i zadania sztuki 54

2.5. Praca 56

2.5.1. Ethos pracy 57
2.5.2. Motywy pracy 57

Rozdzia 3
Wartoci spoeczne w listach Vincenta van Gogha 60

3.1. Wizi midzyludzkie w ogle 60

3.2. Maestwo i rodzina 61

3.2.1. Idea kobiecoci 61
3.2.3. Wizi rodzinne 63
3.2.4. Wizi z bratem 65

3.3. Sprawiedliwo i porzdek spoeczny 67

3.3.1. Historia 67
3.3.2. Sprawiedliwo spoeczna 68

Rozdzia 4
Idea Chrystusowy w listach Vincenta van Gogha 71

4.1. Wartoci religijne 71

4.1.1. Religia w ogle 71
4.1.2. Pismo wite 72
4.1.3. Istoty niewidzialne 72
4.1.4. Bg osobowy 73
4.1.5. Chrystus 76
4.4.6. Modlitwa 78
4.1.7. Szukanie woli Boej 79

4.2. Koci 80

4.3. Wartoci moralne 81

4.3.1. Przezwycianie za dobrem 81
     a) Przezwycianie smutku i podobnych mu stanw ducha 81
     b) Przezwycianie grzechu i saboci 83
     c) Przezwycianie miertelnoci 85
     e) Goszenie Ewangelii jako przezwycianie ciemnoci 85
4.3.2. Mio nieprzyjaci 86
4.3.3. Podejmowanie Krzya 86
     a) Podejmowanie codziennych trudw i obowizkw 86
     b) Krzy a zmartwychwstanie 87

Podsumowanie 89

[Przypisy] 94

Bibliografia 99




Wstp


Praca niniejsza stanowi prb ustalenia wartoci zawartych w listach Vincenta van Gogha (1853-1890) oraz prb ich interpretacji za pomoc metody "miejsc teologicznych". Mwic inaczej, jest to prba odnalezienia loci theologici w wybranym obszarze sztuki wspczesnej, a tym samym ukazania jej wymiaru sakralnego.

Uzasadnienie wyboru tematu i cel pracy. O wyborze tematu czcego cele teologiczne z histori sztuki, a dokadniej - o wyborze listw dziewitnastowiecznego holenderskiego malarza zadecydowao kilka czynnikw. Pewn rol odegray tu nasze osobiste zainteresowania zwizane z histori europejskiego malarstwa i jzyka kultury symbolicznej. Sztuki pikne, nazywane przez Koci najszlachetniejszym dzieem ludzkiego ducha (Sacrosanctum Concilium, 122), ju od koca osiemnastego stulecia, jeli nie od pocztkw Renesansu, coraz bardziej oddalaj si od chrzecijastwa.[1] Std te skupienie uwagi teologa na przejawach ycia duchowego dzisiejszego wiata jest zadaniem cigle aktualnym i wanym nie tylko z uwagi na immanentny cel teologii, jakim jest ewangelizacja.[2] Potrzeba podjcia takich bada wydaje si tym aktualniejsza, e brak teologicznej lektury wiata symboli prowadzi do pojawiania si niechrzecijaskich symbolizacji rzeczywistoci duchowej.[3]

Ponadto w naszej pracy konieczny by wybr autora, ktrego twrczo byaby reprezentatywna dla sztuki wspczesnej, a ycie i pogldy wystarczajco dobrze udokumentowane na uytek metody naukowej. Osoba Vincenta van Gogha znakomicie nadawaa si do tego celu. Najpierw malarz ten od kilku dekad uznawany jest za ucielenienie ideau wspczesnego artysty, a nawet wspczesnego czowieka.[4] Z drugiej strony Van Gogh by mczyzn obdarzonym gbokim instynktem religijnym, mocno zakorzenionym w chrzecijastwie, przez pewien czas peni nawet funkcj pastora w gminie Kocioa Reformowanego. Za wyborem tego artysty przemawia take pozostawiony przez niego wyjtkowo obszerny zbir listw, a wic bogaty zapis, pozwalajcy na cilejsze ujcie pogldw i postaw yciowych ich autora. Listy odsaniaj osobowo Van Gogha, take jego tosamo religijn i moraln. Celem naszej pracy bdzie zatem wydobycie i ocena tych treci.

Charakterystyka materiau. Korespondencja Vincenta van Gogha traktowana jest tutaj jako "miejsce" czy raczej "rdo teologii" (locus theologicus), ale rdo wtrne (locus theologicus secundus) w porwnaniu z podstawowym rdem teologii, jakim jest Objawienie. Mwic cilej, rdem "teologii" s tu wartoci oglnoludzkie i religijne przeywane, uznawane i wybierane przez czowieka.[5]

W caej epistolografii Vincenta van Gogha szczeglne miejsce zajmuj listy do brata Thea (Theodorus van Gogh). Pierwszy list do brata pochodzi z sierpnia 1872 roku, czyli z czasu pierwszej duszej rozki obu braci, natomiast ostatni, 651 list zosta napisany w dniu 23 lipca 1890 roku.[6] Korespondencja z bratem trwaa bez duszych przerw przez 18 lat ycia Vincenta van Gogha, a do jego mierci w lipcu 1890 roku.[7] Korespondencja nasilaa si w okresach, kiedy Vincent podejmowa samodzielne studia, kiedy izolowa si od otoczenia powicajc si pracy twrczej, a take w okresach wychodzenia z depresji, ktra dotykaa go pod koniec ycia. Przez cay ten okres (wyjwszy czas wsplnego mieszkania w Paryu w latach 1886-88) obaj bracia widuj si bardzo rzadko. Dla samego Vincenta kontakt listowny z bratem by prawie raison d'être, zwaszcza, e od poowy lat osiemdziesitych pozostawa praktycznie na wycznym utrzymaniu Thea.[8]

Ju sama rozlego i intensywno tej korespondencji wiele mwi o jej autorze. Listy rozpoczynaj si niemal zawsze tytuem: "Theo", "Drogi Theo" bd "Mj drogi Theo", a niekiedy podpisywane s zwrotem: "Zawsze kochajcy Ci Vincent" lub innym podobnym. Z reguy listy pisane s obustronnie na jednej lub dwu kartach papieru, czsto tylko na powce formatu listowego, ale zdarzaj si take listy dusze, liczce w druku kilka lub wicej stron. Zasadnicz treci listw Van Gogha s jego wasne sprawy codzienne. Najdusze monotematyczne passusy powicone s biecym lekturom (sporo cytatw z poezji i prozy), ogldanym obrazom i grafikom (np. relacje z muzew), spotkanym artystom, a w pniejszym okresie - take wasnym pracom malarskim. Bardzo czsto pojawiaj si dusze passusy opisw przyrody, relacje z miejsc oraz z rozmw ze spotkanymi osobami. Inne jeszcze monotematyczne fragmenty dotycz osobistych dylematw Van Gogha zwizanych z powoaniem, sytuacj yciow, stanem ducha, zdrowia czy wreszcie kopotami finansowymi i innymi. Najdusze listy dotykaj zazwyczaj wszystkich tych wtkw. Wzmianki dotyczce religii, spraw rodzinnych i towarzyskich pojawiaj si raczej "okresowo", wi si bowiem cile z biografi Van Gogha. Niekiedy pojawiaj si w listach refleksje o charakterze filozoficznym, teologicznym bd historycznym.

Prcz korespondencji Vincenta z bratem zachoway si listy pisane do innych osb. Najwikszy zbir obejmuje listy do malarzy: Antona van Rapparda (58 listw), Emila Bernarda (21) i Paula Gauguina, do maestwa Ginoux, do rodzicw, samej matki (8), siostry Wilhelminy (23), do maestwa Van Stockum-Haanebeeckw, do Johna Russella (3), do krytyka sztuki, Alberta Auriera, i kilka innych.

W niniejszej pracy ograniczymy si tylko do korespondencji z lat 1872-1880, a wic przede wszystkim do listw adresowanych do brata Thea i zaledwie kilku listw do rodziny i przyjaci. Ograniczenie to podejmujemy, po pierwsze, z uwagi na rozlego materiau - kompletne wydanie listw liczy okoo 2 tysicy stron i wyczerpujce jego omwienie przekraczaoby ramy tej pracy. Po drugie, listy ze wspomnianego okresu zawieraj najwicej treci religijnych (wie si to cile z biografi Van Gogha), a wanie wartoci religijne s bliszym przedmiotem pracy. Po trzecie, we wspomnianym okresie Van Gogh prowadzi korespondencj ze stosunkowo wskim gronem osb, co dodatkowo uatwia analiz materiau rdowego.

Podzia pracy. Praca skada si z piciu rozdziaw. W rozdziale pierwszym, ktry posiada charakter metodologiczny, przedstawiamy pojcie wartoci, w tym - wartoci chrzecijaskich jako klucza kodyfikacyjnego, omawiamy take metod "miejsc teologicznych" i podajemy przykad jej zastosowania. W drugim rozdziale zamiecilimy not biograficzn Van Gogha. W kolejnych rozdziaach omawiamy wartoci zawarte w analizowanej korespondencji. Rozdzia trzeci omawia najbardziej podstawowe wartoci, ktrych podmiotem jest pojedyncza osoba ludzka. W rozdziale czwartym zestawiamy wartoci spoeczne, poczwszy od wizi maeskich i rodzinnych, a koczc na porzdku spoecznym. W rozdziale pitym przedstawiamy idea Chrystusowy, na ktry skadaj si wartoci religijne, Koci i wartoci moralne.



Rozdzia 1
Ustalenia metodologiczne


Pomijajc kontrowersje narose w ostatnim stuleciu wok pojcia wartoci, ich statusu ontologicznego, epistemologicznego itd., tu zadowolimy si stwierdzeniem istnienia ich realnych funkcji kulturowych.[9] Nieco bliej zajmiemy si natomiast pojciem "wartoci chrzecijaskich". To wanie one umoliwi nam dostp do "miejsc teologicznych" materiau rdowego. Tak zwane "wartoci chrzecijaskie", jak si wydaje, z jednej strony posiadaj charakter symboliczny, z drugiej za tworz pewien spjny system, bd wic stanowi rodzaj pomostu midzy surowym tekstem literackim listw a jego teologicznym uoglnieniem, do ktrego zmierza ta praca.[10]

Metoda. W pracy zastosowano metod analizy jakociowej treci materiau rdowego, polegajc najpierw na odczytaniu wartoci oglnoludzkich i chrzecijaskich zawartych w listach oraz ich klasyfikowaniu. Mona powiedzie, i zastosowano rwnie metod porwnawcz, porwnujc wartoci ewangeliczne z wartociami oglnoludzkimi i religijnymi zawartymi w analizowanym przez nas materiale rdowym. Metoda ta stosowana jest w naukach spoecznych, na przykad w socjologii religii i socjologii moralnoci.[11]

1.1. Pojcie wartoci

Jako pomoc w sformuowaniu koncepcji wartoci chrzecijaskich posuy nam List pasterski Episkopatu Polski o wartociach chrzecijaskich w yciu spoeczestwa i narodu z kwietnia/maja 1993 roku.[12] Wybieramy ten wanie tekst z kilku wzgldw. Najpierw dlatego, e aksjologia chrzecijaska sformuowana jest tam w jzyku mao sformalizowanym, potocznym, a wic bardzo podobnym do jzyka materiau, ktrym mamy si zaj. Ponadto List posiadajc pewn rang jako dokument kocielny, a tym samym jako docenia tak wanie formu dyskursu teologicznego. Jest wreszcie dokumentem zwizym, co uatwia nam prac nad jego streszczeniem. List mwi o fundamentalnych wartociach chrzecijastwa, tote jego arbitralny wybr nie rodzi obawy o ograniczenia pola doktrynalno-dogmatycznego, ono sytuuje si jakby gbiej i w jakim stopniu pojawi si dopiero w podsumowaniu pracy.

Dokument Episkopatu posuguje si pojciem "wartoci" wyjtym z jzyka potocznego, niemniej zaprezentowanej tam aksjologii nie brak jasnych filozoficznych specyfikacji. Przede wszystkim cay dyskurs o wartociach ogranicza si zasadniczo do sfery moralnej, czyli, jak czytamy, do wartoci poznawanych dziki ludzkiej zdolnoci do rozrnienia midzy dobrem a zem. Idzie o wartoci wice moralno, a wic sfer wiadomych i wolnych dziaa ludzkich. Wartoci motywuj i normuj te dziaania. List biskupw jasno mwi o obiektywnoci norm moralnych. Jednoczenie mwi o istnieniu innych, zmiennych i przeciwstawnych "norm", ktre nazywa "ocenami", co tym wyraniej podkrela niezmienny charakter tych pierwszych.

Zarysowana w Licie aksjologia stoi na gruncie obiektywizmu. Ponadto nie sposb poj j waciwie bez personalistycznej antropologii: wartoci su dobru i rozwojowi osoby ludzkiej - pisz biskupi. Wartoci, o jakich tu mowa, maj sens tylko w odniesieniu do osoby ludzkiej, pojawiaj si tylko w wiecie osb. Personalizm ujmuje osob ludzk jako podmiot zadomowiony w wiecie innych osb, a wic i w wiecie rwnie trwaych wartoci i norm, wolny od absolutnych determinacji, zdolny do autonomicznych wyborw. W ten sposb zaafirmowana zostaje transcendencja osoby zanurzonej w wiecie, jej cielesno-duchowa, dynamiczna natura.[13]

Tekst Listu posuguje si rozrnieniem na wartoci oglnoludzkie i wartoci chrzecijaskie. Te ostatnie utosamiaj si z pierwszymi, a ponadto posiadaj wasne, specyficzne jakoci. Wartoci oglnoludzkie, takie jak prawo do ycia i wolnoci, do dobrego imienia i prawdy, stwarzaj podstaw do wypracowania (...) doktryny o nienaruszalnych prawach czowieka. Mwic inaczej, w wiecie ludzkim istniej wartoci, ktre s komplementarne z podmiotowoci albo godnoci osoby ludzkiej, a take wskazuj na istnienie midzyludzkiej solidarnoci. W sprzecznoci z tymi oglnoludzkimi wartociami (zwanym take podstawowymi) stoi narzdziowe traktowanie czowieka w polityce czy ekonomii. List mwi przy tej okazji o dziaaniach zmierzajcych do podporzdkowania go korzyciom bd naogom, o narzuceniu innym wasnej koncepcji prawdy i dobra (ideologie), o aktach fanatyzmu, nietolerancji, ksenofobii. Te partie tekstu wsparte s wyjtkami z tekstw Jana Pawa II, aczkolwiek sama koncepcja wartoci oglnoludzkich (podstawowych) ma swoj analogi w scholastycznej koncepcji prawa naturalnego, w doktrynie praw czowieka i spoecznoci ostatniego soboru (Gaudium et spes, nry 27-30) oraz w Powszechnej Deklaracji Praw Czowieka ONZ (art. 1).

Chrzecijastwo nadaje tym oglnoludzkim wartociom nowy sens. Nie tylko przyjmuje t aksjologi, ale przyznaje jej specyficznie osobowy status: w Jezusie Chrystusie godno czowieka, prawda, sprawiedliwo, dobro, mio bliniego itd. "materializuj si" w stopniu doskonaym. Wykoncypowane na polu ekonomii i filozofii kategorie, jakimi s wartoci, dla chrzecijan byyby oczywiste na rwni z oczywistoci bytu czy osoby. Std w ujciu chrzecijaskim prcz funkcjonalnego czy strukturalnego widzenia aksjologii pojawia si pytanie o ontologi wartoci, o bezsporn deontyk, o racjonalne uzasadnienie ludzkiego ycia w perspektywie niemiertelnoci. List tylko oglnie porusza to zagadnienienie przypominajc, i Chrystus odda swoje ycie bronic tych wanie podstawowych wartoci.

W Licie mowa rwnie o wartociach specyficznie chrzecijaskich. Te wartoci mwi o pewnych duchowych jakociach w czowieku. Chrystus ukaza je w Kazaniu na Grze, a caym swym yciem skada im wiadectwo. List wylicza tu: wierno, czysto, sprawiedliwo, pokj, mio nieprzyjaci, podejmowanie krzya, zwycianie za dobrem. W bezporednim ssiedztwie pojawia si tu wane zastrzeenie: Nie mona nikomu narzuca zachowa inspirowanych przez t grup wartoci, gdy nie mona nikomu przy pomocy regulacji prawnej nakaza mioci czy heroizmu. Zatem specyfika typowo chrzecijaskich wartoci dotyczy take ich normatywnego aspektu. Czowiek przyjmuje te wartoci na zasadzie osobowego utosamienia si z nimi, jest to wic subtelny proces przebudowy wasnej wewntrznej struktury podjty przez osob w sposb wolny. Mimo i te wartoci modyfikuj ludzkie postawy w sposb bardziej caociowy ni wartoci podstawowe (pod wzgldem egzystencjalnym posiadaj wysz rang ni tamte), to jednak epistemologicznie s znacznie sabsze, a odpowiadajca im etyka zakada podejmowanie owych indywidualnych, egzystencjalnych wyborw. Poniewa jednak wartoci te pojawiaj si jako "dopenienie" ycia osobowego czowieka, nie wymagaj innej zewntrznej gwarancji, jak tylko tej, ktra przysuguje z tytuu godnoci osoby. Std te kiedy biskupi polscy pisz w swoim Licie o "respektowaniu wartoci chrzecijaskich" w yciu publicznym narodu, odwouj si wycznie do praw osb i spoecznoci, a nie do jakich nadzwyczajnych klauzul.

Jak zatem na uytek naszej pracy strecilibymy wartoci chrzecijaskie? Aby moliwe byo porwnanie systemu wartoci chrzecijaskich z tekstem listw Vincenta van Gogha, koniecznym bdzie stworzenie jakiego uporzdkowanego "katalogu" tych wartoci, czyli konieczna jest pewna transpozycja tekstu literackiego na jzyk bardziej zwizy.

1.2. Wartoci chrzecijaskie jako klucz kodyfikacyjny

Jeliby przyj zastosowane w Licie biskupw rozrnienie, to katalog taki rozpoczynayby kategorie odpowiadajce najoglniej pojtym prawom czowieka, za koczyy te, opisujce samo serce Ewangelii; najpierw mwi o tzw. wartociach oglnoludzkich, a nastpnie o wartociach specyficznie chrzecijaskich. Wymienimy zatem wartoci podstawowe takie jak: (a) prawo do ycia, (b) prawo do wolnoci, (c) do prawdy, (d) sprawiedliwoci. Wartoci te ujte s tu w konwencji osobowych praw (uprawnie), gdy ona odpowiada najbardziej potocznemu rozumieniu wartoci podstawowych.

Przedmiotem tej pracy nie jest ani precyzowanie powyszych kategorii czy czcych je relacji, ich ustopniowania, ani tym bardziej cilejsze ich interpretowanie filozoficzne. Tu poprzestaniemy na uznaniu ich integralnoci w ramach idei podmiotowoci, czyli godnoci osoby ludzkiej bd zasady rwnoci aksjologicznej osb. Wymienione w Licie biskupw postawy sprzeciwiajce si godnoci osoby, a mianowicie: narzdziowe traktowanie czowieka, podporzdkowywanie go korzyciom bd naogom, ideologii, ponadto akty fanatyzmu, nietolerancji, ksenofobii, pozwalaj na zasadzie kontrastu uzupeni pierwotny katalog (a-d) o bardziej szczegowe kategorie, takie jak wolno sumienia i wolnoci religijnej (e) czy prawo do dobrego imienia, do wyksztacenia i wychowania zgodnego z wol rodzicw (f), o ktrych List biskupw nie wymienia.

Pod wzgldem materialnym te wartoci dochodz do gosu we wszystkich dziedzinach ycia. Przyjmiemy zatem, e przedmiotem naszych zainteresowa bdzie moliwie najszerzej pojta doktryna godnoci osoby realizujca si w samej koncepcji ludzkiego ycia (g), w jego twrczoci i pracy (h), w jego yciu maeskim, rodzinnym (i), jego aktywnoci spoecznej, gospodarczej i politycznej (j).

Walor chrzecijaski wymienionych tu kategorii (a-j) ujawniaby si poprzez wyrane wzmocnienie ich personalistycznego kontekstu, tzn. poprzez odsonicie gbszych midzyosobowych odniesie stojcych za nimi, takich jak mio bliniego, solidarno czy wi religijna.

Wartoci specyficznie chrzecijaskie zajmowayby dalsze miejsce w naszym katalogu. Wymienimy tu: przezwycianie za dobrem (k), mio nieprzyjaci (l) oraz podejmowanie Krzya (m). Dwie ostatnie kategorie s jakby materialnym odpowiednikiem pierwszej, bardziej sformalizowanej kategorii. Tych specyficznie chrzecijaskich wartoci nie sposb oddzieli od osoby samego Chrystusa. Chrystus peni w niej rol zasady konstytuujcej wartoci, naczelnego kryterium ich rozpoznawania oraz naczelnej normy zobowizujcej, a wszystko to moliwe jest dziki faktycznemu utosamieniu wartoci z osob, ktra zachodzi w Bogu-Czowieku i to w stopniu absolutnym, a w ktrej maj udzia osoby ludzkie. Innymi sowy aksjologia chrzecijaska nie moe oby si bez perspektywy nadprzyrodzonej, ktra oznacza yw relacj spajajc ca rzeczywisto osobow ponad, ale i w porzdku naturalnym.

Osobowo-nadprzyrodzony, a wic chrystologiczny charakter tych wartoci sprawia, e motywuj one czowieka z niezwyk si do czynw heroicznych, ale i wymagaj heroizmu. Wartoci specyficznie chrzecijaskie posiadaj wic wybitnie moralny charakter. Poniewa jednoczenie wartoci te w materialnym aspekcie odnosz si do subtelnego wewntrznego wiata osoby, ich rozpoznawanie nie zawsze jest atwe, a nawet naraone na arbitralno. Owe subtelne wartoci chrzecijaskie z natury rzeczy ksztatuj ca ludzk osobowo, a nie tylko pojedyncze dziaania, tote analizujc materia rdowy, zwaszcza tu bdziemy odwoywa si do caociowej perspektywy. Rzecz bowiem w tym by nazbyt atwo nazywa specyficznie chrzecijaskim tego, co jest tylko pochodn chrystianizmu, nie wartoci chrzecijask, ale jej kulturowym, znieksztaconym odbiciem. Z drugiej strony pojawia si niebezpieczestwo nadinterpretacji tego, co wewntrzne i intymne, o ktrym take bdziemy pamita.

Podsumowujc moemy zestawi wymienione kategorie (a-m) w nieco uproszczonym katalogu wartoci. Najpierw zgrupujemy wartoci zwizane z podmiotowoci osoby ludzkiej (a), takie jak: warto ycia (a.a), wolnoci (a.b), prawdy, dobra i pikna (a.c), pracy i twrczoci (a.d); nastpnie wartoci spoeczne (b): maestwa i rodziny (b.a), porzdku spoecznego i sprawiedliwoci (b.b); a wreszcie wartoci zwizane z ideaem Chrystusowym (c), takie jak: przezwycianie za dobrem (c.a), mio nieprzyjaci (c.b) i podejmowanie Krzya (c.c).[14]

1.3. Zasada porzdkowania i interpretacji materiau rdowego

Tre zebranych listw uporzdkowano w oparciu o podstawowe stosunki czce czowieka z zastan rzeczywistoci: czowiek wobec siebie samego, wobec innych i wobec Boga.[15] Na tej podstawie wyodrbniono rozdziay i podpunkty pracy.

1.4. Metoda "miejsc teologicznych"

Wyodrbnion problematyk interpretowano w oparciu o tak zwan metod "miejsc teologicznych". Na czym ona polega? W teologii wspczesnej termin locus theologicus oznacza najszerzej pojte "rda" wiedzy teologicznej. W tej pracy zaliczono do nich opisan wyej korespondencj. Stanowi ona wtrne rdo "teologii".[16] Wanie w takim wtrnym sensie posugujemy si w tej pracy terminem loci.

W wywodzcej si do Arystotelesa zachodniej tradycji retorycznej funkcjonowa termin loci communes, oznaczajcy sposb porzdkowania wiedzy (np. cytatw, figur retorycznych) na uytek mwcy bd pisarza. W okresie protestantyzmu M. Cano OP powaniej zaj si kwesti loci. W liczcym 12 ksig De locis theologicis (1563) zsystematyzowa zarwno rda dowodw teologicznych (opartych na autorytecie lub danych rozumowych), jak i zasady ich stosowania, da take pierwszy wykad teorii poznania i metodologii teologicznej. Cano pisa swoje dzieo przeciw Loci communes rerum theologicorum (1521) P. Melanchtona, natomiast wzorowa si zarwno na Topikach Arystotelesa, jak i na De inventione dialectica R. Agricoli.[17]

1.5. Przykad stosowania metody "miejsc teologicznych"

Wybrany fragment tekstu materiau rdowego pozwoli nam zademonstrowa stosowanie metody "miejsc teologicznych".

Nie datowane listy Vincenta van Gogha z padziernika/listopada 1876 roku zawieraj takie oto wiadectwo pewnego rodzaju zmaga wewntrznych autora:

Byem chory; mj umys by wyczerpany; dusza rozgoryczona; a ciao cierpice. Ja, ktremu Bg nie odmwi przynajmniej moralnej energii i silnego temperamentu, zsunem si w przepa najczarniejszego zwtpienia i z wielkim przeraeniem spostrzegem jak grobowe myli bkaj si w moim sercu. Spdziem trzy miesice na wrzosowisku - znasz przecie to miejsce, w ktrym dusza odzyskuje siebie i cieszy si sodkim uspokojeniem, gdzie wszystko oddycha cisz i pokojem, gdzie dusza w obecnoci Boego stworzenia zrzuca jarzmo konwencji, zapomina o spoeczestwie, zrywa jego wizy si odzyskanej modoci; gdzie kada myl staje si modlitw, gdzie znika z serca wszystko, co nie harmonizuje z t wieoci i swobod natury (...) a potem przyszed wieczr! Siedzc nad wielkim pogorzeliskiem ze stopami w popiele, z oczami utkwionymi w gwiazd, ktra saa swoje promienie przez otwr kominowy, jakby chciaa mi wezwa albo raczej by tak pogronym w niejasnych marzeniach, eby patrze na ogie, patrze jak pomienie rodz si, rosn, rozbyskuj i przeciguj jeden drugi jakby staray si pobi czajnik jzykami ognia; myle o czym takim jak ludzkie ycie, widzie rodzce si pomienie, wznoszce si, i myle, e takie wanie jest ludzkie ycie: narodzi si, pracowa, kocha, wzrasta i znikn (76).

"Moja choroba nie jest nieszczciem". Nie, poniewa "smutek jest lepszy ni miech". Nie, gdy Bg nas wspiera, choroba nie jest nieszczciem, zwaszcza kiedy zdobywamy nowe idee i nowe intencje w dniach choroby, ktrych nigdy bymy nie odnaleli, gdybymy nie byli chorzy i nie dowiadczali w tych dniach janiej wiary i silniej nie ufali Bogu. "Co czowiekowi zawad, Bogu rad". W naszej saboci jestemy silni. Choroba uwica zdrowie i uczy nas dobrego stanu ducha (78).

W przytoczonym tekcie pojawiaj si wartoci oglnoludzkie, takie jak "kojca kontemplacja przyrody", "zdrowie", "sens ycia", "duchowe uspokojenie" oraz ich przeciwiestwa ("choroba", "bezsens" itd.), a take wartoci religijne, takie jak "ufno w Bogu", "wiara w Boga", "powoanie i udzia w Boych planach", "modlitwa". Niektre z nich odpowiadaj relacji osoby do siebie samej, inne mwi o jej relacji do wiata przyrodniczego, jeszcze inne o relacji do innych osb i do Boga. Wartoci te pojawiaj si gwnie jako wartoci intensywnie przeywane, ale take jako wartoci uznawane. Autor uznaje wszystkie te wartoci, tak jak nie uznaje ich przeciwiestw, aczkolwiek znacznie czciej mamy tu do czynienia z afirmacj wartoci ni z ich negacj. Przytoczone fragmenty mwi o konkretnych wyborach. Najwyraniej mwi o tym drugi list (78), gdzie wartoci religijne ("janiejsza wiara i silniejsza ufno w Bogu") przedkadane s nie tylko nad wartoci oglnoludzkie, witalne ("zdrowie"), ale nawet nad ich przeciwiestwo ("choroba", "strapienie"). Sam ton listu wiadczy o tym, e autor rzeczywicie odzyska wewntrzny pokj dziki oywieniu praktyki modlitwy, a po czci poczonej z kontemplacj przyrody.

1.6. Nota biograficzna[18]

Vincent Willem van Gogh urodzi si 30 marca 1953 w Groot-Zundert w Brabancji, w rodzinie Theodora van Gogha i Anny Kornelii z domu Carbentus. Ojciec ukoczy studia teologiczne w Utrechcie i zosta pastorem Holenderskiego Kocioa Reformowanego (Nederlands Hervormd). Udokumentowana historia rodziny ojca siga XVI wieku. Przodkowie posiadali tytu szlachecki (trzy re w herbie), byli kupcami i gospodarzami. W XVII wieku Johanes van Gogh zosta krlewskim skarbnikiem, a Michael konsulem generalnym w Brazylii. Kiedy w XVIII wieku status rodziny spada, Van Goghowie staj si lekarzami, duchownymi, rysownikami. Natomiast matka Vincenta wywodzia si z rodziny haskiego rzemielnika, introligatora krlewskiego, ktry oprawi pierwsz holendersk Konstytucj. Vincent by drugim dzieckiem Theodora i Anny. Ze strony matki mg by obciony pewnymi skonnociami epileptycznymi. Vincent posiada rodzestwo: siostry Ann, Elbiet i Wilhelmin oraz braci Thea i Korneliusza. Najbardziej zwizany uczuciowo by z modszym o cztery lata bratem Theem.

W roku 1864 Vincent trafia do prywatnej szkoy pana Provily w Zevenbergen. W roku 1869 rozpoczyna prac jak urzdnik w filii Goupil w Hadze. W styczniu 1973 Theo zaczyna prac w brukselskiej filii firmy Goupil. W maju Vincent otrzymuje awans i zostaje przeniesiony do Londynu. We wrzeniu zmienia mieszkanie, przenosi si do pani Loyer. W lipcu 1874 roku Urszula Loyer odrzuca owiadczyny Vincenta. Zrozpaczony przyjeda do Holandii. W drugiej poowie lipca wraca z siostr Ann do Londynu. W padzierniku na interwencj stryja Centa zostaje wysany do Parya. W grudniu wraca niespodziewanie do Londynu; na prno usiuje si zobaczy z Urszul. W Londynie pracuje bardzo le. W maju 1875 roku zostaje przeniesiony do Parya. Mieszka na Montmartrze. Wpada w mistycyzm. Praca ciy mu coraz bardziej. W grudniu, bez uprzedzenia wyjeda do Holandii.

Po powrocie do Parya w roku 1876 Vincent zostaje zwolniony z pracy i wraca do Etten. Sam, jak pisze (50), by zaskoczony decyzj Boussoda o nieprzedueniu umowy o prac w sklepie. Pracuje jako nauczyciel w szkole angielskiego pastora Stokesa w Ramsgate, dokd przyjeda 16 kwietnia. W czerwcu Stokes przenosi swoj szko na przedmiecia Londynu, do Isleworth. Vincent, zbierajc zalege opaty za uczniw, poznaje dzielnic East End i jest wstrznity jej ndz. Chce by pocieszycielem biedakw. W lipcu pastor Stokes zwalnia Vincenta, aby ten mg podj prac jako pomocnik kaznodziei u pastora Jonesa (metodysty). Na Boe Narodzenie wraca do Holandii.

W styczniu 1877 Vincent zaczyna prac w ksigarni, w Dordrechcie. Wolny czas powica na przepisywanie Biblii w rwnolegych kolumnach po francusku, niemiecku, angielska, holendersku, bd rysuje pirem jakie fantastyczne drzewa. Miejscowy duchowny, Keller van Hoorn odradza mu studia teologiczne, zachcajc do zwykej pracy misjonarskiej, ale Vincent nie chce o tym sysze. Wieczorami chodzi do kociow na naboestwa, najczciej do holenderskiego reformowanego (kalwiskiego), prawosawnego, jansenistw, rzymsko-katolickiego, luteraskiego. Niebawem rzuca prac ksigarza. 9 maja przyjeda do Amsterdamu na studia teologiczne. M. B. Mendes da Costa udziela mu prywatnych lekcji aciny i greki. eby lepiej zmobilizowa si do studiw Vincent zadaje sobie umartwienia sypiajc czasem na pododze w szopie.

W lipcu 1878 rzuca studia przygotowawcze i opuszcza Amsterdam. Po krtkim pobycie w Etten wstpuje w sierpniu do szkoy ewangelistw-praktykw w Brukseli. Nauczyciele wspominaj Vincenta jako ekstrawaganckiego ucznia. Na przykad, kiedy nauczyciel wyjania znaczenia francuskiego sowa falaise, Vincent chce narysowa ska je na tablicy (i po zajciach rzeczywicie to robi ku uciesze wspuczniw, co ostatecznie rozgniewao Vincenta). Innym razem na pytanie nauczyciela o przypadek gramatyczny danego sowa odpowiada prowokacyjnym: "Nie mam pojcia, prosz pana..." z drugiej strony w czasie lekcji trzyma zeszyt nie na stole, ale na kolanach, eby si umartwi. Po trzymiesicznym pobycie w szkole nie otrzymuje nominacji, midzy innymi dlatego, e nie potrafi, zdaniem nauczycieli, wygosi kazania z pamici.

W listopadzie 1878 roku jedzie do Borinage w Walloonii (Belgia). Zamieszkuje w Pâturages. Pod koniec roku Komitet Krzewienia Wiary, zaskoczony jego aktywnoci i powiceniem, cofa decyzj i mianuje go na p roku do Wasmes. Niezwykym powiceniem w pracy ciga na siebie niech Komitetu. Nie otrzymuje przeduenia misji. Cik zim 1879-80 spdza w Borinage pdzc tuaczy ywot. Przeywa powany kryzys wiary. Zaczyna rysowa.

W roku 1880 jedzie do Courrières, aby odwiedzi pracowni Julesa Bretona, raczej przecitnego malarza. Koczy si okres przemian. Podczas przykrego pobytu w domu rodzicw otrzymuje 50 frankw od Thea. Wraca do Cuesmes w okrgu Borinage. Nawizuje kontakt z Theem i zaczyna gorczkowo rysowa. W padzierniku jedzie do Brukseli, gdzie zawiera przyja z Van Rappardem. Pracuje systematycznie i intensywnie.

W kwietniu 1881 wyjeda do Etten. Tam take pracuje. W lecie odwiedza go Theo i Van Rappard, a on sam odwiedza kuzyna, malarza Antona Mauve, mieszkajcego w Hadze, ktry udziela mu kilku wskazwek. Vincent zakochuje si w swojej kuzynce Kee, ktra spdza wakacje w Etten. Kee odrzuca jego mio, a widzc nalegania Vincenta, wraca do Amsterdamu. Vincent zasypuje j listami, jedzie w lad za ni do Amsterdamu. Kee nie chce go widzie. Vincent wraca do Etten w rozpaczy. Ustawicznie spiera si z ojcem, a wreszcie wyjeda do Hagi, do Mauve'a.

Stosunki z Mauvem psuj si szybko. Vincent pogarsza spraw zawierajc znajomo z uliczn dziewczyn Sien, chor i ciarn. Dziki niej jednak wraca do rwnowagi i po wizycie Thea zaczyna malowa. Pracuje intensywnie do koca roku. Sien stacza si coraz niej. Vincent odmawia sobie wszystkiego. Z tego okresu pochodzi rysunek Sorrow, z ktrego w listopadzie robi litografi.

Vincent doprowadzony do ostatecznego wycieczenia wzywa w roku 1883 brata, ten z kolei nakania Vincenta do zerwania z Sein. Z gbokim smutkiem, ale i pewnym uczuciem ulgi, Vincent wraca do malowania. Powstaje Drzewo smagane wiatrem. We wrzeniu wyjeda z Hagi do prowincji Drenthe. Dziki krajobraz tej krainy zrazu uspokaja go, ale nadchodzi jesie. Lki osaczaj Vincenta; ucieka, przyjeda do Neunen, gdzie teraz mieszkaj jego rodzice.

W styczniu 1884 matka zamaa nog, wic opieka nad matk zblia Vincenta do rodziny, aczkolwiek rozdwik w domu wydaje si mu nie do naprawienia. Od zakrystiana kocioa katolickiego wynajmuje dwie izby na pracowni. Kolejna przygoda miosna koczy si nieszczliwie. Vincent traci nadziej na uoenie sobie normalnego ycia. Coraz wicej maluje. W czasie zimy robi wiele studiw wieniakw.

26 marca 1885 roku umiera nagle ojciec. Vincent definitywnie zrywa z rodzin. Pracuje nad najwaniejszym swoim obrazem z tego okresu, Nad misk kartofli, ukoczonym w maju. Dyskusja nad tym obrazem doprowadza do zerwania przyjni z Van Rappardem. Poniewa proboszcz z Neunen zabrania parafianom pozowa Vincentowi, ten porzuca pracowni i 23 listopada wyjeda do Antwerpii. Tam poznaje malarstwo Rubensa, japoskie drzeworyty, kolor, ruch. Rozjania palet.

18 stycznia 1886 zapisuje si do Akademii Sztuk Piknych w Antwerpii. Tam upewnia si, e jest na dobrej drodze jeli idzie o rysunek i kadzenie farb, mimo e kalsycyzm Akademii sugerowaby co wrcz przeciwnego. Na pocztku marca niespodziewanie zjawia si w Paryu. Znw zaczyna nauk, tym razem w pracowni Cormona, ale rycho j rzuca. Odkrywa jasne malarstwo impresjonistw, studiuje Delacroix, Monticellego, malarzy japoskich. Zawiera znajomo z Toulouse-Lautrekiem, Emilem Bernardem, Gauguinem, Seuratem, Signakiem, Guillauminem, Pissarrem, Cézanne'em i ich "patronem", sprzedawc farb, Julienem Tangy. Maluje w Paryu i mimo e wiele uczy si od impresjonistw odkrywa coraz lepiej wasny styl. Awantury wrd malarzy, nowa intryga miosna i praca wyczerpuj go.

W lutym 1888 jedzie do Arles. Soce i kwitnce sady czyni go szczliwym. Maluje bez wytchnienia, a dla soca ywi kult religijny. Cika praca i kiepskie odywianie bardzo go wyczerpuj. Po wielu namowach udaje mu si w padzierniku sprowadzi do siebie Gauguina. Ma to by pierwszy krok do skupienia artystw w wymarzonej "Pracowni na Poudniu". Wkrtce jednak dochodzi do sprzeczek na tle sztuki, ale i charakterw. 25 grudnia Vincent rzuca si z brzytw na Vincenta, a gdy ten si odwraca, Vincent ucieka. Wrciwszy do domu obcina sobie ucho. Trafia do szpitala. W tym czasie w Paryu Theo wystawia trzy ptna i kilka rysunkw Vincenta w Salonie Niezalenych.

W roku 1889 u Vincenta powtarzaj si ataki depresji. Dochodzi do wniosku, e najlepszy bdzie dla niego pobyt w zakadzie dla umysowo chorych. W maju trafia do zakadu Saint-Paul-de-Mausole, niedaleko Saint-Rémy, prowadzonego przez doktora Peyron. Obd nie mija, pojawia si nowy atak. Vincent chce wrci na Pnoc. Nie przestaje take malowa. W ptnach wida coraz wicej ekspresji. Podczas wit Boego Narodzenia pojawia si jeszcze jeden lekki atak.

W roku 1890 Vincent zostaje stryjem, a dziecko brata Thea i Joanny otrzymuje imi Vincenta. Drugim miym wydarzeniem jest artyku powicony twrczoci Vincenta w Mercure de France. Ponadto udaje si mu sprzeda pierwszy (i jedyny za ycia) obraz Czerwona winorol. Mimo to jednak przychodzi kolejny atak depresji. Prbuje popeni samobjstwo. Nie mogc duej znie pobytu w Sain-Paul-de-Mausole, nalega eby Theo sprowadzi go na Pnoc. 17 maja przyjeda do Parya, a 21 maja jest ju w Auvers-sur-Oise pod opiek doktora Gacheta. Pobyt w tej miejscowoci zaczyna si bardzo pomylnie. Vincent maluje codziennie jeden obraz. Po wizycie u braterstwa wraca w beznadziejnej rozpaczy. 27 lipca strzela do siebie z pistoletu. Umiera 29 lipca o wp do drugiej nad ranem.

W tym samym roku 10 pcien Vincenta znajduje si na wystawie Salonu Niezalenych, inne pokazywane s na wystawie Grupy XX w Brukseli. Theo zamierza urzdzi wielk wystaw prac Vincenta. Durand-Ruel, uprzedzony, nie godzi si na urzdzenie wystawy w swojej galerii. Wkrtce Theo ulega atakowi paraliu, zostaje przewieziony do Holandii, gdzie umiera 21 stycznia 1991. Cao dzie Vincenta, ktre odziedziczya w tym momencie ona brata wyceniona zostaa na dwa tysice florenw. W tym roku odbya si take wystawa dzie Van Gogha. W roku 1892 w amsterdamskiej Panoramie zorganizowana zostaje wystawa okoo stu obrazw i rysunkw Vincenta. W 1893 szesnacie pcien wystawia Emil Bernard u Le Brac de Boutteville w Paryu. W 1894 po mierci Julien Tanguy sprzedany zostaje m.in. obraz Van Gogha za trzydzieci frankw. W 1900 roku A. Vollard kupuje za sto pidziesit frankw portret doktora Reya od samego modela. W lipcu-sierpniu 1095 roku w Stedelijk Museum w Amsterdamie wystawione zostaj 473 obrazy Van Gogha. Wystawa van Gogha w drezdeskiej galerii Arnold. W 1906 roku Ravoux sprzedaje Amerykaninowi dwa obrazy Vincenta (Merostwo w AuversKobiet w niebieskiej sukni) za sum 40 frankw. Druga wystawa Van Gogha w Paryu u Bernheima Modszego (100 obrazw) w roku 1908. W 1909 Druga wystawa u Dureta (50 obrazw). W tym samym roku wystawa w monachijskiej galerii Brack. Van Gogh pokazany zostaje na wystawie Manet i postimpresjonici w Crafton Galleries w Londynie w roku 1910. W roku nastpnym A. Vollard wydaje listy Vincenta do Emila Bernard. 108 obrazw pokazanych na wystawie w Kolonii w 1912. W roku 1914 Joanna van Gogh-Bonger wydaje w Amsterdamie listy Vincenta do ma (w tym samym roku prochy Thea przeniesione zostaj do Auvers-sur-Oise). Maj miejsce wystawy w galerii Cassiera w Berlinie i w Antwerpii. Irysy trafiaj do Luwru. W roku 1921 osiem pcien Van Gogha pokazanych jest w Paryu w ramach ekspozycji Od Rembrandta do Jana Steena. W marcu-kwietniu 1924 ma miejsce wystawa w Kunsthalle w Bazylei oraz w Kunsthaus w Zurichu (lipiec-sierpie). W roku 1927 wystawy u Bernheima Modszego w Pryu, w Hadze, w Bernie i Brukseli. W roku 1928 J.-B. de la Faille wydaje katalog dorobku artystycznego Van Gogha. W tym samym roku wystawa w National Galerie w Berlinie i galerii Dru w Paryu (rysunki). W roku 1930 wystawa w Stedelijk Museum w Amsterdamie. W 1935 objazdowa wystawa Van Gogha w USA. W roku 1937 René Huyghe otwiera wystaw retrospektywn Palais de Tokio, ktra cieszy si olbrzymim powodzeniem i wywouje gorce komentarze. Ukazuje si francuskie wydanie listw do Thea oraz holenderskie wydanie listw do Van Rapparda (te ostatnie ukazay si rok wczeniej po angielska). Hitlerowcy wyrzucaj obrazy Van Gogha z monachijskiej Neue Pinakotheke. W roku 1938 w Holandii, w parku narodowym De Hooge Veluwe powstaje muzeum Kröller-Müller z 264 pracami Van Gogha. W roku 1945 wystawa w Stedelijk Museum w Amsterdamie. W roku 1946 po Europie wdruje wystawa 172 prac Vincenta (np. W Belgii obejrzao j p miliona osb). W roku 1947 wystaw ta trafia do Parya (tumy zwiedzajcych), a w roku nastpnym wdruje po Anglii. W latach 1949-50 wystawa objeda Stany Zjednoczone. W roku 1949 i 1951 rodzina doktora Gachet ofiarowuje muzeom francuskim pewne ptna Vincenta oraz pamitki po nim. W 1951 objazdowa wystawa Van Gogha w miastach Poudniowej Francji. We Francji sprzedano Most Chatou Vincenta za 11,5 mln frankw, w Stanach Chopk za 13,5 tysica dolarw (1951), Osty za 16,5 miliona frankw (1952), a Irysy za 53,9 mln dolarw (11 XI 1987). W stulecie urodzin Vincenta van Gogha (1953) w Hadze odbywa si sympozjum naukowe powicone artycie (27-28 marca) oraz wystawy w Hadze, w muzeum Kröller-Müller, w Amsterdamie. Wereldbibliotheek wydaje oglny zbir listw malarza. Ogromn ilo publikacji przynosi rok 1990 (stulecie mierci Vincenta).



Rozdzia 2
Czowiek w listach Vincenta van Gogha


Jak ustalilimy na wstpie pierwszym etapem analizy treci materiau rdowego bdzie odszukanie w nim wartoci zwizanych z podmiotowoci osoby ludzkiej, ktrej przypisalimy wartoci takie jak ycie, wolno, prawd, dobro i pikno, prac i twrczo. To wanie w sferze tych wartoci rodzi si doktryna nienaruszalnych praw czowieka, spord ktrych prawo do ycia stoi najwyej.

2.1. ycie

ycie ludzkie jako warto najbardziej podstawowa skupia uwag czowieka zazwyczaj w sytuacjach, ktre Karl Jaspers nazywa "granicznymi", to znaczy w chwilach, kiedy ulega ono zakwestionowaniu, zagroeniu, bd unicestwieniu. mier bliskiej osoby, cierpienie, nieszczcie i wszystkie te stany, ktre w jakikolwiek sposb zagraaj ludzkiej egzystencji bd integralnoci tej egzystencji okazuj si czsto najbardziej doniosymi pytaniami czowieka. Z drugiej strony, trudno sobie wyobrazi w ludzkim yciu wydarzenia bardziej radosne ni narodziny, spotkanie czy ofiarowanie siebie komu; w takich chwilach, jak mwimy, ycie osiga swoj peni.

Lektura listw Vincenta van Gogha zestawiona nadto z biografi malarza w peni potwierdza powysze spostrzeenia. ycie jako takie, jego warto i sens, jego cel ostateczny staj si przedmiotem uwagi Vincenta wanie w zetkniciu ze mierci bliskich osb, z czyj niedol bd wasnym niepowodzeniem. Analiza treciowa listw pozwala wyszczeglni w materiale rdowym pewne grupy tematyczne, a mianowicie: teksty powicone wartoci ludzkiego ycia w ogle, sensowi ludzkiej mierci oraz kwestii samobjstwa, a wreszcie pytaniom o wasn tosamo.

2.1.1. Warto ludzkiego ycia

Aczkolwiek najbardziej podstawowe pytania o warto ludzkiego ycia wcale rzadko pojawiaj si w listach Vincenta, to jednak bezporednia, explicite wyraona afirmacja ycia ludzkiego bynajmniej nie jest czsta. W latach 1874-1880 pojawia si niekiedy w kontekcie przey estetycznych zwizanych z lektur bd kontemplowaniem krajobrazu, ale wwczas jest jakby pochodn innego rodzaju przeycia. Bezporednia afirmacja wartoci ycia, o ktr nam tu chodzi pojawia si rzadziej.

W licie do brata z maja 1875 cytujc jednego ze swoich ulubionych autorw, Renana, Vincent pisze: Czowiek nie jest na tej ziemi po to, aby by szczliwym, ani nawet uczciwym. Jest tu po to, aby realizowa wielkie dziea dla ludzkoci, aby osign szlachetno i przezwyciy pospolito widoczn niemal w kadej jednostce (26). Te kontrowersyjne sowa kryj przekonanie wartoci ycia, ktra cho posiada jednostkow podstaw wykracza poza jednostk, poza jej szczcie czy nawet uczciwo. Jak si wydaje "szczcie" i "uczciwo" nie zostaj tu zakwestionowane jako takie, a tylko jako moliwe do osignicia w wymiarze jednostkowym, zwaszcza jeli uwzgldni tu przeciwstawion im "szlachetno" i kontekst lektury Renana (chodzi o jego powie pt. Jezus). ycie okazuje si tu by darem i zadaniem, a wic wartoci dynamiczn, mierzon ponadto miar "dzie" podjtych dla dobra ludzkoci i "szlachetnoci" rozumianej jako niepowtarzalno (niepospolito).

Vincent pisa te sowa rozpamitujc cigle bolesny zawd miosny sprzed roku. Odrzucenie stara o rk Urszuli Loyer i jej zampjcie, jak si wydaje, byy przyczynami, dla ktrych Vincent porzuci prac w firmie handlujcej sztuk (sztuk komercyjn jakbymy dzi powiedzieli), a wczeniej jeszcze rozpocz ywy kontakt listowny z bratem i gorczkowo zacz interesowa si religi. Niemniej w licie z 6 marca 1875 czytamy: Czy to nie dziwne, e ycie ukada nam si pomylnie? (...) Chyba mamy jeszcze przed sob dugi okres powodzenia, ale przyjdzie kiedy taka chwila, gdy powiedz nam: "Bdziesz przebywa i bdziesz cierpia w miejscu, ktre ci wyznaczono, wbrew twojej woli" (23). Z kolei w licie z wrzenia 1875 czytamy: cieka naszego ycia jest wska i dlatego powinnimy stpa po niej ostronie (39). Te dwie wypowiedzi wyranie nawizuj do nadprzyrodzonej wartoci ycia, o czym wiadcz wyrane aluzje do sw Chrystusa (J 21, 18; Mt 7, 13). Miar wartoci ycia jest wic ycie wieczne, nie mona zatem mierzy go miar sukcesw czy niepowodze ziemskich. Jest ponadto wartoci wymagajc ochrony (ostronoci) i to w kadej chwili, bo jak pisze do brata z Ramsgate po spacerze z koleg: Obaj przeywamy bardzo wane lata naszego ycia, od ktrych wiele zaley. Oby nam si powiodo (63). Niedugo pniej, na pocztku maja 1876 pisze: Przeywam tutaj dni naprawd szczliwe, kady dzie z osobna sprawia mi rado, a jednak nie dowierzam w peni temu szczciu i spokojowi. Wszystko moe si szybko zmieni. Czowiek rzadko bywa zadowolony: albo obawia si, e mu jest za dobrze, albo narzeka, e mu le (65). Take i tu ycie jako takie okazuje si czym bez porwnania cenniejszym ni stany emocjonalne, ni jakie radosne uniesienie. Wartoci ycia nie mona porwna z adn z wartoci jakie ono samo przynosi.

2.1.2. Sens mierci

Wkrtce po mierci siostrzenicy Annet Hanebeck Vincent pisze do Thea: Chyba nie zapomnisz tak prdko o Annet i bdziesz pamita, jak umieraa; staraj si jednak z nikim na ten temat nie rozmawia (28). O mierci siostry przyjaciela Gladwella w sierpniu 1876 w Londynie pisze do Thea, e odwiedzi Harrego akurat w dniu pogrzebu jego siostry i dugo z nim rozmawia o Krlestwie Boym, o Biblii i o wielu innych wanych sprawach, a nieco dalej wspomina, e aden z nas nie zapomni tej rozmowy (73). Podobnie po mierci bliskiego znajomego pisze do brata: w peni ycia wydani jestemy mierci, to dotyczy nas wszystkich i to jest prawda, ktra potwierdza si w tym, co mi powiedziae o Carolien van Stockum (chodzi o to, jak dzielnie Carolien znosia mier ma). Nieco dalej prosi Thea, eby znalaz sowa sprawiajce rado i dodajce odwagi i przypomnia jej jak bardzo jest potrzebna na tym wiecie, zwaszcza dzieciom. Krzepice sowa wypowiedziane z serca pniej przynosz rado i ukojenie (105). Wszystkie te wypowiedzi skaniaj do przyjcia kilku wnioskw. Przede wszystkim skoro mier jest o wiele bardziej radykalnym zagroeniem ycia ni utrata jakiejkolwiek inne zdarzenie czy warto. yciu zagraa tylko jego przeciwiestwo, mier. Ale tym samym poprzez kontekst mierci ycie jest afirmowane jako warto najwysza. mier jako taka nie jest jednak zagroeniem absolutnym. A jednak wieczno, krlestwo Boe, Bg w bliskim zetkniciu ze mierci staj si wtpliwe, dlatego trzeba towarzyszy osobom dotknitym mierci bliskich. Obecno, rozmowa przypominaj, e dotknity mierci czowiek czuje si potrzebny innym, nie wtpi w warto wasnego ycia ani te nie traci horyzontu ycia wiecznego.

Kiedy w marcu 1878 roku dowiaduje si o mierci malarza Daubignego, jest mu przykro, bo prace takiego czowieka, jeli dobrze rozumiem, dotykaj [odbiorc] bardziej ni to mona sobie uwiadomi. Jednoczenie pisze, e d o b r z e jest umiera, gdy ma si wiadomo, e zrobio si w yciu co naprawd dobrego, e pozostanie si w pamici choby kilku ludzi i bdzie si przykadem dla potomnych. adne dzieo, choby najlepsze, nie jest wieczne, ale myl w nim zawarta moe trwa bardzo dugo. Gdy przyjd potem inni, to najwaciwsz drog dla nich bdzie i ladami swych poprzednikw i robi to samo co tamci (120). Tu powraca idea wspomniana ju w pierwszym paragrafie (2.1.a), i cho ycie jest wartoci w sobie, to jednak wartoci wykraczajc poza z doczesn egzystencja, dynamiczn i plastyczn, a ycie oddane wielkim dzieom, twrczoci stanowi warto dla innych, warto, ktra w znacznym stopniu moe by komunikowana.

Widok miertelnie zmczonych koni, a jeszcze bardziej widok ndznie odzianych wonicw w Brukseli w 1878 roku, skojarzony z awk biedakw de Groux, rodzi w Vincencie nabone myli: To dziwne, a jednoczenie bardzo znamienne, e ilekro mamy przed sob obraz niewypowiedzianego i nieopisanego opuszczenia, samotnoci i ubstwa, ostatecznego kresu rzeczy, to nasze dusze zwracaj si od razu do Boga. Tak przynajmniej jest, jeeli chodzi o mnie... Zaraz te Vincent powouje si na sowa ojca, ktry przyzna, e najchtniej przemawia na cmentarzu, gdy tam wszyscy stoimy na tym samym gruncie oraz czujemy, e jestemy sobie rwni (126). Znowu warto ycia odzywa si w chwili jej zakwestionowania przez mier czy ndz. Jednoczenie Bg okazuje si kim potniejszym od mierci.

mier jako granica sensu wasnego ycia pojawia si w licie napisanym 15 padziernika 1879 roku z grniczego osiedla w Borinage do brata. Vincent, mylc o udzielanych mu przez rodzin dyrektywach, pyta retorycznie czy nie byoby lepiej, gdyby go w ogle nie byo ju na tym wiecie, skoro i tak musi stale wszystkim ustpowa z drogi. Jest mu trudno pogodzi si z myl, e jest przyczyn tylu rozdwikw, kopotw i przykroci midzy nim i bratem, i ca rodzin. Jeeliby tak byo w istocie, to nie chciabym y ju dugo na tym wiecie. W tych swoich dywagacjach ulega pesymizmowi: gdybym wierzy jeszcze w lepsze jutro, wszyscy bez wtpienia uznaliby mnie za gupca, ktry w cuda wierzy. Nieco jednak dalej pisze co wrcz przeciwnego: Gdy porwnam zmiany pogody z naszymi nastrojami (...), to mog si udzi jeszcze nadziej na lepsze dni (132). Niepowodzenia osobiste i brak zrozumienia ze strony najbliszych kwestionuj warto ycia prawie tak silnie jak mier (mier pojawia si tu jako moliwe wyzwolenie), a jednak wiadomo cierpliwej bliskoci drugiej osoby (adresata listu) pozwala odzyska Vincentowi poczucie wartoci wasnej swojej egzystencji.

Vincent w relacjach czcych go z bratem rozrnia pewne poziomy. Przyja Thea jest dla niego czym fundamentalnym, bez czego nie moe si oby, bez czego czuje si zagroony. Chodzi tu o samo istnienie osobowej wizi midzy obu brami, ale i midzy innymi czonkami rodziny. Natomiast czym innym s dla niego opinie Thea na jaki temat, nawet na temat doli samego Vincenta. Vincent do tych opinii podchodzi krytycznie, czuje si wobec nich wolny, a nawet sdzi, e mog one ulec zmianie.

2.1.3. mier samobjcza

Wyszczeglnienie paragrafu powiconego samobjstwu wydaje si uzasadnione z uwagi na wyran odrbno tematu, a take z uwagi na akt samobjczy, o ktrym Vincent myla w ostatnich miesicach swego ycia i ktrego si dopuci. Samobjstwo jest wyrazem radykalnego zanegowania wartoci ycia, w rzeczywistoci jest wyrazem niezmiernie zoonych determinacji. W przypadku Vincenta nie sposb pomin pewnych predyspozycji psychicznych (prawdopodobna skonno do stanw epileptycznych, rozwijajca si cyklicznie silna depresja zwizana m.in. z postpem choroby wenerycznej), ktre pod koniec ycia Vincenta coraz silniej dochodziy do gosu.

Jeden z pierwszych ladw samobjstwa rozumianego jako akt bardzo wymowny, pojawia si u Vincenta w licie z Amsterdamu z dnia 18 sierpnia 1877 roku. Vincent pisze tam, e zjad rano niadanie zoone z kawaka suchego chleba i szklanki piwa, czyli takie, jakie Dickens poleca samobjcom, bo ono przynajmniej przez pewien czas odciga ich od ich zamiarw, a nawet jeli kto nie jest w takim nastroju, to dobrze jest to zrobi od czasu do czasu, mylc choby o "Uczniach z Emaus" Rembrandta (106). Kawaek chleba i szklanka piwa nie s symbolami mierci, a raczej "lekarstwa" na mier. W listopadzie 1878 roku pisze z Brukseli do Thea o losie ciko pracujcych grnikw, ktrzy w gospodach ywi si wanie chlebem i piwem. Chleb i piwo s symbolami prostoty i nieatwego ycia tych ludzi. Vincent do tego stopnia szanuje ich los, e nie tylko spontanicznie rysuje Au Carbonage (126), ale wrcz czuje si powoany do pracy duszpasterskiej wrd grnikw. Idea samobjstwa jest tu zawsze pojmowana negatywnie i towarzyszy jej reakcja, to znaczy afirmacja ycia, odwoanie si do bliskoci drugiego czowieka i Chrystusa.

2.1.4. Tosamo i powoanie

Korespondencja Vincenta z bratem i par listw do innych osb przynosi wiele wypowiedzi ujmujcych warto ycia od strony jego szczegowej treci jaka ujawnia si w yciu codziennym, od strony konkretnego miejsca pracy i powoania, a wreszcie od strony jego celu ostatecznego. Vincent jest znakomicie wiadom, e odczytanie wasnej tosamoci jest jego najwaniejszym zadaniem, wiadom jest niepowodze i zada, ktre przed nim stoj, cho nie zawsze realistycznie je ocenia, jak wyka to wypowiedzi poniej.

Piszc z Londynu do Carolien van Stockum-Hannebeeck na pocztku 1874 roku (13a), wyznaje jak bardzo czuje si z ni zwizany (nigdy o niej nie zapomni). Pisze take, i yje tu yciem bogatym nie majc niczego, a posiadajc wszystko, e zmienia si w kosmopolit, czyli po prostu w czowieka, a wiat staje si jego domem rodzinnym. Bratu zwierza si z tsknoty za Holandi i Helvoirt. Wydaje si, e praca w ogrdku, pielgnacja kwiatw i spacery maj zagodzi t nostalgi (16). Widoczny tu jasny sd o sobie samym i poczucie wartoci wasnej egzystencji moe by wynikiem platonicznego uczucia do Urszuli Loyer. A jednak listy pisane ju po bolesnym odrzuceniu owiadczyn take cechuj si spjnoci i afirmatywnym stosunkiem do ycia.

W licie z czerwca 1876 skierowanym do pastora Jonesa, w ktrym stara si o uzyskanie pracy, Vincent prezentuje uderzajco trzewy sd o samym sobie, o swojej przeszoci, o swoich pragnieniach i moliwociach: Jestem synem pastora i musz pracowa na chleb - pisze.[19] Z poczuciem pewnoci pisze o swoich najbliszych planach. Mimo, e wiadom jest swego niewystarczajcego wyksztacenia, stara si o prac przy kociele, a wasn niespokojn, pen spotka z ludmi przeszo traktuje jako dodatkowy atut, ona mogaby skompensowa przynajmniej czciowo braki w edukacji. Na t przeszo skadaj si podre, pobyt w kilku krajach, kontakty z rnymi ludmi, biednymi i bogatymi, wierzcymi i niewierzcymi, a take praca fizyczna i umysowa w rnych zawodach oraz znajomo jzykw obcych (69). Vincent przy tej okazji zapewnia adresata o swojej gbokiej mioci do Kocioa i o oddaniu sprawom religijnym. Zostaje przyjty do pracy, a najwicej satysfakcji sprawia mu moliwo goszenia homilii i katechez. Decydujcym motywem opuszczenia pracy w szkole pastora Jonesa bya ch mieszkania bliej rodziny i znalezienia nieco wikszych zarobkw (83). Znacznie pniej, kiedy Vincent podj ju prac duszpastersk w Belgii, pastor Jones wielkodusznie zaofiarowa si pomc mu w budowie drewnianej kaplicy dla grnikw (130).

Poczucie wasnej wartoci i wartoci ycia, poczucie tosamoci, rozumianej jako powoanie, ktre ju zaczyna si realizowa, Vincent czy z planami Boymi, a czsto wprost mwi o osobistym zwizku z Bogiem. Ponisze wypowiedzi mwi wanie o tej religijnej wizi.

Ze szkoy w Isleworth pisze do Thea w sierpniu 1876: Bg na pewno przyjmie mnie takim, jakim jestem, z wszystkimi wadami i brakami, ale istnieje jeszcze blisze zespolenie z Bogiem i mam nadziej, e je osign (74).

Wi z Bogiem pozwala mu przezwyciy trudnoci wewntrzne: Byem chory; mj umys by wyczerpany; dusza rozgoryczona; a ciao cierpice. Ja, ktremu Bg nie odmwi przynajmniej moralnej energii i silnego temperamentu, zsunem si w przepa najczarniejszego zwtpienia i z wielkim przeraeniem spostrzegem jak grobowe myli bkaj si w moim sercu. Spdziem trzy miesice na wrzosowisku - znasz przecie to miejsce, w ktrym dusza odzyskuje siebie i cieszy si sodkim uspokojeniem, gdzie wszystko oddycha cisz i pokojem, gdzie dusza w obecnoci Boego stworzenia zrzuca jarzmo konwencji, zapomina o spoeczestwie, zrywa jego wizy si odzyskanej modoci; gdzie kada myl staje si modlitw, gdzie znika z serca wszystko, co nie harmonizuje z t wieoci i swobod natury (...) a potem przyszed wieczr! Siedzc nad wielkim pogorzeliskiem ze stopami w popiele, z oczami utkwionymi w gwiazd, ktra saa swoje promienie przez otwr kominowy, jakby chciaa mi wezwa albo raczej by tak pogronym w niejasnych marzeniach, eby patrze na ogie, patrze jak pomienie rodz si, rosn, rozbyskuj i przeciguj jeden drugi jakby staray si pobi czajnik jzykami ognia; myle o czym takim jak ludzkie ycie, widzie rodzce si pomienie, wznoszce si, i myle, e takie wanie jest ludzkie ycie: narodzi si, pracowa, kocha, wzrasta i znikn (76). Wkrtce pisze o tych przeyciach z nieco wikszym dystansem: "Moja choroba nie jest nieszczciem". Nie, poniewa "smutek jest lepszy ni miech". Nie, gdy Bg nas wspiera, choroba nie jest nieszczciem, zwaszcza kiedy zdobywamy nowe idee i nowe intencje w dniach choroby, ktrych nigdy bymy nie odnaleli, gdybymy nie byli chorzy i nie dowiadczali w tych dniach janiej wiary i silniej nie ufali Bogu. "Man's externity is God's opportunity" ("Co czowiekowi zawad, Bogu rad"). W naszej saboci jestemy silni. Choroba uwica zdrowie i uczy nas dobrego stanu ducha (78). Trudno co prawda powiedzie na ile wszystkie te religijne przeycia s wyrazem rzeczywistych poszukiwa, a na ile tylko zwyczajn ucieczk od rozterek sercowych modego Vincenta. Wida jednak wyranie, e w realny sposb ksztatuj jego osobowo, integruj go wewntrznie i rozwijaj, mimo odzywajcego si cigle stanu przygnbienia, a nawet czyni bardziej wymagajcym wobec siebie i bardziej wraliwym na inne wartoci.

Wielkim przeyciem dla Vincenta jest wygoszenie pierwszego kazania: Gdy wchodziem na ambon, czuem si jak kto, kto z ciemnej piwnicy ukrytej gboko pod ziemi wychodzi na wiato dzienne, i miaem przyjemne uczucie, e do tej pory, gdziekolwiek si znajd, bd mg gosi ewangeli. eby to robi dobrze trzeba mie Ewangeli w swoim sercu. Oby mi j Pan da (79). Wyznaje te, e gdy sta przy pulpicie modli si "Abba, Ojcze, w Twoje Imi zacznijmy". W kolejnym licie z 10 listopada 1876 pisze do brata: bybym nieszczliwy, gdybym nie mia monoci goszenia Ewangelii, gdyby moim celem nie byo goszenie Ewangelii, gdybym nie pokada caej mojej nadziei i zaufania w Chrystusie. Bybym wtedy naprawd nieszczliwy, podczas gdy teraz mam mimo wszystko odwag (80). Powoanie do suby Boej jest czstym tematem listw z lat 1876-80. Zazwyczaj Vincent pisze o swoim powoaniu w duchu tych wanie wypowiedzi nawizujc do entuzjazmu w. Pawa Apostoa, zwaszcza jego sw z 1 Kor 9, 16.

List z koca 1876 roku (82a) jest wiadectwem kolejnego przeomu. List jest dugi (8 stron wikszego formatu w druku), peen cytatw biblijnych. Vincent przytacza tu w caoci trzy hymny religijne po holendersku. Pisze, e w pewnych czasach Bg ukrywa swoje oblicze, ale ci, ktrzy kochaj Boga w tym smutnym czasie, nie trac Go zupenie, ale pozostaj peni proroctw na przyszo i peni gosw z przeszoci mwicych, e tak daleko zaprowadzi ich Pan, i e znw rozraduj si w swej wierze. List jest jednak bardzo chaotyczny, Vincent czsto nie koczy podjtych wtkw. Z tekstu emanuje jednak nie tylko religijne uniesienie, ale i jaka niepewno co do wasnego losu i zatroskanie o brata. Vincent przypomina sobie, jak bdc chopcem odczu mio ojcowsk (ojciec odwiedzi go w szkole z internatem), a to pozwolio mu odczu ojcowsk mio Boga. Przy tej okazji pyta brata czy przystpuje czsto do Komunii i przypomina sowa biblijne mwice o tym, e lekarza potrzebuj chorzy. Pisze o Bogu, jego mocy, mioci i opiece, o wolnoci czowieka, o zaufaniu do Boga i miowaniu Go (najczstszy temat) - a wszystko to utrzymane jest w duchu zachty skierowanej do brata. Wiek midzy dwudziestym i trzydziestym rokiem ycia - pisze - jest peen niebezpieczestw wszelkiego rodzaju, peen wszelkich niebezpieczestw, niebezpieczestwa grzechu i mierci, a kiedy niebezpieczestwo minie bdziesz je dokadnie rozumie i powiesz sobie: To by mimo wszystko bardzo dobry czas (82a). Radzi mu czyta proroka Izajasza. W licie tym wida jak dojrzewa w nim tosamo oparta na identyfikacji z Chrystusem, take Chrystusem cierpicym (aluzje do Pieni Sugi u Izajasza). Vincent wiadom jest tego, e wi z Bogiem realizuj si poprzez wiar, nadziej i mio. wiadom jest take, e ta tosamo obejmuje jego wizi z rodzin.

Potwierdza to kolejny list. 22 marca 1877 pisze, e stan niepewnoci nieco ustpi: Pragn gorco przyswoi sobie cay skarbiec Biblii, pozna gruntownie i umiowa wszystkie stare przypowieci, a przede wszystkim pozna wszystko, co wiemy o Chrystusie (89). Pisze tu take o swoim powoaniu do suby Boej, do suby Ewangelii: Pragn z caych si, aby duch mego ojca i mego dziadka przenikn do mojej duszy, aby mi byo dane zosta prawdziwym chrzecijaninem i prawdziwym sug chrystianizmu i aby ycie moje stawao si coraz bardziej podobne do ycia mych przodkw. To stare wino jest dobre i nie pragn nowego. (...) Obym tylko by wystarczajco pilny w tych dugich i trudnych studiach i zosta gosicielem Ewangelii (89).

W licie z 16 kwietnia 1877 daje wyraz nadziei, e bdzie si mg uwolni od brzemienia niepowodze wszystkich swoich dotychczasowych przedsiwzi i z nawanicy wymwek, ktre z ich powodu musia wysuchiwa (92). W kolejnym licie pisze, e w ostatnim czasie mia dowody, e Bg bogosawi moim usiowaniom, e mi si powiedzie i e osign cel, ktrego tak pragn (93). Radzi take bratu, eby i on take sercem i dusz powici si jakiej dobrej, wielkiej sprawie i prosi Pana o wysuchanie twych prb (93).

W Amsterdamie podczas nauki jzykw biblijnych co kae mu wzi do rki piro. W ostatnim tygodniu czytaem Rdz 23, jak Abraham naby pole wok jaskini Makpela i sam jaskini na pogrzeb Sary. Od niechcenia zrobiem may rysunek miejsca, tak jak je sobie wyobraaem (97). Jest to jeden z pierwszych ladw jego inklinacji plastycznych. Vincent jest przekonany, e rysunek nie jest wiele wart, a jednak docza go do listu. Grafika jest jedn z nowych aktywnoci, z ktrymi zaczyna si utosamia, tak jak cay czas wane s dla niego ksiki i kontemplacja sztuki, o ktrych powiemy wicej w dalszych paragrafach (2.3 i 2.4).

W kolejnym licie z okresu amsterdamskiego wyznaje bratu: Nie umiem jeszcze pisa i pracowa tak szybko i z tak atwoci, jak bym tego pragn, ale mam nadziej, e z czasem si tego naucz (98). Powracaj znowu wtpliwoci co do przyszoci. Pisze do Thea: Zaniepokoi mnie jeden zwrot w twoim licie: "Chciabym ju raz rzuci to wszystko, jestem przyczyn wszystkiego i innym sprawiam tylko przykro; to ja sprowadziem nieszczcie na siebie i innych". Zdanie to wywiera na Vincencie wielkie wraenie, w gbi duszy czuje to samo co Theo: gdybym to pisa o sobie nie potrafibym nic doda, nic uj (99). Wida zatem, e tosamo rodzca si ze zwizkw z blinimi jest wartoci subteln, naraon na utrat, gdy wymaga staej uwagi w odczytywaniu nie tylko swoich osobistych celw i pragnie.

W Amsterdamie nie brak mu zapau do pracy. Vincent ma jasno wytyczony (cho nierealistyczny, bo nazbyt obszerny) program studiw, ale pisze e musi go opanowa z zapaem i gorliwoci psa, ktry obgryza koci (113). W nastpnym licie pisze, e kto rozpocznie tak kuracj i wytrwa w niej do koca, nie zapomni jej nigdy w yciu i posidzie na zawsze bezcenny skarb (114).

List do Thea z 3 kwietnia 1878 roku nawizuje do niedawnej rozmowy obu braci. Vincent wspomina sowa, ktre najbardziej utkwiy mu w pamici: Nous sommes aujourd'hui ce que nous étions hier (Jestemy dzisiaj tym, czym bylimy wczoraj). Sowa te rodz w nim pytania dotyczce susznoci obranej drogi. Vincent na sposb kaznodziejski objania bratu na czym polega i jak natur ma jego pewno co do trafnoci wyboru drogi yciowej: By raz czowiek, ktry przyszed pewnego dnia do kocioa i zapyta: "Czy to moliwe, e mnie mj zapa sprowadzi z waciwej drogi na manowce? Oh, gdybym mg pozby si niepewnoci i zdoby niezachwian wiar, e w kocu zwyci". A wtedy jaki gos mu odpowiedzia: "A gdyby mia t pewno, c by uczyni? Postpuj tak, jakby by pewny, a nie doznasz zawodu". Od tego czasu w czowiek szed wasn drog i nie by niedowiarkiem, lecz nawrcony wrci do swej pracy i nigdy ju nie wtpi wicej (121). Innymi sowy pojawia si tu dojrzaa postawa duchowa, w ktrej Vincent potrafi przynajmniej czciowo oddzieli swoje stany emocjonalne i przeczucia do samych cnt teologicznych, ktre mog si realizowa jakby niezalenie od przeywanych stanw.

A jednak cay wysiek woony w zgbianie aciny, greki i historii pniej wyda si mu aosny, jeli idzie o rezultat, a cae przedsiwzicie beznadziejne i zadziwiajco gupie. Czas spdzony w Amsterdamie, widziany z perspektywy parafii w Borinage nazywa najgorszym okresem swojego ycia (132). Trzeba jednak zaznaczy, e ten zdecydowany i miay osd okresu amsterdamskiego Vincent wydaje przede wszystkim na podstawie wasnej determinacji. Tok jego rozumowania jest mniej wicej taki: oto z caym przekonaniem i wysikiem zabra si do studiw, a poniewa nie przyniosy one zadowalajcych rezultatw, wic znaczy to, e inne jest jego powoanie. Woony wysiek nie poszed na marne w tym sensie, e teraz pozwala mie pewno, e droga prowadzi nie tdy, bo on sam zrobi wszystko, co w jego mocy. Nie ma jednak innego sposobu, jak prbowa dalej, a tego wanie boj si zrozumie Theo i rodzina.

W okresie brukselskich przygotowa do pracy misjonarskiej Vincent jest zdecydowany pracowa wrd biednych grnikw z okolic belgijskiego Borinage. Kiedy zjawia si na miejscu, ju po pierwszych kontaktach z ludnoci pisze do Thea: z caego serca pragn, eby mi Bg pobogosawi i ebym mg pozosta tutaj na stae (127). W nastpnym licie pisze, e z dnia na dzie jest bardziej przywizany do tego zaktka i jego mieszkacw; czowiek czuje si tutaj swobodnie, jak na sianie albo na wydmach. O dobrym samopoczuciu Vincenta nie decyduje jednak w gwnej mierze krajobraz, czy jakie estetyczne wraenia, pisze bowiem, e ludzie s tu proci i dobroduszni, a przybysze z innych stron, cierpicy na nostalgi, czuj si tu jak u siebie w domu (128).

Pracujc w Borinage przez wiele miesicy Vincent nie ma czasu na zastanawianie si nad swoj sytuacj. Dopiero w lipcu 1880 roku pisze list do brata, w ktrym mwi, e jego cel ostateczny jest coraz bardziej okrelony, zarysowuje si powoli i pewnie, jak rysunek, ktry zamienia si w szkic, a szkic w obraz. Jest wtedy gboko przekonany, e jego powoaniem jest praca kaznodziei, ale z tym powoaniem on musi zmierzy si sam, jakby wbrew "akademikom" kaznodziejstwa, a bardziej w zgodzie z samym Bogiem, ktrego Falstaff Szekspira nazywa "wntrzem Kocioa" (133).

Jednak ju par miesicy pniej przenosi si do Brukseli, eby tam podj powaniejsze studia rysunku, tak abym jak najprdzej mg pokaza i sprzedawa moje rysunki; w ten sposb zaczn zarabia. Taka jest bowiem narzucona mi konieczno (137) - pisze w padzierniku 1880 roku. Z t chwil jednak jasnym si staje, e przez najbliszy czas pozostanie na utrzymaniu rodziny; pisze otwarcie take o swoich wydatkach i o tym, e podczas nauki rysunku nie s moliwe wszystkie te wyrzeczenia, ktre ponosi w Borinage. W tej chwili nie rezygnuje jeszcze z powoania duchownego, ale skoro przeoeni nie pozwalaj mu by pastorem, on chce szuka dalej.

Podsumowujc, naley powiedzie, e ycie jako takie, jego warto i sens, jego cel ostateczny s czstym przedmiotem uwagi Vincenta. mier bliskich osb, czyja niedola bd wasne niepowodzenia stawiaj przed nim pytania o warto ycia. Vincent szuka odpowiedzi na te pytania najpierw zwracajc si ku Bogu przez modlitw, a przede wszystkim czytajc Pismo wite, czego lady znajdujemy w listach. Spogldajc na ludzkie ycia Vincent nie traci perspektywy nadprzyrodzonej, wiadom jest tego, e wi z Bogiem wymaga troski, jest subtelna, ale wanie ona decyduje o wszystkim. Vincent nie przecenia doczesnoci, a jednak widzi wielk warto wsplnoty, przyjani, wizi rodzinnych, a take wysiku skierowanego ku szlachetnym celom, podjtym dla dobra innych. ycie zatem odsania swj dynamiczny charakter, jest wartoci, ktr mona rozwija, ksztatowa, ktr si otrzymuje i ktr mona podarowa komu. Jednoczenie w wymiarze codziennej egzystencji warto ycia domaga si jasno zarysowanych celw, ktre wykraczaj poza t codzienno i doczesno w ogle. Wanie ten duchowy aspekt ycia pozwala dostrzec jego prawdziw warto, ktra przekracza wszystkie warto wszystkich treci ycia, radoci, sukcesu, i wymyka si samej mierci. Wida tu jednak wyranie, e trudno Vincentowi oddzieli faktyczn warto ycia od uczuciowych przekona, zwaszcza w odniesieniu do samego siebie. Przeycie czy raczej chwilowe poczucie sensu ycia czy przeycie jakiego stanu jest czsto dla niego zasadniczym wykadnikiem wartoci ycia.

2.2. Wolno

Temat wolnoci rzadko bywa przez Vincenta ujty explicite. O tym, jak wielk wartoci bya dla niego wolno moe wiadczy ju sama biografia. Vincent przez cae ycie by przekonany, e nikt ani nic nie moe zwolni go od poszukiwa jego wasnej drogi yciowej, rozumianej zawsze w kategoriach powoania. Waciwie cay czas frapowa otoczenie tym swoim wiecznym eksperymentem.

Szukaj wiata i wolnoci i  n i e zagbiaj si zbytnio w podociach tego wiata - pisze do brata w padzierniku 1875 (43). Wczeniej cytuje Flp 4, 8, gdzie znajduje si zachta do cnotliwego ycia. Niej przypomina sobie przestrog ojca, ktry pisa mu o pomyce Ikara, oraz pisze: Powinnimy przede wszystkim odznacza si cierpliwoci; ci, co prawdziwie wierz, nie spiesz si nigdy. Jest jednak pewno dua rnica midzy naszym pragnieniem, by sta si prawdziwymi chrzecijanami, a utopijnym marzeniem Ikara, ktry chcia wzlecie co soca (43). Jak si wydaje wolno jest tu cile zwizana z wymogami ycia chrzecijaskiego. Vincent jest wiadom, e konkretne wybory pocigaj za sob wewntrzne konsekwencje i ksztatuj osobowo. Posta Ikara symbolizuje powierzchowne pojmowanie wolnoci, w ktrym konsekwencje s lekcewaone.

Problem wolnoci z ca si pojawia si w licie z lipca 1880 roku. W tym okresie Vincent ponownie traci pewno co do ksztatu swojej przyszoci. W licie chce wybroni si przed bratem z zarzutu o prniactwo i swj obecny stan porwnuje do uwizienia w klatce. Maluje przed Theem dramatyczny obraz ptaka ("rentiera") uwizionego w klatce i tsknicego za wolnoci, aeby w kocu powiedzie, e i ludzie czsto nie mog nic robi, s winiami w jakiej strasznej, strasznej, najstraszniejszej klatce (133). Stara si take wyjani natur tej niewoli. Mwi, e tacy ludzie sami nie wiedz, co mogliby robi, ale czuj instynktownie, e s zdolni do czego, e maj swoj racj istnienia. Mwi take o przyczynach zniewolenia (nie bez aluzji do wasnego stanu), a mianowicie o susznie lub niesusznie popsutej opinii, ubstwie, fatalnym zbiegu okolicznoci, nieszczciu, ktre prowadz do sytuacji nazwanych przez innych przesdem, nieporozumieniem, fataln niewiedz, nieufnoci, faszywym wstydem, ale dodaje, e nie zawsze mona powiedzie, co nas zamyka, co zamurowuje, co grzebie. A jednoczenie jest przekonany, e wszelkie uczucie gbokie, powane, przyja, braterstwo, mio, potga uczucia otwiera to wizienie. W innym miejscu tego samego listu pisze, e czuje si skrpowany brakiem rodkw, e nie moe robi wielu rzeczy i tyle rzeczy niezbdnych jest poza jego zasigiem (ma tu na myli m.in. studiowanie literatury i sztuki). Ten stan skrpowania rodzi melancholi i pustk, te za prowadz do strasznego zniechcenia, fatalno kadzie tam naturalnym uczuciom, pojawia si niesmak. Jest te przekonany, e inni nie widz tego, co dzieje si w jego duszy, wielki wewntrzny pomie pozostaje niezauwaony, a postronni widz tylko niky dym unoszcy si z komina (133).

Innymi sowy, wolno staje si dla Vincenta problemem dopiero wtedy, gdy napotyka wiele ogranicze, ktrych nie chce przypisa sobie. Dopki stara si realizowa wasne ycie zgodnie z wol rodzicw, dopty wolno przeywa spontanicznie. Pierwszy powany konflikt, ktry, jak si okazuje, uniemoliwia mu realizacj jego powoania, kae mu postawi pytanie o granice wolnoci, w czym zdaje si znowu bardziej na wasny instynkt ni dobre rady osb. A jednak nie traci przekonania, e tylko wizi czce ze sob ludzi, przyja i mio s prawdziwym imieniem wolnoci. Swj stan nazywa "brakiem rodkw", rozumianych jako pewne zewntrzne okolicznoci, jednak nie pozbawia go to poczucia wewntrznej wolnoci, ani nie zniechca do szukania wsparcia u brata czy innych ludzi. Wolno w wymiarze jednostki najwyraniej jest tu kwesti ducha, sumienia, instynktu i uczu bardziej ni rozumowej argumentacji.

2.3. Prawda i dobro

Treci zwizanych z wartociami tak uniwersalnymi i oglnymi jak prawda, dobro i pikno skupiy nasz uwag przede wszystkim podczas badania aktywnoci poznawczej Van Gogha. Poniewa kategorii dobra, prawdy i pikna, jak to byo powiedziane, nie stosujemy tu w sensie metafizycznym, a jedynie symbolicznym i potocznym, dlatego te w tym rozdziale pod kategori prawdy i dobra wyodrbnilimy materia mwicy o aktywnoci poznawczej w ogle oraz wszystko to, co ukazuje zadomowieniem Vincenta w wiecie literatury. Natomiast w rozdziale nastpnym pod kategori pikna zestawilimy malarskie inspiracje Vincenta, jego pogldy estetyczne i pogldy na sztuk w ogle. Podzia tego rodzaju wynika z chci o rozdzielenia materiau o konotacjach literackich od materiau o konotacjach estetycznych, oraz ukazanie pewnych moralnych i religijnych preferencji autora w obu wypadkach.

2.3.1. Poznanie jako edukacja

Vincent w pisanym 3 kwietnia 1878 roku w Amsterdamie licie do brata, licie wanym, bo stanowicym obszerne resumé niedawno odbytej wsplnej rozmowy, Vincent mwi o czowieku "czujcym i mylcym". Chodzi mu o pewien idea czowieczestwa, do ktrego sam dy, a zarazem mwi o drodze jaka prowadzi do osignicia tego ideau: Myl, e najwaciwszym sposobem rozwijania umysu i ducha jest poznawanie historii w ogle, a w szczeglnoci yciorysw wybitnych ludzi z najrozmaitszych okresw, od dziejw biblijnych a do rewolucji i od "Odysei" do ksiek Dickensa i Micheleta. Zaraz jednak zmienia dziedzin kultury i przechodzi do malarstwa: a czy nie mona si czego nauczy od takich ludzi jak Rembrandt albo z takich obrazw jak: "Trujce zioa" Bretona, "Godziny dnia" Milleta, "Modlitwa" de Groux albo Briona, "Rekrut" de Groux (albo te Conscience'a), "Wielkie dby" Dupré, a nawet z mynw i piaszczystych rwnin Michela? (121). W tym samym licie Vincent powraca do rozmw z bratem i przypomina, e obaj zgodni s co do tego, e ich pierwszym celem powinno by znalezienie odpowiedniego zawodu, ktremu mogliby si cakowicie powici (121). Jak to wynika z dalszego toku listu zdobycie zawodu jest w sytuacji ich obu synonimem odnalezienia wasnej drogi, czyli najwaniejszego celu ycia, do ktrego o wiele lepiej jest dy yjc uczciwie, borykajc si z trudnociami czy nawet doznajc rozczarowa ni kierujc si tylko wasn wygod, czyli dy indefessi favente Deo.

Wydaje si zatem, e dla Vincenta poznawanie dorobku kultury jest nie tylko szukaniem duchowego zadomowienia w tej kulturze, nie jest li tylko deniem do "dotrzymania kroku" wspczesnej sztuce. Najwaniejszym celem caej tej aktywnoci poznawczej nie jest nawet nawizanie peniejszego kontaktu ze rzeczywistoci, ale po prostu samo zrealizowanie wasnego czowieczestwa. Dla Vincenta istnienie czowieka "czujcego i mylcego" nie jest moliwe bez znajomoci literatury i sztuki, a cilej - tych jej wytworw, ktre jego zdaniem przekazuj prawd o ludzkim losie, tak jak ksiki Micheleta pisane z sercem i pene prostoty (121).

Aktywno poznawcza w kadej dziedzinie powinna charakteryzowa si pewn wielkodusznoci. Vincent jest wiadom, e tej cechy mona naby tylko przez denie do choby jednej prawdziwej doskonaoci, przez uparte doskonalenie si w obranej dziedzinie: Im wczeniej wydoskonalimy si w jakiej okrelonej pracy czy zawodzie, zdobdziemy w niej niezaleno mylenia i dziaania; im cilej bdziemy si trzyma ustalonych prawide, tym bardziej wyrobi si i umocni nasz charakter, co nie znaczy, e trzeba by ciasnym i maodusznym. Poznawanie wiata i obcowanie z innymi ludmi jest zawsze korzystne, a nieraz jest naszym obowizkiem i powoaniem. Dalej jeszcze Vincent bliej opisuje t wielkoduszno (cho nie uywa tego sowa), piszc, i nie naley nabiera zbyt wielkiej pewnoci siebie, ani zbyt wygodnie urzdza sobie ycia. Ale nawet w najlepszych warunkach naley zachowa co z pierwotnego charakteru Robinsona Crusoe (...), w duszach naszych nie powinien nigdy wygasa ogie, powinnimy go cigle podsyca. Czowiek, ktry yje w ubstwie i ma serce otwarte dla innych, jest w posiadaniu bezcennego skarbu i syszy wyranie gos swego sumienia, wielki dar Nieba. wiadom jest take, e wicej jest wart czowiek peen polotu i ognia, choby nawet popenia duo bdw, ni ograniczony i ostrony (121).

Innymi sowy, wielkoduszno oznacza tu z jednej strony pewn zdecydowan wol i upr w zdobywaniu wiedzy, umiejtnoci, charakteru, a jednoczenie oznacza postaw, ktra jest owocem takiego zdeterminowanego postpowania, to znaczy doskonao, ktra jest ju nie tylko doskonaoci poznawcz, ale i moraln. Tym samym poznawanie staje si wartoci formujc ca osobowo.

Inn jeszcze cech tego otwarcia na kultur jest wraliwo jak przynosi wiara. Szczliwy jest ten, kto wierzy w Boga, bo na koniec pokona wszystkie trudnoci yciowe, aczkolwiek nie bez kopotw i smutkw. W tym te miejscu Vincent wyranie zarysowuje idea ewangelicznej pokory, a wic mioci, ktra polega na trzymaniu si Boych myli we wszystkich okolicznociach, w kadym miejscu, czasie i stara si jak najwicej o Nim dowiedzie. Dalej jeszcze wprost mwi, e to, czego mona si nauczy jest lepsze ni to, co Bg daje z natury kadej ludzkiej duszy (121).

Piszc do brata o swoim powoaniu do suby Boej mwi o celu jakiemu ma suy kaznodziejstwo: To, co ma si powiedzie, musi mie jakie znaczenie, wyraa denie, pobudza suchaczy do dobrych uczynkw: pokochania prawdy (123).

Ostatecznie wic celem zanurzenia w kulturze jest poznanie prawdy o wiecie, czowieku i Bogu. Poznanie to powiedzie si tylko wtedy, gdy bdzie podejmowane wielkodusznie, z pokor i wytrwaoci. Najdoniolejsze jest poznanie wiata nadprzyrodzonego. Ten rodzaj poznania ksztatuje czowieka. Poniewa nie sposb oddzieli je od ycia moralnego, gwarantuje on osignicie peni czowieczestwa.

2.3.2. Inspiracje literackie

Ponisze zestawienie obejmuje bodaj wszystkie wzmianki dotyczce literatury. Pozwoli ono na ilociow, a nastpnie jakociow ocen materiau.

W czerwcu 1873 zaraz po przybyciu do Londynu pisze list do maestwa Van Stockum-Hannebeeck (9a), w ktrym przepisuje wiersz Wieczorna godzina brabanckiego poety Van Beersa. Wiersz ten przesya take bratu (10). Miesic pniej w licie do rodzicw (10a) znajduje si wzmianka o wierszu J. Keats'a The Eve of Saint Mark. Piszc ponownie do Van Stockum-Hannebeeckw (11a) docza dugi wypis z Micheleta Le aspiration de l'automne, w ktrym autor snuje refleksje na temat widzianej podczas spaceru kobiety. Vincent kojarzy to z jakim wzruszajcym obrazem czy te portretem kobiecym widzianym chyba w Amsterdamie bd Hadze czy Luwrze. Wszystko to prowokuje w nim pytania o los tej kobiety, o jej szczcie, itd.

W Londynie czyta Burgera (15), Micheleta (20), Alfonsa Karra Voyage autour de mon jardin (21). Radzi bratu zaglda pilnie do Gazette des Beaux Arts. Michelet staje si dla niego rewelacj a jednoczenie jakby now Ewangeli (20), nazywa go take pisarzem bardzo ludzkim, m.in. dlatego, e po przeczytaniu jego Le aspiration dochodzi si do wniosku, e mio to znacznie wicej, ni ludzie zwykle w niej widz.

W marcu 1875 roku posya bratu ksiki Renana (Jezus) i Micheleta (Joanna d'Arc) (23). W czerwcu dzikuje Theo za wiersz Rücketa, zaznaczajc, e ciekaw jest innych jego utworw. Obiecuje przesa bratu Bibli w jzyku francuskim i Naladowanie Chrystusa (31). 7 wrzenia 1875 (36a) Theo pisze do Vincenta o mierci jego przyjaciela Weehnizena. Theo wspomina te o L'amour Micheleta, ktr przeczyta zgodnie z poleceniem brata. Natomiast Vincent w odpowiedzi datowanej na dzie nastpny pisze: Theo, chc ci co powiedzie, co by moe ci zdziwi. Nie czytaj ju wicej Micheleta ani adnej innej ksiki (z wyjtkiem Biblii) do czasu a zobaczymy si na Boe Narodzenie i zrb jak ci mwi: wychod czsto wieczorem, wpadaj do Van Stockumw, Borchersw i im podobnych (36a). W innym miejscu Vincent pisze wprost, e pozby si ksiek Micheleta (37): Chciabym si pozby ksiek Micheleta i jeszcze kilku pisarzy. Zrb to samo (39). Na pocztku padziernika 1875 roku posya siostrom Naladowanie Chrystusa i kilka ksig Biblii w tym samym wydaniu co Psalmy wysane dla ciebie - jak pisze do Theo. Pyta go take o jakie wydanie pieni holenderskich (41).

W Paryu czyta Bibli z modym Anglikiem, Gladwellem: Jest to chopak jeszcze bardzo naiwny i niezepsuty, w sklepie pracuje bardzo ciko. Co wieczr wracamy razem do domu, spoywamy co nieco w moim pokoju i potem przez reszt wieczoru czytam gono, przewanie Bibli. Mamy zamiar przeczyta j ca. Ponownie pyta Thea czy ju wyrzuci ksiki Renana i Micheleta, aczkolwiek kartki z ksiki Micheleta z opisem portretu kobiecego pdzla Filipa de Champaigne nie powiniene zapomnie (42). Poleca Theo przeczyta Le ConscritWaterloo Erckmanna-Chatriana, a przede wszystkim L'Ami FritzMadame Thérèse. W grudniu 1875 przesya Theo ksik Julesa Bretona, wyznaje te, e wzruszy go wiersz Bretona Illusions, zwaszcza sowa: "Tym, co miuj Boga, wszystko wyjdzie na dobre" (48). W kolejnym licie pisze o poezjach Heinego i Uhlanda, ktre podobaj si rwnie Theo. Trzeba jednak uwaa, mj chopcze, to niebezpieczna lektura; iluzje nie trwaj dugo, nie naley ulega im zbyt pochopnie (49). Tumaczy Theo, e dopiero majc przed oczami podobizny ojca, matki i Poegnanie Briona mona dobrze zrozumie Heinego (49). Jaki czas pniej wspomina o ksice Felix Holt Eliota (51). Z kocem lutego 1876 pisze, e czyta Scenes of Clerical Life Eliota: Wzruszya mnie zwaszcza ostatnia nowela, "Janet's Repentance". Jest tam opisane ycie pastora wrd mieszkacw maego brudnego miasteczka. (...) Pastor jada zwykle na obiad le przyrzdzon baranin i wodniste ziemniaki. Zmar w wieku 34 lat. Przed mierci, podczas dugiej choroby, pielgnowaa go pewna kobieta, kiedy naogowa pijaczka, ktra pod wpywem jego upomnie i perswazji przezwyciya ten straszny nag, tak e dusza jej zaznaa jeszcze spokoju. Podczas jego pogrzebu odczytano rozdzia Biblii, gdzie jest powiedziane: "Jam jest zmartwychwstanie i ywot; kto wierzy we mnie, choby i umar, y bdzie" (55).

Ju w marcu 1876 pisze o wysaniu Theo poezji Longfellowa, a poyczon od ciotki Kornelii ksik Bulwera Kenelm Chillingly nazywa "liczn": Mnstwo w niej piknych rzeczy. Syn pewnego bogatego Anglika nie moe znale spokoju i zadowolenia w swym wasnym rodowisku i zaczyna szuka wrd innych warstw spoecznych. W kocu wraca do swoich, ale nie auje niczego, co zrobi (56). Chopcom w Ramsgate czyta The Wide, Wide World Elizabeth Wetherell (Susan Warner) (64).

Zwiedzajc Hampton Court wspomina Oraisons Funèbres Bousseta na cze ony Karola I, ktra miaa zwyczaj mawia: "Dzikuj Ci, Boe, e mnie stworzy krlow, chocia krlow bardzo nieszczliw". W Hampton Court mieszkali take Lordowie Russellowie, ktrych ycie opisa Guizot w L'amour dans le mariage (bratu kae ksik prezczyta, przesya mu te ptasie pirko jednego z tutejszych krukw) (70). Wkrtce pisze o a Life for a Life John'a Halifaxa i o tym, e gdyby Theo nakoni kogokolwiek do przeczytania Eliota (Felix Holt, Scenes...), to zrobiby dobry uczynek (73). W sierpniu 1876 pisze o zajciach z chopcami w szkole, e czyta im Le Conscrit Henri Conscience'a, Madame Thérèse Erckmanna-Chatriana, Le Saint-Sylvestre Jean Paula, bajki Andersena (Historia pewnej matki, Czerwone trzewiczki, Dziewczynka z zapakami), King Robert of Sicily Longfellowa (74). W padzierniku 1876 kopiuje dla brata trzy psalmy (Ps 23; 91; 121) oraz kilka hymnw religijnych i kae mu je czyta (75). Jaki czas pniej pisze bratu o wierszach holenderskiego poety-kaznodziei (Na grze smutku, Kiedy byem dzieckiem) (77).

W listopadzie 1876 pisze do Thea: Jeli bdziesz mg dosta "O naladowaniu Chrystusa", musisz to przeczyta: to znakomita ksika, ktra przynosi wiele wiata. Ten, kto j pisa sam praktykowa to o czym mwi, a mianowicie, bardzo dobrze ujmuje jak dobrze jest wie wity Bj dla obowizku i jak wielk rado zdobywa ten kto jest peen miosierdzia i d o b r z e spenia swj obowizek (80). Par dni pniej pod koniec dugiego listu Vincent wypisuje Theo numery rozdziaw z proroka Izajasza i Jeremiasza, do przeczytania ktrych go zachca (s tam na przykad wszystkie "pieni cierpicego Sugi Jahwe"). W tym samym licie ponownie wspomina o fragmencie z Micheleta rozpoczynajcego si od sw Je vois d'ici une damme... I prosi Thea o skopiowanie tej strony tekstu (82a).

W styczniu 1877 radzi bratu zaprenumerowa katolickie pismo L'Illustration z uwagi na pojawiajce si tam sztychy G. Doré. Pisze, e chce ojcu podarowa co z Eliota, na przykad Scenes from Clerical Life, cho lepsza byaby ksika Adam Bede (84). W nastpnym licie prosi Thea o przesanie kart z wypisami z Micheleta, ktre zostawi w szufladzie (85). Innym razem pyta Thea czy zna wiersze Gneseta, kae mu go czyta. Wspomina e, kiedy by w Paryu ojciec przysya mu dwa jego wiersze: Kiedy byem chopcemNie byo ksidza, eby mu wyjani (87).

W ostatnim licie wysanym z Dordrechtu pisze, e najbardziej pocigaj go niektre ksigi zawarte w Biblii, na przykad Dzieje Apostolskie (94), a innym razem wyznaje, e bardzo go wzrusza historia Eliasza i jego spotkanie z Bogiem w grach [1 Krl 19, 11-14] (99). W Amsterdamie czyta histori powszechn Streckfussa: Corot powiedzia o tej ksice: "Trzeba byo powici na to a czterdzieci lat pracy, mylenia i obserwacji" (95). Wyznaje te, e wieczorami systematycznie studiuje Bibli (96).

Przyroda budzi w nim skojarzenia literackie, docza na przykad do listu z 4 czerwca 1877 docza 3 strony wypisw z Modoci Cromwella Lamartine'a tylko dlatego, e widzia podobn do opisanej tam burz. Widok przyjcia weselnego pod kocioem w niepogodny dzie przypomina mu tekst Théophile Gautiera (100)

W lipcu 1877 roku pisze do Thea, e chciaby przeczyta powie John Halifax, ktrej fabua, jak syszy nawizuje do biografii angielskiego wydawcy Harpera, ale pisze jednoczenie, e nie powinien jej czyta, eby nie osabia swojej wiary: trzeba niekiedy powiedzie: "To nie dla mnie". Mimo to ksika nie jest mu zupenie obca, pisze, e w Londynie na ulicy spotka Millais, ktry namalowa mod kobiet o wicie (The Loste Mite), a ktry przypomina posta tytuowego bohatera (102).

W licie z 4 wrzenia znowu mwi o ksieczce O naladowaniu Chrystusa Tomasza à Kempis, ktr we francuskim wydaniu przysa mu stryj: ksika jest subtelna, a ten, kto j napisa musia by czowiekiem wedug boego serca. (...) S w niej sowa ta gbokie i powane, e nie mona ich czyta bez wzruszenia, niemal lku - przynajmniej jeli czyta si je z powanym pragnieniem wiata i prawdy - jzyk posiada si, ktra podbija serce, poniewa sam pynie z serca (108). Pyta te brata czy ma swj egzemplarz ksiki.

W listopadzie 1877 roku czyta Histori wypraw krzyowych Grusona (113). W licie z 9 grudnia 1877 martwi si czy ksieczka O naladowaniu, ktra daje mu tyle radoci, nie zniszczy si od cigego noszenia w kieszeni (116). W Amsterdamie czyta sporo z G. Eliota (Adam Bede, Silas Marner, Felix Holt, Romola (o Savonaroli), Scenes from Clerical Life) (120). W nastpnym licie pisze m.in., e ostatnio czyta kilka ksiek Micheleta, ktre wzruszyy go szczeglnie: L'hirondelle, L'alouette, Le rossignol, Les aspirations de l'automne, Je vois d'ici une dame, J'aimais cette petite ville singulière (121).

Podczas pracy w zagbiu grniczym w Borinage take pojawia si kilka ksiek. Vincent powraca w 1879 roku do Chaty Wuja Toma, czyta take Les pères et les enfants Legouvé (130) oraz Les temps difficiles Dickensa w wydaniu francuskim, opowiadajc o losy pewnego robotnika (131).

Podsumowanie tak obszernego materiau nie jest atwe. Vincent sam dokona takiego podsumowania w licie napisanym w Cuesmes do brata po duszej przerwie. List ten podsumowuje jakby jego dotychczasowe ycie, ktre byo seri poraek, a ju wtedy wie, e uprawianie rysunku znaczy dla niego wicej ni si spodziewa, e w twrczoci kryje przed nim co wanego. Wymienia ksiki i autorw, ktrzy w swoim czasie ksztatowali jego osobowo. Na pierwszym miejscu wymienia Bibli, nastpnie Révolution Française Micheleta, Szekspira, Wiktora Hugo i Dickensa, Beecher-Stowe, Ajschylosa, a take, jakby dla przykadu, mao znanych Fabritiusa i Bid. Nieco dalej pisze o Le Philosophe sous les toits Souvestre'a (133). Ostatni list z omawianego przez nas okresu przynosi wzmianki o przeczytanych wanie ksikach Hugo: Ostatnim dniu skazaca i dziea powiconego Szekspirowi (134).

Trzeba przyzna, e to zestawienie odpowiada stosunkowo wiernie rzeczywistym preferencjom Vincenta w tym okresie jego ycia. Cytaty biblijne rzeczywicie najczciej pojawiaj si w listach. Vincent najwicej zawdzicza tu Ewangeliom, Listom w. Pawa, ksigom mdrociowym, zwaszcza Psalmom, oraz prorokom, a wrd nich przede wszystkim Izajaszowi. Drugie miejsce rzeczywicie zajmuje Michelet, historyk, humanista o liberalnych pogldach, ktry zachwyca Vincenta naturalistycznym podejciem do religii, swoj entuzjastyczn interpretacj Rewolucji Francuskiej i spraw spoecznych w ogle i swoj antropologi, w ktrej gloryfikuje wiat uczu. Michelet zachwyca Vincenta take jzykiem penym empatii i symboli, wysubtelnionym traktowaniem duszy kobiecej, a pniej take krytycznym stosunkiem do Kocioa i instytucji. Praktycznie to Michelet i Renan s dla Vincenta "komentatorami" Nowego Testamentu. To pod ich wpywem rozwija si w nim wspczucie dla wszelkiej ludzkiej ndzy i cierpienia. Pod ich wpywem oraz Bunyana nabiera przekonania, e idealnym stanem duszy gboko religijnej jest "smutek przemieszany z radoci", czyli pewnego rodzaju sodka nostalgia za Utraconym Rajem, ktra jednak nie oznacza bezczynnoci, wrcz przeciwnie w aktywnoci, w subie wielkim ideom nawet za cen wielkich wyrzecze upatruje najpewniejsz drog do Zbawienia. Brion, Erckmann-Chatrian, Dickens, G. Eliot, Szekspir, Hugo oraz poezje Heinego, Uhlanda, Longfellowa, Rücketa, Keatsa, Bretona, Gneseta wyraaj najpeniej prawd o ludzkiej duszy, o wraliwoci, o piknie i tragizmie ludzkiej mioci. Souvestre'owi zawdzicza Vincent nieco danych filozoficznych, za Streckfussowi czy Grusonowi odrobin historii. U Bulwera pocigaj go ekstrawaganckie losy bohaterw, u Eliota postacie penych powicenia duchownych, a u Hugo niezwyky realizm opisu zjawisk wyjtych ze zwyczajnego, czsto skrajnie ndznego ycia.

W okresie intensywnego zaangaowania religijnego (a po zawiedzionych nadziejach wobec Urszuli) miejsce Micheleta zajmuje ksieczka O naladowaniu Chrystusa Tomasza à Kempis, a modne powieci francuskie trafiaj nawet na jaki czas do lamusa.

2.4. Pikno

Materia zebrany w tym rozdziale zgrupowalimy w trzech jednostkach. Najpierw mwi bdziemy o inspiracjach malarskich Vincenta van Gogha, ktre ksztatoway jego wyobrani i wraliwo w latach 1874-1880. Oddzieln jednostk tematyczn stanowi bd opisy przyrody pojawiajce si w listach z tego okresu, a nastpnie powiemy o pogldach estetycznych Vincenta, o tym jak pojmowa zadania sztuki i twrczoci artystycznej.

2.4.1. Inspiracje malarskie 

 

W licie do brata z Londynu (10) wymienia ulubione, znane najczciej tylko z rycin obrazy: Millais Hugenota oraz Ofelia, Boughton'a Purytanie w drodze do kocioa, wymienia take Constable'a, ktry przypomina mu Diaza i Daubigny'ego, oraz Reynoldsa, Grainsborougha, Turnera, prosi o wieci o malarzach ktrych podziwia (Lagye, De Braekeleer, Wanters, Maris, Tissot, George Saal, Jundt, Ziem, Mauve). Wkrtce pisze bratu (11) o wystawie Belgw wymieniajc nazwiska braci Vriendt, Cluysenaera, Wantersa, Coosemansa, Gabriela, De Schompheleera, pyta o Terlindena. W tym samym licie mwi take, i jego zdaniem malarstwo brytyjskie reprezentuje obraz Archanio Micha zabijajcy Szatana (?), wspomina tu take Prinsep'a Satan Possessing the Herd of Swine at the Lake of Gardarene, ktry nazywa mdrym obrazem (echo zawodu miosnego?). W padzierniku 1873 w licie do Carolien i Willema van Stockum-Hannebeeckw przesya fotografi Ankera Chrzest, pochwala amerykanina Lognfellowa (widzia jego The Courtship of Miles Standish), pisze take o widzianych Le bon frère Van Muydena oraz RéfecoireLuna de Miel Eugèna Feyena.

W licie ze stycznia 1874 roku (13) wypisuje bratu list 46 nazwisk malarzy, ktrych ceni najbardziej: Scheffer, Delaroche, Hébert, Hamon, Leys, Tissot, Lagye, Boughton, Millais, Thijs (Mathijs) Maris, De Groux, De Braekeleer Jr., Millet, Jules Breton, Feyen-Perrin, Eugène Feyen, Brion, Jundt, Georg Saal, Israëls, Anker, Knans, Vautier, Jourdan, Compte-Calix, Rochussen, Meissonier, Madrazo, Ziem, Boudin, Gérôme, Fromentin, Decamps, Bonington, Diaz, Th. Rousseau, Troyon, Dupré, Corot, Paul Huet, Jacque, Otto, Weber, Daubigny, Bernier, Emile Breton, Chenu, César de Cock, Mlle. Collart, Bodmer, Koekkoek, Schelfhout, Weisenbruch, and last but not least Maris i Mauve (najwicej tu Holendrw). W tym samym licie cieszy si, e Theo lubi Milleta, Jacque, Scheyera, Lambineta i Fransa Halsa. W czerwcu tego roku nazywa Césara de Cocka malarzem, ktry bezporednio rozumie Brabancj (17)

Styczniowy list z roku 1875 (22) przynosi wzmianki o widzianych w muzeum londyskim obrazach Ruysdaelsa, F. Halsa, Van Dijcka, Rubensa, Tritonetta, Reynoldsa, Romney'a, Crome'a, o Zdjciu z krzya Rembrandta i Letnim wieczorze Tycjana. Pisze te najciekawszych o reprodukcjach wiszcych w jego galerii: La Falaise Julesa Bretona i La Malaria Héberta. Wkrtce (23) pisze o portrecie dziewczyny Adama Bede (lepszy ni Michela) i o portrecie Corota, ktry wyci z London News i powiesi w pokoju.

Wchodzc w czerwcu 1875 do Hotelu Drout, gdzie odbywaa si wyprzeda grafik Milleta mwi do siebie: "Zdejm buty, bo ziemia, na ktrej stoisz, jest Ziemi wit" (29). Jeszcze w tym samym miesicu spisuje bratu list grafik, ktre powiesi w pokoju: Krzak, Bielejc ziemi Ruysdela, Czytanie Biblii Rembrandta (tu dodaje sowa, ktre kojarz mu si z widokiem holenderskiej matki pochylonej przy dziecku: "Zaprawd, mwi wam, gdzie dwu lub trzech, zbiera si w imi moje, tam ja jestem pord nich"), ponadto Portret kobiecy Ph. de Campaigne'a, Wieczr Corota (dwa razy wymieniony), Fontainbleau Bodmera, Drog Boningtona, Poranek Toyona, Wieczr J. Dupré, dwie grafiki Marisa, Cztery godziny dnia Milleta, Procesj pogrzebow wrd zb V. de Maatena, wit (Cock Crowing) Daubigny'ego, Hospitality Charleta oraz SeamstressesThe Cooper Ed. Frère'a (30). W kolejnym licie (33) uzupenia list o Gdybym by mroczn zim Hammana, Ostatnie dni lata Françoisa, Naladowanie Jezusa Chrystusa Ruypereza oraz Cantebimus and Psallemus Bosbooma.

W licie z 11 padziernika 1875 wymienia obrazy, ktre najbardziej mu si podobaj w Galerii Luksemburskiej: Breton, Sama, Bogosawienie zb, Kobiety zbierajce kosy; Brion, Pielgrzymi z St. Odille, Noe; Bernier, Pola w zimie; Cabat, Staw, Jesienny wieczr; Emile Breton, Zimowy wieczr; Bodmer, Fontainebleau; Millet, Koci w Gréville; Daubigny, Wiosna, Jesie; Français, Koniec zimy, Cmentarz; Gleyre, Stracone zudzenia; Hébert, Chrystus w Ogrjcu, Malaria; Rosa Bonheur, Orka itd., dodaje tu te sowa: Doprawdy ludzie proci rozumiej wiele rzeczy, ktrych nie rozumiej ludzie wyksztaceni (42). Licie z marca 1876 mwi o ptnach Julesa Dupré i rycinach Duranda Ruela wedug Milleta, Dupré, Corota (58). O angielskim miasteczku Ramsgate pisze, e przypomina akwaforty Dürera (68).

W lipcu 1876 z Isleworth upomina si o ryciny Chrystusa PocieszycielaWybawcy (Christus Consolator, Remunerator). Pisze te o widzianych w Hampton Court portretach pdzla Holbeina, Rembrandta (portret ony i rabina), Belliniego, Tycjana, karotny Mantegny, rysunki da Vinciego, obraz Ruysdaela, martw natur Cuyp'a (70).

Wielkim przeyciem jest dla niego obraz Boughtona The Pilgrim's Progress. W licie z 26 sierpnia 1976 opisuje jego kompozycj i atmosfer (droga prowadzca na szczyt gry witego Miasto, soce przewiecajce wieczorne chmury i dwie postacie na pierwszym planie). Cytuje z pamici sowa, ktre Christina Rossetti wkada w usta kobiety w czerni rozmawiajcej na obrazie ze zmczonym pielgrzymem. Jej imie brzmi "Sorrowful yet always rejoicing":

Does the road go uphill all the way?

"Yes, to the very end."

And will journey take all day long?

"Yes, from morn' till night, my friend."

Nie jest to obraz, ale inspiracja - konkluduje Vincent (74). Do tego obrazu Vincent nawizuje ju wczeniej, piszc do Thea tak wyjania jego tre:...pamitaj, po deszczu przychodzi soce, trzeba w to wierzy. Deszcz i soce przychodz na przemian "na drodze, ktra wiedzie w gr przez cay czas, a do samego koca" (the road that goes uphill all the way, yes to the very end). Od czasu do czasu trzeba odpocz podczas "podry, ktra trwa przez cay dzie, od witu do nocy" (the journey that takes the whole day long, from morn till night). Pomyl o tym i nie zapomnij, e "to take przeminie" (this also will pass away). "Kady ma swoje pikne dni" - mawia czsto Jules Dupré (41). ywa jest tu myl przemiany penego strapie ludzkiego losu pod wpywem aski Boej, ktra dokonuje si, o ile tylko ycie ludzkie cakowicie nastawione jest na penienie woli Boej.

W padzierniku 1876 pisze bratu o grafikach, jakie powiesi sobie na cianie w pokoju: Chrystus Pocieszyciel, Wielki Pitek, Kobiety u grobu, Stary hugenota, Syn marnotrawny Ary Scheffera, Maa d na wzburzonym morzu, Letni krajobraz (81). W kolejnym licie pisze, e widzia u pana Obacha rysunek Boughtona The Pilgrim's Progress, tote poleca bratu czyta Bunyana The Pilgrim's Progress (82).

W Dordrechcie w nowym pokoju zawiesza na cianie otrzymane od Thea sztychy Chrystusa PocieszycielaChrystusa Wybawcy (84). W nastpnym licie zacza reprodukcj obrazu Hugenot, polecajc bratu powiesi j sobie w pokoju: Zapewne znasz t histori: w wigili nocy w. Bartomieja pewna dziewczyna ostrzega swego chopca, e bd si dziay rzeczy straszne, i prosia go, eby nosi na ramieniu bia opask, bdc oznak katolikw. Modzieniec w nie chcia si jednak na to zgodzi, gdy wiara i obowizek byy mu drosze anieli ukochana dziewczyna (85).

Przesya bratu grafik wg Doré Judyta i Holofernes (90). W kwietniu 1877 na grafice Ruypereza Naladowanie Chrystusa dopisuje sowa zasyszane od ojca: "Panie, tak bardzo pragn by gorliwym" (93). Wspomina te, e niedawno widzia obrazy Scheffera. W ostatnim licie wysanym z Dordrechtu pisze, e najbardziej pocigaj go niektre ksigi Biblii, a rwnie poznanie ycia i pokochanie dzie wielkich ludzi, takich jak Jules Breton, Millet, Jacque, Rembrandt, Bosboom i wielu innych powinno sta si rdem nowych myli dla kadego z nas (94). Vincent widzi podobiestwo midzy yciem tych artystw i ich dzieami analogiczne do podobiestwa czcego ycie i dzieo swego ojca.

W Amsterdamie w swoim pokoju wiesza na cianie swojego pokoju grafiki J. Marisa (Biedak w Krlestwie niebieskim oraz Chopiec w drodze do szkoy), Jamina (ktry take wisi w twoim pokoju - przypomina bratu), 5 grafik Bosbooma, Van der Maatena (Procesja pobgrzebowa przez any zboa), Israëlsa (Biedak na zanieonej drodze), studium Ostadego, Allebé (maa stara kobieta niosca gorc wod i wgle na zimowej ulicy o poranku). W dopisku oznajmia bratu, e wczoraj uwaniej przyglda si portretowi Micheleta, rozmylajc o jego "yciu z atramentu i papieru" (95). Par tygodni pniej pisze bratu, e u wuja Strickera widzia portret Kalwina (Ary Scheffer) (97). W licie z 27 lipca 1877 przesya bratu trzy litografie Bosbooma i dwie J. Weissenbrucha przedstawiajce m.in. widoki kociow. Pisze take, e wizyta w pracowni tego ostatniego jest dla niego cigle ywym wspomnieniem (103). Amsterdamskie mosty przypominaj mu ryciny Daubingny'ego (np. Le Pont Marie) (105). Z Mendesem rozmawia o twrczoci M. Marisa (m.in. O litografii pt. Chrzest) i o  Naladowaniu Chrystusa Ruypereza. W kolejnym licie przesya bratu pienidze (1.235 guilderw) na prezent urodzinowy dla matki. Ma nim by fotografia jakiego obrazu, Chrystus kroczcy po morzu Jalaberta albo Uczniowie z Emaus Rembrandta (107). Innym razem wspomina ryciny Rembrandta (Ucieczka z Egiptu noc, Pogrzeb Jezusa), ktre przypominay mu jego ojca odwiedzajcego umierajcych ludzi (110).

W licie z 30 padziernika 1877 roku pisze bratu, e kupi litografi L. Steffensa przedstawiajc starego i modego duchownego w ogrodzie, ktra mu przypomina Nowego wikariusza Jacquanda albo Nowicjusza G. Doré. Pisze te, e czsto ca noc gapic si w pomyk lampki gazowej zastanawia si nad najlepszymi sposobami nauki, majc w pamici sztych Rembrandta z podpisem: In medio noctis vim suam exerit (W rodku nocy wiato nabiera blasku). Pisze te, e wiato i niezwyko zimowego poranka najlepiej namalowa Frère w Un Tomelier. Wspomina te ryciny Swaina w pismach angielskich (112).

Przygldajc L'Illustration natrafia na rycin De Lemanda Filianka kawy przedstawiajc modego czowieka zatopionego nad fragmentem Naladowania ycia romantycznego (113). Innym razem wspomina prace Briona (Pogrzeb na brzegu Renu, Noe, jego ilustracje ksikowe i Inwazj) oraz Mger van Bremena (Matki z dziemi), portrety De Ruytera oraz rycin Ershine Nicol Szabat (114). Widzia dwie grafiki Van Bosse i The Vestry Bosbooma (115)

W licie z 30 grudnia 1877 znajduj si reminescencje przedstawie modlitwy, obrazu Ribota La Prière i grafiki Jacque'a (116a). W licie z 9 stycznia Vincent dzikuje Theo za przesane Le Four Th. Rousseau i Drog do Rijswijk Weissenbrucha. Wspomina take o grafikach Rochussena (Soirée dyplomatw) i Valkeburga (Wewnrz zabudowa gospodarskich) widzianych u stryja Cora (117). W stryja przeglda te magazyn L'Art z rycinami Corota, z drzeworytami wg rysunkw Bretona, Chauvina, Milleta (Opade licie, Wesele Rovensw, Osy u wozu, Gospodyni zamiatajca dom, Podwrko na farmie) (119).

W licie z 3 marca 1878 roku pojawia si wzmianka o grafice Milleta Kopacze. Vincent pisze, e w tym roku i on bdzie kopa (120). W innym miejscu wspomina widziany w Luwrze Dom cieli Rembrandta oraz ryciny w L'Illustration, m.in. Modego obywatela roku V Goupila (123).

Na pocztku sierpnia 1878 roku w Etten Vincent wykonuje pirkiem i owkiem kopi Niedzielnego poranka Emila Bretona (124).

W listopadzie tego roku chciaby, jak pisze, eby i Theo obejrza w Brukseli razem z nim prace De Groux, Leysa, krajobrazy Coosemana. W tym licie wspomina widzian niedawno fotografi Ogrodu oliwnego Carlo Dolciego (jest co rembrandtowskiego w niej) i przy tej okazji nawizuje do Czytania Biblii holenderskiego Mistrza oraz pcien starego Corota: Jak bogata jest sztuka, pisze Vincent, jeliby tylko kto by w stanie przypomnie sobie wszystko to, co widzia, nigdy nie brakoby mu pokarmu dla myli, nigdy nie byby naprawd samotny, nigdy sam (126).

W wanym, napisanym z Cuesmes po dugiej przerwie do brata licie Vincent wymienia nazwiska kilku malarzy, kiedy stara si w duszym wywodzie uprzytomni bratu swoj kulturow tosamo. Mwi o Rembrandcie, Millecie, Julesie Dupré, Delacroix, Millais, M. Marisie, a wic chyba najwaniejszych dla siebie autorach (133). Pisze nawet, e kto gboko ukocha Rembrandta, zrozumie, e jest Bg, uwierzy.

W sierpniu 1880 roku Vincent zaczyna sporo rysowa. Prosi Thea w licie o przysanie sztychu wg Les Travaux des Champs Milleta a take innych jego obrazw, m.in. Siewcy, prosi take o grafiki: Bretona, Feyen-Perrina, Daubignego (wg Le Buisson Ruysdaela), a take o zestaw wicze Barque'a Exercises au Fusain (134). Pniej robi wiczenia wedug Cours de Dessin Barque'a (136) oraz kopjuje grafiki Milleta (Siewca, Anio, niwiarze wicy snopy, Rbacz i jego ona w lesie, Pola w zimie, Mody wieniak, Czwarta godzina dnia, Prace polowe) (135). We wrzeniu odbywa dug wypraw o ebranym chlebie do Courrières, gdzie chce zwiedzi studio J. Bretona, jednak przybywszy na miejsce nie zdobywa si na odwag by zapuka do drzwi, brako mi odwagi, eby wej i przedstawi si - przyznaje si bratu (136). Jednoczenie ma nadziej, e w Barbizon spotka jakiego dojrzaego artyst, ktry mgby by dla niego anioem Boym. Prosi brata o pomoc w odnalezieniu kogo takiego.

Jeliby w podsumowaniu zestawi nazwiska najbardziej znaczcych dla Vincenta autorw, to bez wtpienia pierwsze miejsce przypadoby Milletowi, ktry swoimi rustykalnymi pejzaami niezmiennie urzeka Vincenta. Realizm, uproszczone efekty wietlne i silnie emocjonalna, sielankowa kolorystyka wywary duy wpyw na wyobrani Vincenta. Pniej jedynie wpywy Delacorix i Rembrandta okazay si rwnie silne. Estetyka a tym bardziej zagadnienia czysto malarskie wydaj si nie mie wiele wsplnego z wartociami chrzecijaskimi, a jednak duchowe pokrewiestwo Vincenta wobec siedemnastowiecznych mistrzw holenderskich (Bembrandt, Rysdael, Hals, Vermeer van Delft) oraz dziewitnastowiecznych francuskich romantykw (Daumier, Corot) i realistw (Millet, Courbet, Daubigny) oraz romantykw angielskich (Grainsborough, Turner, Constable) czy wreszcie wobec barbiozczykw (Rousseau, Dupré, Troyon, bracia le Nain) nie jest przypadkowe. U nich wszystkich Vincent odnajduje pewien subtelny stan ducha, stan pokoju czy raczej uspokojenia "po burzy", stan harmonii czcej w sobie smutek i rado. Atmosfera niemal religijnej powagi czy nabonoci, jak Vincent odnajduje dzieach tych malarzy, stworzona jest tu take czysto malarskimi rodkami: harmoni barw, wiate i cieni, realistycznym ujciem tematu.

W tym okresie jednak Vincent bardziej ceni sobie treciowy aspekt malarstwa. Tu wiele zawdzicza mao znanemu angielskiemu malarzowi, G. H. Boughtonowi; jego Protestanci w drodze do kocioa (lub: Szcz Boe!) czy The Pilgrim's Progress, nawizujcy do ksiki Bunyana pod tym samym tytuem, s prawdziwym duchowym credo Vincenta (41 i 74). Ceni sobie najbardziej ptna i ryciny o tematyce biblijnej i w ogle religijnej, ale take pejza, tematy rustykalne (cho nie sielankowe) i sztuk portretu. Zreszt wybr tych ostatnich tematw take uzasadnia w sposb religijny do tego stopnia, e nawet alegoryka rewolucyjna Daumiera i Delacroixa jest dla niego ywym wcieleniem mioci i prawdy ewangelicznej.

2.4.2. Opis okolicy w miejscu zamieszkania

Czsto pojawiajce si w listach Vincenta opisy przyrody i opisy miejsc, w ktrych przyszo mu przebywa, wiadcz nie tylko o jego malarskiej wraliwoci. W tych barwnych, plastycznych narracjach Vincent nawizuje do dzie sztuki, ale sam opis jest take wiadectwem uczuciowego zwizku, jaki Vincent nawizuje z otoczeniem, jest take sposobem komunikowania si z bratem, wszak czsto pojawia si w kontekcie rozwaa religijnych bd badania stanu wasnej duszy.

Pod koniec roku 1876 roku, mylc ju o opuszczeniu Isleworth i pracy w tamtejszej szkole pisze do brata: nawet jeli nie bdzie takiej ludzkiej istoty, ktr mgby kocha wystarczajco silnie, kochaj miasto, w ktrym yjesz, tak jak to robisz teraz - bo czy ja nie kocham Parya i Londynu mimo, e jestem dzieckiem sosnowych lasw i pla z Ramsgate? Staraj si take uly biednym i znale przychylno w ich oczach (82a).

W pierwszym licie z Dortrecht ze stycznia 1877 Vincent opowiada o tym, co widzia w czasie spaceru nad kanaem, za o poronitym bluszczem domu jaki widzi codziennie z okna swojego pokoju pisze, e przypomina mu sowa Dickensa (A strange old plant is the ivygreen) oraz jeden z listw Thea, w ktrym Theo podobny dom mu opisywa (84).

Na pocztku 1877 roku opisuje bratu jak krajobraz okolic Dordrechtu wywoa w nim wspomnienia innych miejsc: francuskiego wybrzea pod Dieppe (jak je malowa Daubigny), londyskich ulic ogldanych w czasie deszczu (spdziem tam noc na stopniach starego szarego kocika). Niewtpliwie w innych krajach jest wiele ciekawych rzeczy do obejrzenia, ale gdy w niedziel spacerowaem samotnie po grobli, pomylaem, jaka ta ziemia holenderska jest dobra, i czuem, e "moje serce jest gotowe do zjednoczenia z Bogiem moim", gdy wrciy do mnie wspomnienia z przeszoci (85). Przypomnia sobie piesze wdrwki z Zundert do Rijsbergen i do innych okolicznych wsi. Wszystkie te opisy s bardzo malarskie, Vincent zawsze podaje barw wymienianych elementw krajobrazu.

Kiedy w Amsterdamie widzi robotnika sprzedajcego narcza kwiatw i jego crk, pisze bratu, e mgby ich namalowa Thijs Maris (100). W Amsterdamie znajduje inne miejsca godne pdzla Marisa lub Allebé, wzburzone morze przypomina mu obrazy Ruysdaela, a drzewa nad kanaem - Zim Thorwaldsena (101). Przy tej okazji pisze jak wielkie wraenie wywiera na nim zawsze drzeworyt Rethel'a Der Tod als Freund (mier jako przyjaciel), ktry w Londynie mona byo zobaczy niemal w witrynie niemal kadego sklepu ze sztuk, podobnie jak inne jego prace: Cholera w ParyuTaniec mierci. Odwiedza muzeum Thippeniusa. Nie zapomina take napisa bratu, e kaznodzieja nawiza do obrazu Van der Maatena Procesja pogrzebowa przez any zboa (Funeral Procession throught the Cornfields). W tym samym licie pisze, e wielebny Laurillard, jest taki jakby malowa, a jego praca jest zarazem wzniosym i szlachetnym dzieem. On posiada uczucia artysty... (101).

Wspominajc niedzielne naboestwo, pisze o ponurej deszczowej pogodzie tego dnia, ktr nagle, w czasie kazania przerway promienie soca (102).

Piszc 15 listopada 1878 roku z Brukseli do Thea opisuje krajobrazy z okolic St. Gilles, penie cedrw i bluszczu: Jest tu par miejsc, a dziki Bogu mona znale je wszdzie, w ktrych czowiek czuje si bardziej w domu ni gdziekolwiek indziej, gdzie powraca dziwne stare uczucie zabarwione gorzk melancholi w rwnym stopniu jak bezdomnoci; a jednak [to miejsce] dodaje odwagi i wzmacnia ducha, daje nam, cho sami nie wiemy jak i dlaczego, now si i ch pracy (126).

Przybywszy do grniczego Borinage na pocztku zimy 1878 roku z entuzjazmem opisuje bratu krajobraz: Bezsprzecznie okolica jest bardzo malowniczy i jedyny w swoim rodzaju: wszystko mwi o tym, co byo, i jest bardzo charakterystyczne (127). Vincent zaznacza, e boonarodzeniowy nieg sprawi, i wszystko przypomina redniowiecznego Wieniaka Brueghela. Widzi te analogie do dzie Tijs Marisa bd Albrechta Dürera (Vincent widzia fantastyczne korzenie drzew jak w mierci Rycerza). W nastpnym licie opisuje bratu widok wozu z biaym koniem, ktry przywiz rannego grnika z kopalni. Przypomina mu to obraz Israëlsa Wyrzutek (The Castaway) i skania do uznania, e w kadej chwili jest co, co porusza do gbi (128). Innym razem krajobrazy grnicze okolic Bogrinage i gr wiate w chmurach kojarzy z obrazami Rembrandta, Michela lub Ruysdaëla (130). Kiedy nastpnym roku zacznie rysowa nazwie Borinage miejscem rwnie malowniczym jak Wenecja (136).

atwo zauway, e opisy miejsca zamieszkania pojawiaj si nie tylko sukcesywnie jak Vincent przenosi si z miejsca na miejsce, nie peni zatem czysto informacyjnej funkcji, mwi raczej o jego wyobrani i wraliwoci malarskiej. Mwi take wiele o tym jak bardzo on sam czu si zwizany z otoczeniem, jak emocjonalnie na nie reagowa (nawet pod wzgldem wraliwoci religijnej) i jak twrczo do nich podchodzi.

2.4.3. Estetyka i zadania sztuki

Pogldy estetyczne Vincenta nie nawizuj bezporednio do wielkich autorw. W okresie pracy twrczej Vincent bdzie zagbia si w prace estetyczne Delacroixa i innych, jednak w okresie, ktrym si zajmujemy, Vincent zdaje si wycznie na wasn intuicj

Jeszcze w styczniu 1874 roku Vincent pisze do brata: ...powiniene odkrywa pikno, gdzie tylko mona; wikszo ludzi w ogle nie dostrzega pikna. A nieco dalej pisze o malarzach, e oni ucz nas jak naley na ni [przyrod] "patrze" (13).

W licie z wrzenia 1875 roku pisze: Odczuwanie pikna przyrody, nawet jeli bardzo subtelne, nie jest tym samym, co uczucia pobone, cho przypuszczam, e midzy obydwoma tymi uczuciami istnieje cisy zwizek. Wszyscy chyba kochaj przyrod, jedni wicej drudzy mniej, ale niewielu ludzi wyczuwa, e Bg jest duchem, a ci, ktrzy go czcz, winni mu w duchu i w prawdzie cze oddawa (38). W tym samym miejscu cytuje Ewangeli, sowa o przemijalnoci wiata i jego podliwoci (1 Kor 7,31), ale kontrastuje je sowami o "rdle ywej wody, ktra wytryska ku ywotowi wiecznemu" (J 4,14) i o "czstce, ktra nie bdzie nam odjta" (k 10,42) (38). Chocia mio do natury nie jest wszystkim, jest zawsze czym cennym, e zawsze powinnimy j mie (57). Natomiast tu przed wyjazdem Thea do Parya, radzi mu: po raz ostatni dobrze rzu okiem na wszystko, co ci otacza i wszystko to zapamitaj (101).

Zdaniem Vincenta wartoci estetyczne cz si z wartociami religijnymi czy osobowymi. Jest wiadom, e pikno przyrody i pikno Boga mog niekiedy by wrcz przeciwne sobie, to jednak nie mona im odmwi wsplnego pierwiastka, to znaczy pikna wanie. Tym samym Vincent jakby instynktownie wyczuwa, e warto pikna jako takiego, wynikajca z utosamienia w danym przedmiocie walorw poznawczych i emotywnych, jest wartoci bardziej uniwersaln ni na przykad konkretne ich noniki (zjawiska przyrodnicze). A wanie owa doskonao zwraca uwag ku Bogu.

Pogldy Vincenta na temat zada, czy moe raczej ethosu sztuki nie posiadaj akademickiego rodowodu. Z Borinage, wzruszony mdroci Chaty Wuja Toma, pisze do brata: Nie znam trafniejszej definicji sowa "sztuka" od tej: "Sztuka to natura plus czowiek". Natura, rzeczywisto, prawda, z ktrej artysta wydobywa sens, istot, charakter, ktra wyraa, oczyszcza, wyzwala, owietla (130). W tym samym licie pisze, e obraz Mauve'a, Marisa czy Izraëlsa mwi nam wicej i janiej ni sama natura. Tak samo ma si rzecz z ksikami. Tu dla lepszego ukazania pogldw na sztuk Vincent odwouje si do wspomnianej ju ksiki: jaka w niej subtelno uczu, jak wypracowane szczegy, jakie mistrzostwo. A przy tym kada strona tchnie mioci bliniego, powag i prawd. Jest to ksika bezporednia i prosta, a jednoczenie ma w sobie co wzniosego, szlachetnego i bardzo dystyngowanego (130). Wida zatem, e w sztuce, czyli w twrczoci artystycznej wartoci estetyczne realizuj si w sposb dynamiczny, to znaczy nie tylko na zasadzie prostego odzwierciedlenia (odbicia) rzeczywistoci, ale nios w sobie pewn przemian, pewien wysiek artysty, ktry powiksza w swoim dziele (i w sobie) miar prawdy i dobra.

Bardzo wan wypowied o istocie sztuki przynosi list do brata z lipca 1880 roku. Vincent wypowiada si w nim szeroko na rne tematy po prawie rocznym milczeniu spowodowanym mordercz prac wrd robotnikw belgijskich. O istocie sztuki mwi, kiedy tumaczy si bratu ze swojej religijnoci. Wszystko, co naprawd dobre i pikne w ludziach i w ich dzieach - wewntrznym piknem moralnym, uduchowionym i wzniosym - pochodzi od Boga, wszystko za, co ludziach i ich dzieach jest ze i niedobre, nie pochodzi od Boga i Bogu rwnie nie wydaje si dobre (133). W tym samym licie Vincent daje wyraz przekonaniu, e ta sama istotna tre dziea sztuka jest w nim zawarta niezalenie od tego, do jakiej dziedziny twrczoci dane dzieo naley. Jest co z Rembrandta w Szekspirze i z Correggia w Michelecie, i z Delacroix w Wiktorze Hugo; i jest Rembrandt w Ewangelii i Ewangelia w Rembrandcie (133). Vincent zaznacza jednak, e chodzi tu o pewne porwnanie, ktre nie ma na celu pomniejsza cech oryginalnych kadej z osobowoci.

W innym miejscu Vincent pisze o ludzkiej duszy zawartej w dzieach pewnych twrcw. "Dusz utrapienia" odnajduje u starego Dürera, J. Tissota, M. Marisa i Méryona; najwicej rozpisuje si "duchu" tego ostatniego, jego zdolno kochania porwnuje do dickensowskich bohaterw; Méryon, a jeszcze bardziej Millet, Breton i Israëls wyraaj ludzk dusz w tonach szlachetniejszych, subtelniejszych i w sposb bardziej ewangeliczny (136). Vincent chce rysowa tak jak oni.

Ju z Brukseli pisze 15 padziernika 1880 roku do brata, e musi widzie wartociowe rzeczy, a take patrze, jak pracuj artyci, aby widzie swoje braki i je przezwycia (137). W listach z okresu brukselskiego opisuje bratu swoje wiczenia, m.in. kopie wglem i owkiem wedug Sketches of the anathomy for artist Johna i The Models of the Masters Holbeina (138) oraz wg grafik Milleta i Ruysdeala (137). W listopadzie dziki pomocy Thea poznaje modego malarza Van Rapparda, z ktrym si zaprzyjania na dugie lata. Korzysta take z jego pracowni.

Samodzielnie uformowana estetyka Vincenta w swych aksjologicznych podstawach odpowiada najbardziej klasycznym wzorcom. Pikno nie jest wartoci sam w sobie, czysto formaln i abstrakcyjn, cho formalna doskonao nie jest piknu obca. Warto pikna polega bowiem na kulminacji prawdy i dobra, a wic wszystkich wartoci poznawczych i moralnych. W przeoeniu na ethos sztuki oznacza to jedno ycia i twrczoci, ktrej to jednoci nie sposb odmwi boskiego pierwiastka. Vincent dostrzega zwizek midzy yciem swoich ulubionych autorw i ich dzieami analogiczny do zwizku czcego ycie i dzieo jego ojca.

2.5. Praca

Niezbyt liczne wypowiedzi Van Gogha na temat wartoci pracy zestawiamy w tym rozdziale w dwch paragrafach. Pierwszy zbiera materia dotyczcy ethosu pracy, czyli jej najgbszej celowoci, drugi mwi o motywach pracy, jakie pojawiaj si i jakie konieczne s w codziennym ludzkim yciu.

2.5.1. Ethos pracy

W jednym z pierwszych listw do Thea Vincent razi mu: Bd tylko wytrwaym, a z pewnoci dojdziesz do celu (3). Podobnie 25 wrzenia 1875 pisze do brata: "Ora et labora". Kade nasze codzienne zadanie, powinnimy wykonywa starannie, wkadajc w to wszystkie nasze siy. Wierzymy, e gdy bdziemy o to prosi, otrzymamy od Boga dary, ktre nigdy nie bd nam odebrane. Zaraz dalej cytuje sowa o "nowym stworzeniu w Chrystusie" 2 Kor 5,18 (39).

Podczas studiw w Amsterdamie zdarza mu si robi w listach wypisy z Télemaque Fénelona, m.in. cytuje bratu: "Ziemia nigdy nie jest niewdziczna, ona zawsze zachowuje swe owoce dla tych, ktrzy uprawiaj j z trosk i mioci; odnawia swych dbr tylko tym, ktrzy boj si dla niej pracowa" (105).

Najwyraniej praca nie jest dla Vincenta zwyk kniecznoci yciow. Jest ona najpierw wpisana w natur wiata, w natur przyrody, rzdzi si wic swoimi "prawami", mianowicie wymaga ludzkiego wysiku. Po drugie, praca jest wpisana w Boe plany, przez prac czowiek nie tylko realizuje swoje powoanie, ale staje si "nowym stworzeniem w Chrystusie".

2.5.2. Motywy pracy

W lipcu 1874 zwierza si bratu, e tu, w Anglii, odesza mnie ochota do rysowania, ale moe ktrego dnia mi powrci. Uwaga ta z pewnoci pozostaje w zwizku z silnym zaangaowaniem uczuciowym wobec Urszuli Loyer. Jednak 18 kwietnia 1875 w licie do brata (25) umieszcza rysunek krajobrazu, zrobiony wczesnym rankiem, kiedy zmara trzynastoletnia crka gospodyni. Docza te wiersze E. Roche (np. Calais), emanujce nostalgia za ojczyzn.

12 czerwca 1877 z Amsterdamu pisze do Thea, e codziennie ma bardzo wiele pracy. Wysiek jaki wkada w studia wynika, przynajmniej po czci, z poczucia kruchoci czasu: Dni uciekaj. Jestem cztery lata starszy od ciebie i prawdopodobnie mnie uciekaj szybciej ni tobie, cho staram si je nadsztukowa nocami. Pamitasz, co ci pisaem o Cromwellu: ani jednego dnia bez napisania linijki (101). Niemniej jednak wyranie mwi o innym motywie pracy, to znaczy o ywo odczuwanym wtedy powoaniu do pracy apostolskiej: Chyba przez codzienn sytematyczn prac, pisanie, czytanie i wiczenia dojd w kocu do czego (101). Jednoczenie i w tym okresie ujawnia si jego prawdziwa, artystyczna natura: Tak jak od niechcenia siadam do pisania, tak samo instynktownie rysuj od rki jaki may szkic, ot taki na przykad, jaki ci niedawno posaem, lub ten, co narysowaem dzi rano: Eliasz na pustyni w czasie burzy, a na pierwszym planie kilka krzakw ciernistych. Oczywicie, nie jest to nic nadzwyczajnego, ale niekiedy widz wyranie to, co rysuj, i zdaje mi si, e w takich chwilach mgbym mwi o tym z entuzjazmem (101).

Kiedy w Brukseli widzi wieczorem rozmaite warsztaty w dzielnicy robotniczej pisze do brata, e wiateka warsztatw mwi do nas, gdy tylko chcemy ich sucha: "Pracuj, dopki starczy dnia, zanim nadejdzie noc, bo wtedy nikt ju nie bdzie mg pracowa" (126). W tym samym licie pisze, e wykona rysunek przedstawiajcy grnikw Au Carbonage i e chyba nie powinien rysowa, bo to odciga go od pracy, natomiast zabra si za rysowanie, bo widzi si tu tak wielu ludzi pracujcych w kopalni, ktrzy s charakterystyczni (126).

W sierpniu 1880 roku w Cuesmes Vincent zaczyna rysowa. Opisuje bratu swoj wypraw do Courrières w poszukiwaniu pracy, ktr odbya waciwie o ebranym chlebie. W tej biedzie jednak czuem, jak wraca mi energia, i powiedziaem sobie: cokolwiek bdzie, dowiod, e mam jeszcze energi, sign po owek, ktry rzuciem w wielkim zniechceniu, zaczn znowu rysowa; od tej chwili, jak mi si zdaje, wszystko si dla mnie zmienio i teraz jestem na dobrej drodze, owek sta mi si posuszny i z dnia na dzie sucha mnie coraz bardziej. Nieco dalej pisze: nie umiem ci powiedzie, jak czuj si szczliwy, odkd zabraem si znw do rysowania (134).

Jak atwo spostrzec w powyszym zestawieniu pojawiy si jedynie fragmenty mwice o ladach aktywnoci plastycznej Vincenta. Motywy skaniajce go do podejmowania codziennych obowizkw zostay ju zebrane w paragrafie mwicym o Vincenta poczuciu tosamoci i powoania (2.1.d). Tam intensywnemu szukaniu "najwaniejszego celu w yciu" towarzyszyy rozczarowania, za w kolejny wyborach miejsca prdzej czy pniej do gosu dochodzi niepokj. Mimo to jednak kade z tych zaangaowa pene jest pasji, w kade z nich Vincent angauje siebie w peni i kade z nich zabudowuje jego osobowo, poniewa kade rozumie jako krok ku odnalezieniu woli Boej. Bg jest ich motywem.

Natomiast motywy skaniajce go do chwycenia za owek czy wgiel wydaj si mniej uchwytne, a przecie w pniejszym okresie praca za sztalug pochonie go bardziej ni jakiekolwiek inne zajcie wczeniej. Pierwsze rysunki rodz si jakby "od niechcenia", spontanicznie, jakby wynikay z jego natury. Niekiedy s lekarstwem na bl i bezradno. Innym razem znw s wynikiem jakiego pobudzenia wyobrani, ktre ma swoje rdo w przeyciu religijnym, lekturze, kontemplacji pikna czy spotkaniu. Tak czy inaczej motywy twrczoci okazuj si bardziej naturalne ni studium aciny i greki podjte z dorady ojca, bardziej nawet ni praca duszpasterska w Borinage zrodzona z ewangelicznych pragnie. Motywy skaniajce do podjcia twrczoci wydaj si blisze jego wewntrznym predyspozycjom, a wiec i temu, co chce Bg.



Rozdzia 3
Wartoci spoeczne w listach Vincenta van Gogha


W tej czci pracy przedstawimy Vincenta van Gogha rozumienie wartoci spoecznych i jego postaw wobec tych wartoci. Najpierw zajmiemy si wypowiedziami Vincenta na temat wizi midzyludzkich w ogle, nastpnie przejdziemy do wartoci maestwa i rodziny, ktre omwimy w kilku paragrafach, a wreszcie zajmiemy si zagadnieniem sprawiedliwoci i porzdku spoecznego.

3.1. Wizi midzyludzkie w ogle

W licie do brata napisanym tu przed wyjazdem z Hagi do Londynu w czerwcu 1873: Theo, nie masz pojcia jak mili s tu dla mnie wszyscy, ani jak bardzo mi przykro, e musz rozsta si z tyloma przyjacimi (8). Niedugo potem piszc z Londynu: Tak bym chcia, eby tu by ze mn i ebym ci mg pokaza moje mieszkanie... (11).

17 kwietnia 1876 pisze do Ojca i Matki z Ramsgate: Jak sdzicie co jest lepsze... rado spotkania czy smutek rozstania? Czsto rozstawalimy si przez cay ten czas; tym razem towarzyszyo temu wicej smutku ni zwykle, ale take wicej odwagi pyncej z silniejszych pragnie i nadziei na Boe bogosawiestwo. A czy i natura nie wydawaa si dzieli z nami naszych uczu; par godzin temu wszystko wygldao szaro i matowo? (60)

Zachca brata do odwiedzenia Rodzicw: miao, chopcze, uciesz ich swoj oboecnoci tego dnia (66).

Vincent bdc nauczycielem w Isleworth prosi Thea, eby zoy wizyt dawnemu nauczycielowi Biblii, panu Hillemu w Bagijnestraad: Chocia tego nie okazywaem, to co on mwi, miao na mnie wielki wpyw, wic chciabym teraz przesa mu swko i, jeli to moliwe, wywiadczy mu jak przysug (71).

W okresie pracy duszpasterskiej w grniczym Borinage stale przebywa wrd swoich parafian, odwiedza chorych, prowadzi katechizacj dzieci, pomaga rodzinom, mimo to jednak odwiedziny Thea w padzierniku 1879 roku uwiadamiaj mu jak bardzo sta si samotny. Piszc pniej do brata list wyznaje, e ycie zaczynao dla niego stopniowo traci warto i urok, stawao si obojtne, a dziki odwiedzinom poczu si na nowo radosny. Kiedy yje si midzy ludmi, z ktrym czy nas wzajemna yczliwo, wwczas czowiek widzi cel istnienia, przestaje czu si bezwartociow i bezuyteczn istot, myli, e moe si na co przyda, bo ludzie odbywajcy towarzysze podry, potrzebuj si nawzajem. Uczucie godnoci osobistej jest w duej mierze zalene od stosunkw z innymi ludmi (132). Wizie skazany na samotno, pozbawiony monoci pracy, czuje si po jakim czasie, zwaszcza jeli ten czas si przedua, tak samo, jak kto, kto duszy czas cierpi gd. Jak kady czowiek potrzebuj przyjani ludzkiej, yczliwoci, zaufania (132).

Powysze krtkie zestawienie wyranie ukazuje mimo wszystko, e wizi midzyludzkie s dla Vincenta wartoci wysokiej rangi. Do pewnego stopnia potwierdzaj to take wnioski zestawione w paragrafie o Vincenta poczuciu tosamoci osobowej i powoania (2.1.4) i innych. Wyrane tej zachodzi tu rozrnienie wizi midzyludzkich wynikajcych z pokrewiestwa czy po prostu znajomoci. Prno by szuka w caej korespondencji Vincenta wyrazw wrogoci czy pogardy do kogokolwiek, a nawet w czasie napi, jakie rodz si midzy nim i ojcem, czy niektrymi z przeoonych Vincent nie daje si ponie emocjom. Wrcz przeciwnie, piszc o innych Vincent zdobywa si na trzewe oceny i czsto wyraa uczucia wzgldem osb, ktre naprawd s mu bliskie. Natomiast w czasie pracy w rodowisku grniczym Borinage do gosu dochodz bardziej uniwersalne wizi, ktre ka mu powici si cakowicie ludzkim najbardziej potrzebujcym w jego parafii, co koczy si dla niego utrat skrajnym wyczerpaniem. Rwno aksjologiczna osb oznacza dla niego wiele i wiele potrafi uczyni, by o ni walczy.

3.2. Maestwo i rodzina

Zagadnienia zwizane z maestwem i rodzin pojawiaj si najczciej w tym okresie ycia, kiedy sam Vincent lub jego brat bezporednio spotyka z problemami ycia maeskiego i rodzinnego, to znaczy po roku 1881. Jednak rwnie w omawianym przez nas okresie moemy wyszczeglni pewne treci mwice o relacji Vincenta do kobiet, o jego romantycznej wizji mioci i ycia maeskiego.

3.2.1. Idea kobiecoci

W okresie londyskim Vincent czsto zaglda do Micheleta. Cytaty z tych lektur czsto pojawiaj si w listach. W lipcu 1874 pisze: Il n'y a pas de vieille femme, zaznaczajc, e kobieta nie bdzie star tak dugo, jak kocha i jest kochana (20). Zaznacza take, e kobieta jest "zupenie inn istot" ni mczyzna (istot, ktrej nie znamy albo znamy tylko powierzchownie) (20).

Dziewictwo duszy i nieczysto ciaa mog i w parze - pisze z Londynu w sierpniu 1874 roku powoujc si tu na Magorzat u rda Ary Scheffera: Czy moe by istota bardziej czysta od tej dziewczyny, "ktra tak wiele kochaa" (21).

Z Amsterdamu 21 maja 1877 pisze do Thea: Dzi rano widziaem w kociele star kobiet, zapewne od podawania krzese. Na jej widok przypomniaem sobie sztych Rembrandta, przedstawiajcy kobiet z gow opart na rku, upion przy czytaniu Biblii. Ch. Blanc pisze bardzo adnie i z uczuciem o kobietach, podobnie jak Michelet, ktry powiedzia: "Nie ma starych kobiet". Przyszed mi te na myl wiersz Genesteta: "Idzie samotna ciek swego ycia" (96).

Styczniu 1878 roku rozmawia ze stryjem Corem o Phryne Gérôma. Vincent przekonuje go, e woli takie przedstawienia kobiet jak u Israëlsa, Milleta czy Frèra, bo jaki poytek z takiego piknego ciaa jak ciao Phryne? Zwierzta posiadaj je take, moe nawet bardziej doskonae ni u ludzi; ale duszy mieszkajca w czowieku, jak to malowa Israëls czy Millet, czy Frère, zwierzta nigdy nie bd posiada. Czy nie po to otrzymalimy ycie, eby sta si bogatsi duchowo, nawet jeli zewntrzny wygld ma przez to ucierpie? Mam bardzo niewiele sympatii do postaci stworzonej przez Gèrôme. Nie mog znale w niej jednego ladu duchowoci (...). Jeszcze wiksza rnica zachodzi midzy pikn dziewczyn a czowiekiem takim jak Parker czy Tomasz à Kempis, czy tym namalowanym przez Meissoniera; nie mona kocha i zachowywa sympati do dwu tak rnych rzeczy, skoro nie mona dwom panom suy [nawizanie do Mt 6, 24] (117). W dalszej rozmowie stryj Cor zapyta Vincenta czy nie pocigaj go pikne kobiety i dziewczta. Odpowiedziaem, e bardziej mnie pocigaj i chtniej zetknbym si z kim, kto jest brzydki albo stary, albo biedny, albo w jaki sposb nieszczliwy, ale kto dziki smutkom i dowiadczeniom, zdoby umys i dusz (117).

Podsumowujc nie sposb nie spostrzec, e zarwno Vincenta idea kobiecoci jak i mioci erotycznej s wybitnie romantyczne, a nadto przepojony religijnym mistycyzmem. Vincent ma ju za sob powany romans, ktry porwa go w 21 roku ycia, a ktrego niespenienie powanie zchwiao jego osobowoci. Trzy lub cztery kolejne romanse s jeszcze przed nim. W jednym z nich dojdzie do faktycznego zwizania si z kobiet, a Vincent wykae si tam postaw troskliwego maonka i ojca, cho przecie nie by de facto ani maonkiem, ani ojcem.

Pochwaa duchowego pikna kobiety, "moralnego" i niematerialnego, a nadto przeciwstawionego piknu ciaa budzi moe pewne obawy o idealizm, zwaszcza jeli zestawi te pogldy z ekstatycznym temperamentem Vincenta i jego pniejszym stylem ycia. Frapujce s take jego sowa o dziewictwie duszy i czystoci ciaa, ktre wiadcz o wspczuciu Vincenta dla pokrzywdzonych bohaterek francuskich romansw, ale niewiele mwi o jego postawie.

3.2.2. Idea maestwa

W latach 1874-1880 temat maestwa ledwie marginalnie pojawia si korespondencji z bratem. W 1874 roku Vincent pisze do brata z Londynu: wierz, e mczyzna i kobieta mog stanowi cao, jedn cao, a nie dwie poowy (20). Kilka lat pniej, spotykajc si w Amsterdamie z kuzynk Kee i jej mem, zachwyca si ich wspln mioci, czego lady przynosi korespondencja z tamtego okresu (110). Take maestwo Van Stockum-Hannebeeckw jest dla niego zadziwiajcym zjawiskiem.

Na uwag zasuguje wyrany sprzeciw wobec naturalistycznego pojmowania mioci erotycznej i przekonanie o trwaoci maestwa.

3.2.3. Wizi rodzinne

Znacznie czstsze s wzmianki wiadczce o wizach Vincenta z czonkami rodziny, zwaszcza Rodzicami czy bratem Theo. W jednym z listw zdarza mu si wspomina kazanie ojca, w ktrym mowa bya o niebie (Bogosawiony w niebie powie im: "Tym czym jestecie teraz i ja kiedy byem; a kim ja teraz jestem, wy kiedy bdziecie"). W tym kontekcie Vincent mwi bratu o aktualnie nie najlepszych wizach w ich rodzinie: Bg w niebie moe uczyni nas brami wzgldem naszego ojca i obu nas zjednoczy jeszcze bardziej (72). Innym razem pisze do brata: Jak mao si znamy na wzajem i mao wiemy o swoich rodzicach, jednak uczucia rodzinne i nasza wzajemna mio jest tak silna, e serca s ni przepenione, a oczy zwracaj si do Boga sowami modlitwy: "Nie pozwl mi, Panie, zbyt daleko oddali si od nich, oddali na zbyt dugo" (78).

W licie z koca 1876 roku przypomina bratu: ...idmy naprzd w yciu, bo nasz Ojciec i Matka mwi nam: "Id naprzd i nie ogldaj si za siebie", a jeli moemy dobrze czyni na tej drodze, to nie zaniedbujmy tego, ale Bg pragnie bardziej naszych serc ni dzie (82a).

W licie z 3 sierpnia 1877 roku pojawia si wzmianka o stryju Vincencie, ojcu i stryju Corze: Nawet w stu ludziach nie znajdziesz jednego takiego jak oni, zatem przechowujmy starannie pami o nich i ich obraz. Czy to nie o tym pisa Fénelon w "Télémaque"? (104). Niej przytacza duszy passus z tej powieci, w ktrym mowa jest o Ulissesie, ojcu Telemachusa: twj ojciec jest najmdrzejszym z wszystkich ludzi, jego serce jest gbokie jak studnia - nikt nie zgbi jego tajemnic. On kocha prawd i nigdy jej nie porzuca, ale mwi j tylko wtedy, kiedy jest to konieczne i mdre (...) Jak bardzo by poruszony, kiedy mwi do ciebie! Jak bardzo musia si przemaga, eby nie objawi samego siebie, jak cierpia, widzc ciebie. To wanie sprawio, e by przygnbiony i smutny (104).

Po odwiedzinach jakie w lutym 1878 zoy mu w Amsterdamie ojciec Vincent zwierza si bratu, e dugo patrzy a zniknie mu z oczu pocig (nawet dym pocigu), ktrym ojciec odjeda, a kiedy wrci do pokoju zobaczy krzeso ojca, ktre stao przed stolikiem z ksikami i papierami, tak jak je zostawilimy poprzedniego dnia. Widok ten wzruszy go do ez (118).

Stosunki rodzinne zdecydowanie pogarszaj si w czasie pobytu Vincenta w Borinage. Jeszcze na pocztku pracy Vincenta w rodowisku grniczym odwiedza go ojciec, na ktrym zarwno realia duszpasterskie, jak i ofiarno samego Vincenta robi due wraenie. Vincent po raz kolejny cieszy si z odwiedzin ojca w marcu 1879 (128), a jednak kiedy sam odwiedza rodzicw w lecie nastpnego roku czuje wyranie, e wzajemne stosunki ulegy pogorszeniu, e trudno mu bdzie odzyska zaufanie rodziny (zwaszcza ojca), ktra nie cakiem jest wolna od przesdw i innych, rwnie czcigodnych i wytwornych zalet.

Win za to ochodzenie stosunkw Vincent obarcza najpierw samego siebie. Czsto wypowiadam si i dziaam zbyt szybko - pisze - gdy lepiej by byo poczeka cierpliwie. Drug przyczyn jest jego namitno do ksiek, potrzeba ksztacenia si, studiowania (trzeba mi tego jak chleba) oraz tsknota za krajem obrazw. Nastpnie pisze o swoim niedbaym odzieniu, braku staego miejsca ju od piciu lat i w ogle o cigym poszukiwaniu, co do ktrego on sam jest przekonany (Oto, jak na to patrz: i dalej, i dalej, tylko to jest konieczne), tymczasem ojciec i reszta rodziny s innego zdania (133).

Jak wida Vincent przywizuje wielk wag do podtrzymywania wizi rodzinnych. Nawet wtedy, gdy dochodzi do pornienia z ojcem, rodzina znaczy dla niego wiele, o czym poniej zawiadcz zarwno przeycia zwizane ze mierci ojca jak i troskliwa opieka nad chor matk. Wizi te posiadaj nie tylko naturalny charakter, ale rozwija si take w nadprzyrodzonoci. By moe wanie dziki temu zachowuj trwao, mimo, e Vincent bywa w domu rzadkim gociem. Wizi synowskie ksztatuj take jego obraz Boga.

3.2.4. Wizi z bratem

Na ksztatowaniu si wizi z bratem Theem niewtpliwie zaciy fakt, i Vincent posiada starszego brata, ktry urodzi si dokadnie rok wczeniej od niego, zmar jednak po szeciu tygodniach ycia. May Vincent widywa czsto kamienne epitafium brata w kociele w Zundert, ktre musiao wywrze na nim pewne wraenie, poniewa widniejca tam data urodzin tylko jedn cyfr rnia si od jego daty urodzin, a imi i nazwisko brzmiay dokadnie tak jak jego. Ponadto w uczuciach rodzicw wzgldem siebie mg odnale nut nostalgii, jakby stanowi rekompensat za zmare wczeniej dziecko ("odziedziczone" po bracie imion wydaje si to potwierdza). Modszy od niego Theo sta si jego prawdziwym przyjacielem.

Jak mio jest pomyle, e stpamy znowu po tej samej ziemi i mwimy tym samym jzykiem - pisze w jednym z listw (85). W innym za miejscu pisze, e prawdziwa mio midzy brami jest mocn podpor w yciu: Niech wic kady z nas bdzie dla drugiego tak podpor, a dowiadczenie yciowe niech zacienia wizy braterstwa, bdmy zawsze szczerzy wobec siebie i niech nie bdzie adnych tajemnic midzy nami, tak jak byo do tej pory. W tym samym licie stara si pomc bratu w kopotach "sercowych": Piszesz "to jeszcze si nie skoczyo" i myl, e tak jest w istocie. Twoje serce chciaoby si zwierzy, chciaby si zdecydowa, bo na pewno jeste w rozterce, kogo wybra, j czy mego ojca. A jednak jestem przekonany, e nasz ojciec kocha ci bardziej ni ona i e jego mio ma wiksz warto (90).

Z Amsterdamu pisze do Thea w czerwcu 1877, e kiedy o nim myli, jego serce biegnie ku niemu, a kiedy myli o przyszoci Thea, to tak jakby jego wasna przeszo oywaa na nowo (101).

Odwiedziny Thea w Borinage, gdzie Vincent jest bardzo zajty prac duszpastersk, sprawiaj mu wiele radoci. Pniej w licie do brata pisze o czcej ich przyjani z nut czarnego humoru: lepiej chyba by czym dla siebie nawzajem ni udawa nieboszczykw. Zwaszcza e dopki nie zdobdzie si rzeczywistych uprawnie do tytuu nieboszczyka przez prawomocny zgon... W czasie twego pobytu (...) miaem znw to uczucie, ktre dawniej miewaem czciej ni teraz: e ycie jest dobrym i kosztownym darem, ktre powinnimy umie ceni (132). W tym samym, dugim zreszt licie z 15 padziernika 1879, po ktrym nie pisze do brata a do lipca 1880 roku, Vincent robi jakby bilans dotychczasowych stosunkw z bratem, a zarazem bilans wasnego ycia widzianego w ich wietle. Przede wszystkim broni swoich wyborw i drogi yciowej, rozumianej jako powoanie, przed "dobrymi radami" brata (i rodziny), ktry wolaby widzie Vincenta na innej posadzie. Z jednej wic strony Vincent podkrela jak wana jest dla niego przyja Thea, a z drugiej wyrzuca bratu, e niepokoj go jego zamiowania do atwego ycia rencisty i e Theo chciaby im wreszcie pooy kres. Vincent jest doskonale wiadom, e jest jeszcze cigle ciarem dla brata i rodziny, jednak kontestowanie rad Thea porwnuje do sytuacji czowieka, ktry nie zachwyca si obrazem wymienionym w katalogu jako dzieo Memlinga, bo rzeczywistoci nie jest to dzieo Memlinga. Innymi sowy, Vincent daje tu wyraz przekonaniu, e nie czuje si zrozumiany nawet przez brata. Wie natomiast, e dotychczasowa droga, zwaszcza studia w Amsterdamie, kosztoway go wiele (Wysiek, jakiego dokonaem dla osignicia wyznaczonego mi, jak mwiono, celu, by zbyt wielki, abym si atwo mg na jeszcze raz zdoby, 132), dlatego te czuje si w peni usprawiedliwiony w swoim powtpiewaniu co do rad Thea i innych, jak i przekonany co do trzymania si wasnej drogi.

Wielk zmian przynosi kolejny list napisany po prawie rocznej przerwie w Cuesmes w lipcu 1880 roku. Ju na wstpie Vincent wyznaje bratu: Stae si dla mnie do pewnego stopnia obcym czowiekiem, ja dla ciebie take - bardziej moe ni przypuszczasz... (133). Vincent czuje si zobowizany podzikowa bratu za wysane pienidze i to podzikowanie przeradza si w bardzo wany i bardzo dugi list (w druku liczy 9 stron), po ktrym wi korespondencyjna jest rwnie ywa jak poprzednio.

Wizi braterskie z Theem Vincent przeywa najsilniej. Wizi te stopniowo narastaj w miar, jak on staje si coraz bardziej samotny w swych poszukiwaniach, a pniej pracy artystycznej. Nie jest to by moe sytuacja zdrowa, ale przy pewnej nadwraliwoci i niesamodzielnoci Vincenta te wizi s dla niego jedynym ratunkiem, cho przecie utrzymywane s niemal wycznie drog listow. Pniejsza mio Thea do Joanny i ich maestwo w pewnym sensie oddalaj siebie obu braci. Mimo, i Vincent czsto wyraa rado z ich wsplnej radoci, to jednak czujc si poniekd ciarem dla brata, tym atwiej popada w depresje.

3.3. Sprawiedliwo i porzdek spoeczny

Zagadnienia spoeczne nie s obce Vincentowi. Daleko mu do zajmowania si polityk czy nawet sprawami lokalnych spoecznoci, jednak nie brak mu czynnej wraliwoci na przejawy skrajnych nierwnoci spoecznych. Ta ewangeliczna (w pewnym okresie duszpasterska) troska o podstawowe dobra czowieka ksztatuje jego rozumienie historii i porzdku spoecznego. Prno jednak szuka w jego pismach uwag o sprawiedliwoci jaka rzdzi rynkow wymian dbr; wydaje si, e nawet mimo czstych wyrazw ubolewania z powodu swej niesamodzielnoci Vincent lekko traktuje t "wymian", ktra sprawia, e nie musi si on troszczy o swoje utrzymanie, a inni liczy mog tylko na jego wdziczno.

3.3.1. Historia

Przygotowujc si do studiw teologicznych w Amsterdamie Vincent zajmuje si histori kocieln, zbiera dokumenty historyczne, studiuje zwaszcza czasy Reformacji: historia tych dni jest poruszajca i intrygujca (102). Skdind wiadomo, e z przejciem zapozna si z histori Rewolucji Francuskiej za porednictwem Micheleta (133).

W Amsterdamie, jak pisze bratu, robi sobie list wszystkiego, co wie si z Rewolucj Francusk, i e co podobnego chce zrobi ze redniowieczem i wojn osiemdziesicioletni (116a), e zrobi osiemdziesiciostronicowy wycig na temat historii Holandii (120).

Kiedy 30 padziernika 1877 pisze bratu o swoich studiach nad histori wojny osiemdziesicioletniej przechodzi do rozwaa nad yciem jako "cig walk", w ktrej trzeba si broni, parowa ciosy, trzewym i miaym umysem ukada plany, robi obliczenia, aby posun si o kilka krokw naprzd. Pisze te, e im dalej si posuwamy, tym trudniejsza staje si walka, ale przez stae pokonywanie trudnoci pitrzcych si przed nami rozwija si w naszych sercach sia wewntrzna, ktra doskonali si w walce o ycie. Czowiek ronie w czasie burzy. Zaznacza take, e serce trzeba mie blisko Boga, eby mie czyste sumienie przed Bogiem i ludmi (112). List ten jest znakomitym przykadem tego, jak Vincent pojmowa histori. Historia jest dla niego wypadkow pojedynczych losw, powizanych co prawda ze sob, ale nawet w najbardziej oglnym ujciu historii licz si dla niego tylko wybory i dramaty poszczeglnych postaci, natomiast jeli w ogle interesuje go sam zoony bieg wydarze czy tak zwany proces historyczny, to tylko w tym zakresie, o ile prowadzi do poprawy doli najbiedniejszych grup spoecznych. Trudno go jednak posdza o rewolucyjne pogldy. W licie z 25 listopada tego samego roku pisze, e od wuja Cora dosta a Child's History of England Dickensa. Jest wzruszony opisem bitwy pod Hastings, nazywa t przeznaczon dla dzieci ksik "szczerym zotem". Jest take przekonany, e czytajc ksiki Dickensa, Motleya bd Grusona czowiek moe atwo wyrobi sobie jasny i prosty pogld na caoksztat historii (114).

3.3.2. Sprawiedliwo spoeczna

W licie do brata z listopada 1876 roku Vincent zastanawia si nad moliwoci podjcia pracy w dwu najbiedniejszych dzielnicach Londynu, czyli w Withechapel (jest tak biedna jak to opisuje Dickens) i Lewisham (81). Jak nieco pniej pisze w Anglii stara si o prac misjonarza wrd grnikw, w kopalniach wgla, ale wtedy nie uwzgldniono jego proby, bo nie mia jeszcze ukoczonych 25 lat (126).

Przygotowujc si do pracy duszpasterskiej wrd grnikw w Borinage dochodzi do wniosku, e wiata Ewangelii najbardziej potrzebuj ludzie pracujcy w ciemnociach, we wntrzu ziemi, jak na przykad grnicy w kopalniach wgla (126). Wanie oni s najbardziej podatni na sowa Ewangelii. Vincent cytuje take sowa wyjte z podrcznika geografii, ktry mwi m.in. O tym, e grnik belgijski "powierza swe ycie Bogu, ktry patrzy na prac grnika i ma w swojej pieczy jego i jego on i dzieci". Vincent bowiem jest ju wtedy przekonany, e praca wrd grnikw Borinage jest jego powoaniem, a goszenie Ewangelii grnikom, to goszenie jej wrd biednych, ktrzy najbardziej jej potrzebuj i dla ktrych jest ona przede wszystkim przeznaczona (126). Ten ostatni wniosek wydaje si by wyranie nacechowany spoecznie, skoro bowiem grnicy "najbardziej potrzebuj" Ewangelii i jest ona dla nich "przede wszystkim przeznaczona", to znaczy e wiato Ewangeliczne umoliwia przede wszystkim (przynajmniej tu) emancypacj spoeczn i popraw stanu materialnego najgorzej usytuowanych materialnie grup spoecznych.

Na miejscu w Borinage Vincent cakowicie oddaje si pracy. Najpierw czuje si powoany do odwiedzania chorych grnikw lub czonkw ich rodzin (127), co robi wraenie take na jego ojcu, ktry odwiedza Vincenta w Borinage w marcu 1879 roku. Ciekawo kae Vincentowi zwiedzi miejsce morderczej pracy grnikw, bo mona by tu mieszka cae lata, nie majc pojcia o yciu tych ludzi; trzeba zej na d, aby je zrozumie. Wybiera jedn z najstarszych i najbardziej niebezpiecznych kopal w caej okolicy, zwan Marcasse. Jej gboko siga 700 metrw. Jest to kopalnia o bardzo zej reputacji, gdy wielu ludzi ponioso w niej mier: bd przy zjedaniu wind na d, bd przy wjedaniu na gr, bd te z braku powietrza, od wybuchu gazw, wody podskrnej lub zapadnicia starych chodnikw itp. Jest to ponura nora, gdzie od pierwszego spojrzenia wyglda zewszd groza i mier (129). Vincnet opisuje take samych robotnikw, ich rodziny i domostwa (szkicuje je nawet bratu). Opis ten bardzo kontrastuje z wiosenn impresj otwierajc list. Grnicy natomiast s chudzi, bladzi, czsto gorczkuj, wygldaj na zmczonych, wyczerpanych, przedwczenie postarzaych, ich ony maj twarze blade i zwide, a z chatami grnikw ssiaduj martwe, czarne od dymu drzewa, cierniste ywopoty, kupy mieci i popiou, hady wgla nie nadajcego si do uytku itd. (129). Vincent nie waha si jednak napomkn, e Maris potrafiby zrobi z tego jaki wspaniay obraz. Pisze take, e s to ludzie niewyksztaceni, przewanie nie umiejcy czyta, ale bardzo zdolni. Vincent najwyraniej idealizuje mieszkacw Borinage, co wiadczy o jego sympatii do nich, na przykad dostrzega w nich wielkie poszanowanie wolnoci: z wrodzon nieufnoci i gbok nienawici patrz na kadego, kto by chcia narzuci im swoj wadz. Szczegowo opisuje bratu budow kopalni i panujce tam warunki pracy, a wreszcie choroby, ktre dotykaj pracujcych tam.

Podczas pobytu w Borinage Vincent powraca do lektury Chaty Wuja Toma, ksiki, ktra omawia problem niewolnictwa z tak mdroci, mioci bliniego, zapaem i trosk o los tych biednych ucicionych (130). Jednoczenie pisze bratu o sztygarze, ktry awansowa z niskich sfer robotniczych, ale pozosta wiernym przyjacielem robotnikw, zachowa prawdziwe serce robociarza, wierne, uczciwe i odwane, ale rozwojem umysowym gruje znacznie nad swymi towarzyszami. Wszystko to sprawia, e w czowiek nawet w czasie strajkw cieszy si posuchem wrd mas grniczych.

Kiedy w lipcu 1880 roku Vincent zaczyna rysowa, gwnym tematem jego prac staj si wglarze, tkacze, grnicy i ich rodziny. Millet, ktry malowa wieniakw przy pracy, wanie z tego powodu sta si mu bliski. Jest co wzruszajcego, wstrzsajcego niemal w tych biednych i ciemnych robotnikach, ostatnich spord ludzi, najbardziej pogardzanych, ktrych przedstawia si zazwyczaj jako ras zoczycw i zbjw (134). Vincent ma wiadomo, e uczynienie tej lekcewaonej dotd przez artystw grupy spoecznej tematem sztuki jest czym wanym. Jest to tym waniejsze, e bolenie dowiadczy swojej bezsilnoci, starajc si uly ich doli.



Rozdzia 4
Idea Chrystusowy w listach Vincenta van Gogha


Sporzdzony na wstpie klucz kodyfikacyjny sugerowa zebranie wypowiedzi Vincenta van Gogha odpowiadajcych wartociom "specyficznie chrzecijaskim" w rozdziale powiconym ideaowi Chrystusowemu. Struktur tego rozdziau miay tworzy grupy tematyczne wartoci takich jak: przezwycianie za dobrem, mio nieprzyjaci, podejmowanie Krzya, z zastrzeeniem, e wanie te wartoci posiadaj najsilniejszy walor integrujcy. Analiza treci wykazaa, i koniecznym okazuje si wprowadzenie jeszcze jednej, wstpnej grupy tematycznej, ktra zbierze wypowiedzi i postawy Van Gogha na temat wartoci jak jest rzeczywisto nadprzyrodzona w ogle.

4.1. Wartoci religijne

Materia zgromadzony pod tym tematem wykazuje spor rnorodno, tote zosta uporzdkowany w paragrafach mwicych o wartoci jak jest sama religia, Pismo wite, wiat istot niewidzialnych, sam Bg osobowy i dziaajcy, osoba Chrystusa, modlitwa, szukanie woli Boej oraz Koci.

4.1.1. Religia w ogle

W maju 1876 Vincent pisze do brata z Ramsgate o religii, i odzywa si ona jako potrzeba take w ludnoci wielkich miast: Wielu robotnikw fabrycznych lub subiektw ze sklepw miao modo pikn i pobon. Ale ycie w wielkim miecie strzsa przedwczenie "the early dew of morning"; pozostaje jednak tsknota za "the old, old story", to, co byo na dnie serca, zostaje tam na zawsze. Eliot w jednej ze swoich ksiek opisuje ycie robotnikw fabrycznych, ktrzy zaoyli ma gmin i odprawili naboestwa w kaplicy, w Latern Yard. Zdaniem Eliota "ludzie ci stworzyli sobie ni mniej, ni wicej, jak krlestwo Boe na ziemi". Trzeba przyzna, e jest to wzruszajcy widok, gdy tysice ludzi zbiera si dla suchania Ewangelii (66).

W licie z 31 grudnia 1876 wspomina, e zajrza do katolickiego kocioa w czasie jakiego naboestwa i bardzo mu si ono podobao (83).

Kiedy w Amsterdamie wchodzi do zatoczonego kocioa, jest pod wraeniem wiary zebranych tam ludzi: zobaczyem manifestacj w i a r y wypisan na wielu twarzach mczyzn i kobiet, ale wypisan rnymi charakterami (105).

Kwestionowana przez wielu dziewitnastowiecznych autorw, ale i przez nowe fakty socjologiczne religijno jest dla Vincenta czym wicej ni potrzeb ludzkiej psychiki czy funkcj spoeczn. U Eliota, a pewnie i we wasnym dowiadczeniu spostrzega, e nie tylko w tak cenionym przez siebie stanie harmonii z natur, w yciu wiejskim, ale i stanie ycia umasowionego czowiek jest w stanie ocali subtelne potrzeby duchowe.

4.1.2. Pismo wite

22 marca 1877 pisze do brata: Pragn gorco przyswoi sobie cay skarbiec Biblii, pozna gruntownie i umiowa wszystkie stare przypowieci, a przede wszystkim pozna wszystko, co wiemy o Chrystusie (89). Pisze tu take o swoim powoaniu do suby Boej, do suby Ewangelii: Pragn z caych si, aby duch mego ojca i mego dziadka przenikn do mojej duszy, aby mi byo dane zosta prawdziwym chrzecijaninem i prawdziwym sug chrystianizmu i aby ycie moje stawao si coraz bardziej podobne do ycia mych przodkw. To stare wino jest dobre i nie pragn nowego (89).

Inna wana wypowied na temat Pisma witego pochodzi z okresu pracy duszpasterskiej wrd belgijskich grnikw: Czytajcie Bibli, czytajcie Ewangeli, to daje duo do mylenia, w tym jest wszystko. A wic przemylcie to dobrze, ta lektura wzniesie myl ponad zwyky poziom, wbrew waszej woli (133).

O przywizaniu do Pisma witego najlepiej wiadcz liczne cytaty napotykane w listach pisanych przed rokiem 1880. Pniej jest ich mniej, Vincent rzadziej siga po Bibli. Jednak lata modziecze wypenia staa lektura Pisma witego.

4.1.3. Istoty niewidzialne

30 kwietnia 1877 roku wspomina Vincent przypomina bratu sowa wuja Jana, ktry zwyk mawia, e "Diabe nie jest nigdy tak czarny, eby nie mona go byo zobaczy" (94). Za czytajc czsto histori Eliasza, zwaszcza podczas pobytu w Amsterdamie, pisze o aniele, ktry karmi proroka, przygotowujc go do dalszej drogi (1 Krl 19, 5-8), a take o aniele umacniajcym Chrystusa w Ogrjcu (k 22, 44), o aniele uwalniajcym Piotra z wizienia (Dz 12, 6-7), a wreszcie o aniele, ktry ukaza si Pawowi i powiedzia mu: Nie lkaj si! (Dz 27, 23). Pisze take: Dobrze jest wierzy, e i teraz jak w dawnych dniach, anio nie jest daleko od tych, ktrzy si smuc - umacnia ich w Bogu - nie tylko tych, ktrzy s blisko ze swymi anioami, ale szczeglnie tych, ktrzy potrzebuj pomocy z wysoka, aby mogli unikn za, unikn brudw, ktre widzimy w wiecie i wok siebie, blisko tych, ktrzy maj serca zamane i osabionego ducha (99).

Vincent uznaje istnienie wiata istot czysto duchowych posusznych Bogu lub zbuntowanych przeciw Niemu. Trudno jednak doszukiwa si u niego ywszego zainteresowania t rzeczywistoci, a tym bardziej zwizanej z tym praktyki modlitwy do aniow.

4.1.4. Bg osobowy

W jednym z listw (34) wspomina niedzielne kazanie pastora Berciera, przytacza temat i zakoczenie kazania, nawet przepisuje ulubiony przez wuja Vincenta urywek z Ksigi Koheleta. Tekst ma charakter nabonej przestrogi skierowanej do modzieca (Koh 11,9-12,1). Cytuje te inny fragment tej Ksigi mwicy o zachowywaniu przykaza (Koh 12,13) oraz fragmenty z modlitwy Ojcze nasz. Jeden z tych cytatw (Koh 12,13) powtarza si w kolejnym licie (35), napisanym na pocztku wrzenia 1875 tu po mierci wuja Jana Carbentusa. Znajduje si tam nawet krtka modlitwa: o Panie, zjednocz nas silnie pomidzy sob i niechaj mio nasza ku Tobie zacienia te wizy coraz bardziej... Gdzie indziej pisze: Czasem trzeba sobie powiedzie: "Nie nij, nie wzdychaj". Pamitaj, "nie jeste sam, ale Ojciec Niebieski jest z tob" (40).

O miowaniu Boga pisze w kontekcie chorobliwej tsknoty z domem swojego angielskiego kolegi: w takim stopniu wolno tskni tylko do Boga i do nieba. Ubstwienie [rodziny, domu] przestaje by mioci. I dodaje przestrog ojca: "Nad wszystko, czego ludzie strzeg, strze swego twego, bo z niego ywot pochodzi" (por. Prz 4, 23) (45).

W licie z 7 lutego 1876 roku cytuje sowa biblijne o wiernoci Boga (1 Tes 5, 24): "Wierny jest ten, ktry nas wzywa; On te tego dokona". Nie wiemy, co owo "to" bdzie oznaczao dla naszego ojca i dla nas samych, powinnimy jednak zaufa Temu, ktrego zwiemy "naszym Ojcem" i: "Bd, ktry bd" (54). W tym samym licie wyznaje, e podoba mu si liturgia anglikaska, robi na mnie zawsze przyjemne wraenie, bo ma w sobie duo prostoty i pikna. Znowu podaje temat kazania (Pan jest moim pasterzem...).

W licie do brata z kwietnia 1976 cytuje sowa, ktre z przejciem wyczyta na murze kocioa w Ramsgate (wczeniej umieci je w licie do rodzicw, 60): "Lo, i am with you alway, even unto the end of the world" (62) - jest to cytat z Mt 28, 20. Bg jest sprawiedliwy, sprowadzi wic bdzcych na waciw drog (71) - pisze do Theo, tumaczc mu, e niepotrzebnie robi sobie wyrzuty z "luksusowego" trybu ycia, e jest prostolinijny z usposobienia, wic szybciej i atwiej dojdzie do celu ni sam Vincent. W kolejnym licie przesya Theo fragmenty wyjte z Biblii o Eliaszu i Elizeuszu (wyrana analogia do przyjani Vincenta i Theo) oraz inn jeszcze reminescencj: Czytaem te niedawno dzieje Pawa Apostoa, jak sta na morskim wybrzeu, a ludzie rzucali mu si na szyj i caowali go. To, co Pawe wtedy powiedzia, zrobio na mnie wielkie wraenie: "Bg, ktry pociesza unionych". Bg stwarza ludzi i moe da im ycie bogate w podniose chwile i okresy i podniose nastroje duszy (72).

W licie z koca roku 1876 pisze do brata: Mj chopcze, przyjd takie dni, kiedy nie bdziemy ju wierzy poniewa To syszelimy, gdy bdziemy To widzie, czu To i kocha. Nastpnie zostaniemy przeniesieni tam, gdzie usyszymy imi Boga, tak, a nawet znajdziemy si w miejscu, w ktrym zobaczymy naszego Ojca znowu po dugiej nieobecnoci w domu. I bdziemy wszyscy brami i siostrami i dziemi Pasterza, jakby od nowa i na wiele sposobw (82a). W tym samym licie wspomina dawne domowe wita Boego Narodzenia i swj obecny stan, ktry nazywa stanem wygnania Izraela, na dowd czego cytuje Psalmy, za Jeremiaszem powtarza te, e cieki i myli Boe s niepodobne do ludzkich (Iz 55,8), i konkluduje, e nie ma lepszej drogi przez cae ycie jak mio do Boga, dziki ktrej moemy kocha innych. Przytacza w tym licie kilka holenderskich hymnw religijnych, oraz zestawia ze sob cytaty biblijne. W samym zakoczeniu bardzo dugiego listu jest ich dziesi, m.in.: Kto nam odsunie kamie od grobu? (Mt 16, 3), Pjd przed tob i nierwnoci wygadz. Skrusz miedziane podwoje... itd. (Iz 45, 2), Czy niewiasta moe zapomnie o swoim niemowlciu... A nawet jeli ona zapomni, Ja nie zapomn o tobie (Iz 49, 15).

Do listu z listopada 1876 (80) docza tekst swojego pierwszego kazania (jego tre omawiamy na str. 84) uoonego do sw 19. wersetu Psalmu 119, ktre koczy w nastpujcy sposb: Bg poprzez codzienne zdarzenia uczy nas rzeczy wyszych, e nasze codzienne ycie jest pielgrzymim postpowaniem, e jestemy obcy na ziemi, ale mamy Boga i ojca, ktry ochrania obcych - i e wszyscy jestemy brami (por. The Complette Letters, tom I, s. 89).

W nie datowanym licie z pocztku 1877 roku pisze, e w  yciu przychodz nieraz takie chwile, e czowiek czuje si zupenie wyczerpany i wydaje mu si, e wszystko robi le, co jest zreszt do pewnego stopnia prawd. Czy jest to stan ducha, ktrego naley unika i ucieka przed nim? - pyta. A moe jest to "tsknota do Boga, ktrej nie naley si obawia, przeciwnie, trzeba powici jej wicej uwagi, bo moe ona wiedzie nas wreszcie ku dobru"? Moe wanie "ta tsknota do Boga nakazuje nam dokona wyboru, ktrego nigdy potem nie bdziemy aowa"? w takim czasie, kiedy kto boi si o samego siebie, powinno si myle z nabonoci, nadziej i mioci w sowach: "Przyjdcie do mnie wszyscy, ktrzy obcieni i utrudzeni jestecie, a ja was pokrzepi..." (cytat obejmuje sowa penych dwch wersetw z Mt 11, 28-29). "Ktokolwiek idzie za mn niech si zaprze samego siebie..." (cytat z Mt 16, 24). "Tylko kto, kto si ponownie narodzi, ujrzy krlestwo Boe" (por. J 3) (85).

16 kwietnia 1877 zwierza si Theo z pragnie dotyczcych powoania duchownego: Rozumujc po ludzku mona by sdzi, e to sta si nie moe, ale gdy si powanie zastanawiam i gdy sigam poza granice moliwoci ludzkich, dusza moja staje w obliczu Boga, dla ktrego wszystko jest moliwe, poniewa Jego sowo staje si ciaem i wszystko, co On rozkae, musi si zici i to w sposb doskonay (92).

Jedno tylko bogactwo dla kadego dostpne - to Bg, i to jest skarb, ktrego czowiekowi nikt nie odbierze (105).

W dugim, stanowicym jakby resumé wasnego ycia licie napisanym w Cuesmes w lipcu 1880 roku Vincent pisze jak jego zdaniem moliwe jest poznania Boga. Zawsze jestem skonny sdzi, e nie ma lepszego sposobu poznania Boga jak wielka mio. Kocha przyjaciela, czowieka, rzecz, co chcesz zreszt - dziki temu znajdziesz si na dobrej drodze do poznania; tak sobie mwi. Ale trzeba kocha piknym i powanym uczuciem, z wol, z inteligencj, i dy zawsze do lepszego i peniejszego poznania. To prowadzi do Boga, to prowadzi do niewzruszonej wiary (133). Vincent uwaa, e jeli kto gboko ukocha Rembrandta, to zrozumie z czasem, e jest Bg. Podobnie bdzie mg odnale Boga starajc si zrozumie to, co powiedzieli wielcy mistrzowie pira i pdzla, a take zgbiajc wydarzenia rewolucji francuskiej czy te odbywajc bezpatny kurs wielkiego uniwersytetu ndzy. Mwi wreszcie od poznaniu Boga jakie daje lektura Biblii (133).

Bg jest kim, kogo blisk obecno, dziaanie i mio Vincent wyranie odczuwa w swoim yciu. Bg jest prawdziwym rdem oraz celem ostatecznym jego ycia, jest najwyszym, sprawiedliwym Panem, ale i troskliwym Ojcem, dlatego wizi, ktra czy czowieka z Bogiem nie mona z niczym porwna, adna inna wi osobowa nie moe by waniejsza od tej, teologicznej. Jego wi z Bogiem charakteryzuje si w stopniu wybitnym cnotami teologicznymi wiary, nadziei i mioci, dziki czemu towarzyszy jej wiadomo eschatologicznej peni, ale i aktualny radykalizm religijny i moralny. Pochodn odniesienia do Boga jest pojmowanie ycia ludzkiego jako pielgrzymki, natomiast samo poznawanie Boga jest procesem, ktry si nigdy nie koczy, a dokonuje na drodze mioci.

4.1.5. Chrystus

Vincent mwi o Chrystusie ju pierwszych swoich listach do brata. Kiedy na przykad daje bratu rady, aby by wierny zasadom, a w razie wtpliwoci co do tego, czy s dobre, by je porwnywa z zasadami tego, ktry odway si rzec: "Jam jest prawd", albo te z zasadami innych ludzkich pisarzy, choby np. Micheleta (21). W tym samym licie obiecuje przesa bratu Bibli po francusku i ksieczk O naladowaniu Chrystusa. Wspomina take sowa ojca z otrzymanego niedawno listu: "Czy wiesz, e te same usta, ktre mwiy: bdcie szczerymi jak gobie, doday w tej samej chwili i roztropnymi jak we". Miej to na uwadze - przypomina bratu - i ufaj mi zawsze (32).

Innym razem wspomina kazanie usyszane w kociele, przytaczajc z pamici jego fragment: Powinnicie y bardziej nadziej, a mniej wspomnieniami: to, co byo powane i witobliwe w waszej przeszoci, nie zaginie; nie zajmujcie si tym wicej, odnajdziecie to gdzie indziej. Idcie naprzd. Wszystko stao si nowe w Jezusie Chrystusie (37). Nawizanie do 2 Kor 5,18 powtarza si take w licie z koca wrzenia 1875 (39).

wiadomo nowoci jak przynosi ycie chrzecijaskie nie zamyka mu oczu na jego ciemne strony, za ktre win ponosi przede wszystkim sam czowiek. Ci, ktrzy id z Bogiem, przyjaciele Boga, ludzie powiceni Bogu, ktrzy go chwal w Duchu Prawdy, wyprbowani i oczyszczeni, ktrzy otrzymuj czsto od Boga ocie dla ciaa, ale i oni bd bogosawieni, jeli powtrz za Pawem: "Kiedy byem dzieckiem..." (39b).

W padzierniku 1876, jak relacjonuje bratu, mia krtk pogadank w kociele metodystw w Richmond na temat: "Nie masz rzeczy piknych poza Chrystusem, a w Nim wszystko jest pikne" (75). Tydzie pniej tumaczy sowa: "On mnie posa, bym gosi Ewangeli wrd ndzarzy", ale ten - dodaje - kto chce gosi Ewangeli, musi j mie najpierw w sercu. Dabym wszystko, eby j tam odnale, bo tylko sowa proste i pynce z gbi serca mog wyda owoce (77). To pikne powiedzenie i szczliwi s ci, ktrzy je znaj "Nic mnie nie cieszy jak tylko Chrystusie, a o Nim wszystko sprawia mi rado" (80). Vincent wiadom jest, e nie osiga si tego atwo; powtarza wic sowa: "Szukajcie, a znajdziecie".

W licie pisanym pod koniec 1876 roku pisze do Thea: Pozwlmy Chrystus by centrum naszego oczekiwania, uspokojeniem naszego niespokojnego umysu. "Wzmocnij serce moje" - take w tym sensie: jedz twj chleb w prostocie serca; przynajmniej ja tak robi, nie mog zreszt inaczej. Boe, pom mi, jeli jest w tym jakie niebezpieczestwo: "Ojcze, w twoje rce powierzam ducha mojego". Spoywaj twj chleb, ale yj w sposb prosty, pal swoj fajk, jak ja to robi, kiedy tylko mam troch czasu na spacer. "I skieruj swoje drogi do Pana. A on ci ocali" (82a). Zaraz dalej zachca Thea: Nie bj si zapiewa hymnu, kiedy jeste na spacerze, a nie ma nikogo w pobliu - i podaje mu cztery tytuy takich hymnw. Nastpujce w toku listu refleksje o mioci Boej Vincent czy z ca seri cytatw biblijnych. W tym samym licie znajduje si wane wyznanie Vincenta, e pragnie Chrystusa i pragnie pracowa dla Niego przez cae ycie, choby to miao zawie i chobym ja sam upad, zawsze pozostanie to trwanie i ta tsknota za wyynami tak innymi od tego padou. Bd szuka Wiary i Mioci, bd kroczy szukajc Ducha Boego we wszystkich okolicznociach. Poniewa taki jest mj lub wobec Boga, mj... [nieczytelne], moja skaa. Jeli wybacz, to i mnie zostanie wybaczone, ale On jest wierny i kocha wieczn Mioci, i obiecuje, e tsknota w naszych sercach nigdy nie ustanie (82a). List koczy zdaniem: Jest przyjaciel bliszy sercu ni brat.

Kiedy we wrzeniu 1877 roku siga czsto po O naladowaniu Chrystusa Tomasza à Kempis, nie moe powstrzyma si przed napisaniem do brata paru sw na temat wasnej rodziny i chrzecijaskiego powoania. Pisze mianowicie, e cho w yciu stryjw Cora i Vincenta oraz wuja Jana jest bardzo duo dobra, to jednak jest w nich take pewien brak. Nawizuje to do obrazu Rembrandta Uczniowie z Emaus, ale przede wszystkim pisze o ojcu: Ojciec nasz posiada to czego im brakuje: "Dobrze jest by chrzecijaninem, staraj si nim by, by nim cakowicie, na tym polega ycie Wieczne" [najprawdopodobniej s to sowa ojca]. Teraz nawet poszedbym dalej, to czego im brakuje, brakuje take ich domom i ich rodzinom. By moe pomylisz sobie teraz o czowieku, ktry zobaczy dbo w oku swego brata, a nie zobaczy belki we wasnym oku, wic powiem ci, e to moe i prawda, ale prawd jest rwnie, e: "Dobrze jest by chrzecijaninem..." - powtarza sowa ojca. Najwyraniej Vincent jest przekonany, e jego ojciec w peniejszy sposb realizuje chrzecijaskie powoanie ni stryjowie - przede wszystkim dlatego, e jest peniej oddany goszeniu Ewangelii, praktycznie odda jej swoje ycie, w przeciwiestwie do swoich braci i brata ony (108).

Relacj Vincenta od osoby Jezusa Chrystusa najlepiej podsumuj sowa z listu z 30 maja 1877 roku. Pisa tam do brata za Amsterdamu: Bg widzi przecie nasze kopoty i nasz smutek i moe nam pomc mimo wszystko. Wiara w Boga jest we mnie gboko zakorzeniona, to nie jest urojenie ani pusta wiara, lecz fakt i prawda: istnieje ywy Bg, ktry prowadzi naszych rodzicw, a jego oczy s zwrcone rwnie na nas. Jestem pewien, e On ma jakie plany co do nas i e my w pewnym sensie nie naleymy do siebie. Tym Bogiem jest nie kto inny jak Chrystus, o ktrym czytamy w Biblii, a ktrego ycie i nauki nosi kady z nas gboko w sercu (98). Chrystus jest "czowiekiem boleci, dowiadczonym cierpieniem", ktry jest naszym Bogiem, w ktrego nauk wierzymy, w ktrego zmartwychwstanie wierzymy, ktrego Ducha szukamy, ktrego mioci bagamy, ktry moe wypeni ca nasz istot (109).

4.4.6. Modlitwa

W jednym z listw do brata Vincent pisze, e yczyby sobie sta si ubogim w krlestwie Boym i sug Boym. Cel ten jeszcze nie zosta osignity, prosi wic Boga o dar prostoty dla siebie i brata, o to, by obaj stali si ludmi prostymi i uczciwymi (38).

W licie z wrzenia 1875 cytuje fragment Ewangelii (Mt 20,28): "Syn Czowieczy nie przyszed, aby mu suono, ale aby suy", a my, ktrzy za nim idziemy, nie jestemy wiksi ni on. Dugi ten list zawiera i inne ewangeliczne cytaty, m.in. mwice o wskiej ciece ycia, o ubstwie ducha, a koczy go modlitewna zachta: Mj bracie, bdmy roztropni: promy Tego, ktry jest wysoko, Kto take modli si za nami, nie o to by nas zabra ze wiata, ale by nas uchroni od za. Tak, bdmy trzewi, czujni, ufajmy Bogu, nie polegajc na naszym rozumie... Promy Go by nas wzmocni; aby uzdolni nas do wypenienia chrzecijaskiego powoania; bo On uczy nas jak negowa samego siebie, jak bra swj krzy kadego dnia i naladowa Go, by agodnym, cierpliwym i cichego serca. (...) Cz, ktra nigdy nie zostanie nam odebrana, rdo wody ywej [por. k 10,42; J 4,13], to dobre dary Tego, ktry wysuchuje modlitwy, ktry daje doskonae dary, udziela ich tym, ktrzy o nie prosz (39b).

1 maja 1876 roku skada bratu yczenia z okazji urodzin, yczc Boego bogosawiestwa (64). W Ramsgate, patrzc w nocy na widok miasteczka, modli si: "Spraw, Panie, abym nie wyrs na syna, ktrego trzeba si wstydzi; udziel mi swojego bogosawiestwa, nie dlatego, ebym na nie zasugiwa, lecz ze wzgldu na moj matk. Ty jest mioci, niech wic mio Twa nas osania. Bez Twego nieustajcego bogosawiestwa nic nam si nie powiedzie" (68).

Pisze bratu, e w szkole w Isleworth czyta chopcom Bibli, objania j i razem modli si z nimi codziennie. W Ramsgate robilimy to samo, a gdy tych dwudziestu jeden dryblasw z londyskich ulic i hal targowych odmawiao jednoczenie "Ojcze nasz (...)", robio to wraenie stada modych krukw, kraczcych na chwa Bo. Czuem si z nimi dobrze przy wsplnej modlitwie i z pokor schylaem nisko gow (73). W nastpnym licie pisze: Codziennie przerabiamy histori biblijn; sprawia mi to wielk rado (74). I dalej w tym samym licie pisze, e ani jeden dzie nie powinien obywa si bez modlitwy do Boga, ani jeden dzie bez rozmowy o Bogu. wiadom jest, e jak dotd jeszcze za mao czasu powica na rozmowy z bratem o Bogu, ale z Jego pomoc i bogosawiestwem bdzie coraz lepiej. I dodaje: Gdy bdziesz si modli wieczorem, wspomnij czasem o mnie, jak ja wspominam o tobie (74).

List ze stycznia lub lutego 1876 koczy opis holenderskiego krajobrazu, wiadectwo uczucia, e moje serce gotowe jest zjednoczy si z Bogiem moim i wspomnienie wsplnych spacerw z Theo nad brzegiem morza: Musimy pozosta prawdziwymi przyjacimi, Theo, promy o to Boga i ufajmy Bogu, bo tylko Bg moe uszlachetni nasz modlitw i nasze myli (85).

Listy przynosz wiele wiadectw obecnoci modlitwy w yciu Vincenta. Modlitwa jest wpisana w chrzecijaskie ycie, bo sam Chrystus by przykadem modlitwy. Modlitwa realnie zmienia jego ycie, jest rdem nadprzyrodzonych darw, a Vincent wiadom jest, e musi by ona systematyczna, wytrwaa, e pomagaj modlitwie rozmowy o Bogu, e jej konsekwencj jest radykalizm ycia chrzecijaskiego.

4.1.7. Szukanie woli Boej

W licie do Thea z 3 kwietnia 1878 roku, ktry powsta wkrtce po dugiej wsplnej rozmowie obu braci powiconej przede wszystkim refleksji nad ich przyszoci, pisze: Nie mona robi nic lepszego ni trzyma si Boych myli we wszystkim, we wszystkich okolicznociach, w kadym miejscu, czasie i stara si jak najwicej o Nim dowiedzie, co mona zrobi rwnie dobrze na podstawie Biblii, jak i na podstawie innych rzeczy. Dobrze jest wierzy, e wszystko jest cudowniejsze ni ktokolwiek mgby poj, a to wanie jest prawda; dobrze jest by wraliwym i pokornym, mie czue serce, nawet jeli czasem trzeba ukrywa swoje uczucia przed mdrymi intelektualistami i maymi dziemi (121). Vincent jest wiadom przede wszystkim tego, e z Boego punktu widzenia rzeczywisto wyglda inaczej ni z perspektywy ludzkiej, e jest wspanialsza ni si to wydaje czowiekowi, i e czowiek podejmujc pewien wysiek moe j coraz lepiej odczytywa wanie na sposb Boy. Z kolei ten wysiek nie jest niczym innym jak nabywaniem trwaej postawy ewangelicznej pokory i mioci, jest wic ostatecznie spraw uczu, uczuciowego zwizku z samym Bogiem, czemu moe towarzyszy niezrozumienie ze strony wielu innych ludzi.

W Vincenta postawie otwartoci na Boga znajdujemy pewne augustyskie elementy: Nic mniejszego od nieskoczonoci i cudu nie wystarczy, ani nie zadowoli czowieka i nie bdzie si on czu u siebie w domu, pki tego nie osignie. Jest to credo, ktre kady dobry czowiek wypowiada przez swoje dziea, kady, kto myli nieco gbiej, patrzy nieco dalej, przeczuwa wicej i kocha wicej ni inni - kto zanurzy si w gbinach oceanu ycia. Ta ostatnia myl kojarzy si moe z jakim niechrzecijaskim naturalizmem, jednak nastpne zdanie wyranie nawizuje do Ewangelii (J 21): Musimy zapuci si na gbi, jeli chcemy co zapa i jeli niekiedy trzeba nam pracowa ca noc niczego nie znajdujc, dobrze jest nie rezygnowa, ale rzuca sieci od nowa a do rana (121).

4.2. Koci

Istnienie Kocioa jest dla Vincenta czym naturalnym i przez dugie lata nie budzcym wtpliwoci. Rnice midzy poszczeglnymi wyznaniami chrzecijaskimi nie gorsz go, a nawet s dla niego znakiem jakiego bogactwa. A do czasu podjcia studiw przygotowujcych do teologii w Amsterdamie Vincent ma zwyczaj chodzi na naboestwa do rnych kociow. W licie skierowanym do pastora Jonesa z prob o prac przy kociele metodystw pisze: Najbardziej istotne powody, dla ktrych postanowiem zwrci si do Ksidza, to wrodzone przywizanie do Kocioa i do wszystkiego, co ma styczno z Kocioem. Niekiedy moja wiara i zapa religijny bywaj jakby upione, ale za kadym razem budz si znowu. Niech mi wolno bdzie, z ca wiadomoci moich brakw i niedoskonaoci, powiedzie: "To przywizanie nie jest niczym innym jak mioci do Boga i do ludzi". Nieraz, gdy wspominam dawne ycie i dom mego ojca, tam na wsi w Holandii, chciabym zawoa: "Ojcze, zgrzeszyem przeciw Niebu i przed Tob i nie jestem ju godzien nazywa si synem Twoim; uczy mi jako jednego z najemnikw Twoich. Oka lito mnie nieszczsnemu" (69).

lady pierwszych powaniejszych pkni w tym spontanicznym podejciu do Kocioa jako instytucji pojawiaj si w licie z lipca 1880 roku. W tym czasie Vincent odczuwa ju bolenie nieprzychylno swoich przeoonych, a take popada w pewien konflikt z ojcem. Natomiast bratu pisze o istnieniu dwch szk w kaznodziejstwie, ktre to szkoy symbolizuj poniekd dwa odmienne typy duchowe ludzi w kadej spoecznoci religijnej. Istnieje stara szkoa akademicka, okropna, tyraska, odraajca i zniechcajca; ludzie z tej szkoy maj na sobie zbroj, stalow zbroj przesdw i konwencji (133). Tej szkole Vincent przeciwstawia "czowieka naturalnego" podobnego szekspirowskiemu pijakowi Falstaffowi, ktry potrafi dostrzec Boga - the inside of a church, "wntrze Kocioa". Vincnet przyznaje, e niektrzy z "akademikw" (a wic ludzi Kocioa) maj pogldy podobne do Falstaffa, ale nie s niestety zdolni do ludzkich wzrusze.

4.3. Wartoci moralne

Wartoci moralne integralnie zwizane z ideaem Chrystusowym, a wic stanowice wartoci specyficznie chrzecijaskie zestawimy tu w trzech paragrafach. Pod wzgldem treci kady z tych paragrafw nazwizuje do trzech ostatnich kategorii klucza kodyfikacyjnego (por. str. 15).

4.3.1. Przezwycianie za dobrem

Idea przezwyciania za dobrem przeoona na konkretne wymogi ycia w listach Vincenta van Gogha ropada si na szczegowe wartoci, takie jak: przezwycianie niekorzystnych stanw ducha, nastpnie przezwycianie grzechu i saboci, przezwycienie miertelnoci, a wreszcie przezwycianie ciemnoci wiata, co oznacza goszenie Ewangelii.

a) Przezwycianie smutku i podobnych mu stanw ducha

W licie z 8 wrzenia 1875 w odpowiedzi na sowa brata o "martwym smutku" (okrelenie wyjte z Micheleta, Theo uywa go w kontekcie mierci jednego z przyjaci) Vincent przypomina sowa ich ojca: "Smutek nas rani, ale sprawia, e widzimy bardziej witym okiem". To jest prawdziwy "martwy smutek", czyste zoto, ale my jeszcze nie osignlimy go i to mimo tak wielu okazji (36a).

Pod koniec 1876 roku pisze do brata dugi list, ktrym czsto pojawia si temat radoci ukrytej w smutku, m.in. wsparty cytatem z wiersza:

I've found a joy in sorrow, a secret balm for pain
A beautiful tommorow of sunshine after rain

oraz cytatem z Koh 7, 3 (Lepszy jest smutek ni miech, bo przy smutnym obliczu serce jest dobre). Pojawia si tu take czsto powracajcy zwrot "sorrowful but always rejoicing" (82a).

Smutek jest najczciej pojawiajcym si motywem pierwszego kazania Vincenta, ktre wygosi w kociele w Petersham w listopadzie 1876. Kazanie wygoszone i spisane nie tylko z myl o bracie w jzyku angielskim (w druku zajmuje 5 stron) powicone jest wersetowi z Psalmu: Jestem gociem na ziemi, nie kryj przede mn Twych przykaza (Ps 119, 19). Tre nawizuje do tego tematu, ale zapis robi wraenie jakby Vincent chcia powiedzie w nim wszystko; mwi o ludzkim losie i o yciu Chrystusa, o uczuciach i o mierci, o wiernoci przykazaniom i o przeciwnociach ycia, o wierze, nadziei i mioci, jak i o wybawieniu jakie moe przynie tylko modlitwa. Jak refren powraca zdanie o smutku, ktry jest lepszy ni rado, czemu towarzysz cytaty z ksig mdrociowych, a w czym mona doszuka si inspiracji à Kempisa (O naladowaniu Chrystusa), a przede wszystkim Bunyana (The Pilgrim's Progress). Take tu nawizuje do obrazu przedstawiajcego pielgrzyma podajcego do wiecznego miasta, ktry szed "zasmucony, lecz zawsze radosny" (sorrowful yet always rejoicing) (Listy 87-89).

Kiedy indziej pisze do brata: Jeeli nauczymy si bra lekcje z dowiadcze yciowych, pozwolimy si prowadzi wspczuciu dla Boga, to sia witalna moe wytrysn nawet w znuonym sercu. Kiedy tylko naprawd jestemy znueni, powinnimy tym silniej ufa Bogu, powinnimy w Chrystusie, w Jego sowach szuka Przyjaciela i Pocieszyciela. I przyjdzie dzie kiedy powiemy: "Ty odsune ode mnie moje troski daleko jak Wschd od Zachodu" [sic!, Ps 103, 12]. Nastpuj dalsze sparafrazowane cytaty, m.in. Z Ps 69, 10, mwice o odzyskaniu "poerajcej gorliwoci o dom Paski", o takiej odmianie ducha, kiedy przypominaj si "sowa syszane na pocztku" (tu nastpuje duszy cytat z Prologu Janowej Ewangelii J 1, 1-2; J 3, 16 oraz Rz 8, 35) (85).

W licie z 16 marca 1877 nawizuje do sw Thea: "Jestem samotny i smutny - mwisz. - Ale mimo to nie jestem sam, bo Ojciec jest ze mn". Vincent zaraz to potwierdza: Dobrze jest myle o Jezusie we wszystkich miejscach i okolicznociach. Jak cikie jest ycie chopw w Brabancji, na przykad Aerssena; co jest rdem ich siy? a te kobiety, ktre s podpor ich ycia? Czy nie sdzisz, e wanie to namalowa autor "wiatoci wiata"? (88). Par miesicy pniej mylc o przyszoci, ktra chowa co wielkiego, pisze do Thea, e powinien pozosta w mylach wierny Chrystusowi i jego naukom, bez wzgldu na to, do czego dy w yciu. Tylko przez wiar czowiek moe "by smutny, ale zawsze szczliwy" (99).

W licie z 7 wrzenia 1877 pisze do Thea, e "smutek w Chrystusie" przyniesie mu to, co przynis wielu innym ludziom - przynosi i bdzie przynosi - w nigdy nie odaowany wybr lepszej czstki, ktra nigdy nie zostanie odebrana [aluzja do k 10, 42] co, co wybra naley i co przyniesie zmian ycia i bezcenne nawrcenie (109).

W Amsterdamie rozmawia ze swoim nauczycielem greki, ydem Mendesem o sowach Ewangelii: "Jeli nie nienawidzi kto swego ycia..." (k 14, 26). Mendesowi te sowa wydaj si zbyt ostre. Vincent t sam ide widzi w pracach Milleta i Julesa Dupré (Wielkie dby) oraz nawizuje do sw w. Pawa z Dz 26, 29 (Daby Bg, aby prdzej lub pniej nie tylko ty, ale te wszyscy, ktrzy mnie dzisiaj suchaj, stali si takimi, jakim ja jestem, z wyjtkiem tych wizw). Pisze take, e powiesi na cianie reprodukcj Anne of Brittany wyjt z Cours de Dessin Braque, ktra przypomina mu czowieka smutku, zaznajomionego z cierpieniem, smutnego lecz zawsze szczliwego (116).

Smutek przezwyciony religijn nadziej jest dla Vincenta synonimem utosamienia si z Chrystusem, cierpicym Sug Jahwe. Smutek przezwyciony nie oznacza tylko stanu ducha, cho emocjonalny walor nie pozostaje tu bez znaczenia.

b) Przezwycianie grzechu i saboci

Jeden z listw Vincenta przynosi rozwaania o nawrceniu. Vincent pisze, e serce zwykych grzesznikw "ronie", kiedy widz innych, ktrzy pracuj i powicaj si Temu, ktry ochrzci ich Duchem witym i ogniem; oczy grzesznikw napeniaj si niekiedy smutkiem spogldajc na swoj przeszo oraz "dobre rzeczy, ktrymi On ich obdarowa". Jednak ten ich subtelny pokj jest lepszy ni zwodnicze ciepo we wczeniejszym stanie. Prawdziwa cisza i pokj zaczyna si tylko wtedy, gdy "nie pozostaje nic, na czym mona by polega" i kiedy "nie pragnie si niczego prcz Boga". Wwczas ich serce wykrzykuje: "Biada mi", i modl si: "Kto wyzwoli nas od ciaa mierci?". A jednak jest to najlepszy czas w ich yciu i bogosawiony jest ten, kto zdobywa tak wysoki szczyt (72).

23 kwietnia 1877 piszc o swoich nadziejach na zrealizowanie powoania do stanu duchownego wiadom jest trudnoci: Kady "siewca sowa Boego", a takim stan si chyba, podobnie jak siewca zboa, trudzi si codziennie nad usuwaniem chwastw ze swego pola, a ziemia rodzi nowe ciernie i chwasty (93). O przezwycianiu za pisze w innym miejscu: Zo, straszliwe zo jest wszdzie na tym wiecie i w nas samych; ju od najmodszych lat staramy si mu przeciwstawi i odczuwamy potrzeb jakiego punktu oparcia i wiary w ycie pozagrobowe. Bez wiary w Boga nie mona y ani wytrzyma na tym wiecie; ale kto wierzy, ten moe y dugo (98).

Na wiadomo, e Theo myli o przeniesieniu si do Parya lub Londynu, Vincent reaguje entuzjastycznie, aczkolwiek swoim zwyczajem stara si przestrzec go przed "niebezpieczestwami": Nie myl, e mam o tobie ze wyobraenie. Ale pamitaj, chciabym, ebymy doyli 30 roku ycia i moe nawet duej, wystrzegajc si grzechu. Stara si take uzasadni t przestrog: Mamy przecie tylko jedno ycie, powinnimy wic je wykorzysta w walce o dobr spraw i stara si wyrosn na ludzi, ktrymi jeszcze nie jestemy, ani ty, ani ja. Nasza przyszo chowa przed nami co wielkiego, co, co wyczuwa ju dobrze mj instynkt (99). Jak si dalej okazuje, Vincent widzi swoj przyszo jako realizajc powoania do pracy duszpasterskiej.

Z Amsterdamu pisze do brata o lekturach (m.in. Bunyana The Pilgrim's Progress i à Kempisa O naladowaniu) i rozmowach prowadzonych z przyjacielem Gladwellem, ktre prowadz ich obu do wniosku, e wielu ludzi, ktrzy staj nagle przed wyborem, wybieraj dla siebie "mio Chrystusa i ubstwa", albo raczej "nie daj mi ani bogactwa, ani ndzy; karm mnie pokarmem waciwym dla mnie" (109).

Walka ze zem jest przedmiotem codziennych wyborw Vincenta. Tym zem jest grzech i moralna sabo w nim samym, a take biblijne "zo wiata". Przezwycienie za moliwe jest tylko dziki Chrystusowi, dziki ywej wierze i mioci do Niego, ktr rozwija modlitwa. Brak tu u Vincenta ladw teologii ycia sakramentalnego, ale obecny jest ewangeliczny zapa.

c) Przezwycianie miertelnoci

We wrzeniu 1875 roku Vincent cytuje fragment wiersza:

Flügel, Flügel, über's Leben!
Flügel über Grab und Tod!

A nastpnie do daje, e te skrzyda (nad yciem, grobem i mierci) mona zdoby tak jak ojciec zdoby je modlitw i jej owocami - cierpliwoci, wiar - i dziki Biblii, ktra bya wiatem na jego drodze i lamp przed jego stopami (37).

mier zaprzyjanionego z rodzin czowieka zapada mu w pamici i skania do refleksji: Gdy staem przy zwokach Aerssena, spokj, powaga i uroczysty majestat mierci tak bardzo odbijay od nas yjcych, e wszyscy zrozumielimy to, co crka zmarego mwia w naiwnej prostocie: "On jest ju wolny od brzemienia tego ycia, a my musimy wci jeszcze je dwiga". A jednak jestemy bardzo przywizani do tego ycia i nastrj zniechcenia ustpuje czsto wesooci, a serce i dusza, choby pene trosk i niepokoju, raduj si jak skowronek, ktry musi piewa sw porann pie (98). Mimo wszystko jednak w Vincenta rozumieniu mierci dominuje wymiar religijny. Kiedy w lipcu 1877 gine w czasie nierozwanej zabawy nad rzek dwjka dzieci, Vincent odwiedza wieczorem zrozpaczonych rodzicw. W tym samym licie cytuje sowa Ewangelii "Zwyciaj zo dobrem". Moemy ubiega si o to, a Bg moe nam pomc. On moe sprawi, e nasze dni stan si znoniejsze, pene dobra, a On zaoszczdzi nam wielu samooskare (103).

Vincent zachowuje siln nadziej zmartwychwstania. Jest przekonany, e Zmartwychwstanie Chrystusa wyzwala z lku przed mierci, ktry pcha czowieka do grzechu i rozpaczy. Nadzieja zmartwychwstania zmienia faktycznie ycie czowieka, jeli tylko karmiona jest modlitw i jej owocami.

e) Goszenie Ewangelii jako przezwycianie ciemnoci

Przezwycianie za dobrem jako regua postpowania oznacza take dzielenie si dobrem z innymi, a wic oznacza take goszenie Ewangelii.

W okresie studiw przygotowawczych do teologii Vincent pojmuje goszenie Ewangelii w kategoriach osobistego powoania. Natomiast odbywajc szkolenie pastoralne w Brukseli w listopadzie 1878 roku pisze do brata: a czy ty wiesz, e jedn z gwnych prawd Ewangelii, nie tylko samej Ewangelii, lecz i caej Biblii, s sowa: "I wiato w ciemnoci wieci". Od ciemnoci ku wiatu. Zaraz te dochodzi do wniosku, e tego wiata najbardziej potrzebuj ludzie pracujcy w ciemnociach, we wntrzu ziemi, jak na przykad grnicy w kopalniach wgla (126).

Najwyraniej Vincent z upodobaniem czy w spoeczne i osobiste przesanie Ewangelii, wierzc, e przyjcie Sowa Boego oznacza powinno take szybkie wyzwolenie od niesprawiedliwoci spoecznej. Poniewa jego osobiste wysiki w tym wzgldzie nie przynosz rezultatu, tym wiksze jest jego rozczarowanie. Nie jest ono wszake utrat zaufania do Ewangelii, lecz dotyczy wtpliwoci wzgldem swego osobistego powoania i dobrej woli monych tego wiata.

4.3.2. Mio nieprzyjaci

Warto miowania nieprzyjaci na mioci, ktr ukaza Chrystus, niemal nie dochodzi do gosu w listach Vincenta. W licie pisanym z kocem roku 1876 (82a) pojawia si wiersz w jzyku holenderskim Zucht tot heiliging (Pragnienie witoci), jest to hymn religijny do Boga Ojca, ktry mwi Bogu wybawiajcym od nieprzyjaci i smutku, penym witoci i mocy. Dusz refleksj osnut wok treci tego wiersza Vincent konkluduje sowami: "W mioci nie ma lku, bowiem doskonaa mio znosi lk" (jest to cytat z 1 J 5,18).

Niemniej postawa yciowa Vincenta wykazuje, e mio nieprzyjaci realizowaa si w jego yciu. Jak ju wspomnielimy, Vincent w swoich listach nikogo nie nazywa swoim wrogiem, o nikim nie pisze w duchu zoliwoci czy pogardy, a nawet kiedy zdarza mu si pisa o ludziach, ktrzy go zawiedli, potrafi dostrzec ich dobre strony, za sabe usprawiedliwia. W pniejszym okresie, kiedy jego ycie religijne osabnie, Vincent bdzie wyraa si o takich ludziach w sposb bardziej emocjonalny, zarzucajc maoduszno m.in. ojcu., ale i tu gbsze uczucia mioci nie zostan stumione. Wspomnie wreszcie trzeba o postawie Vincenta wobec Sien, z ktr pniej spdzi prawie dwa lata ycia, ktrej okae wiele mioci i troski. Mimo i Sien bdzie lekceway te gesty, Vincent nie zachowa do niej urazu.

4.3.3. Podejmowanie Krzya

Vincent wielokrotnie daje wyraz temu, e Ewangelia oznacza dla niego podejmowanie Krzya w codziennym yciu, czyli chrzecijaskiej ascezy.

a) Podejmowanie codziennych trudw i obowizkw

Pierwsza chyba wyrana wzmianka o wyrzeczeniu si siebie pojawia si licie z maja 1875 roku, pisanym do brata wkrtce po mierci crki gospodyni, u ktrej mieszka, i w czasie choroby kuzynki Annette Haanebeeck. Vincent zamieszcza w tym licie nastpujcy cytat z Renana: Aby dobrze dziaa w tym wiecie musimy powici wasne pragnienia. Ludzie, ktrzy bd misjonarzami mylenia religijnego, nie maj innej ojczyzny ni ta myl (26).

W czasie pierwszych kaza wygoszonych do rodzin grniczych w Borinage jeszcze w grudniu 1878 roku Vincent odwouje si tu do przykadu samego Chrystusa, bo Chrystus sam wiele wycierpia, zna nasze dolegliwoci, sam by nazwany synem cieli, cho by Synem Boym, i przez trzydzieci lat pracowa w ndznym warsztacie ciesielskim, aby wypenia si wola Boa. Bg chce, aby czowiek naladujc Chrystusa wid take ywot skromny, aby wdrujc po ziemi, nie ubiega si o niedostpne dla niego zaszczyty, lecz poprzestawa na maym i uczy si cnt ewangelicznych, agodnoci i pokory serca (127).

Wane uwagi o penym nadziei podejmowaniu cierpienia pojawiaj si w bardzo dugim licie napisanym w Cuesmes, ju po powrocie z wizyty u rodzicw po pierwszym okresie wyczerpujcej pracy wrd grnikw w Borinage. Vincent pisze tam m. in., e przeciwnoci albo nieszczcie jest dla istot ludzkich tym, czym zmiana upierzenia dla ptakw. Czowiek moe po tym pozosta niezmieniony albo zmieni si tak dalece, e bdzie jak odrodzony (133).

b) Krzy a zmartwychwstanie

Wspominajc kazanie pastora Laurillarda (mwi na temat wersetu Jr 8,7) Vincent pisze, e pewnego dnia ludzie jak ptaki bd odlatywa do cieplejszej krainy, jak to wida u Micheleta, Rücketa, Protais'a w Souvenirs de la patrie. W tym samym licie nieco dalej do nawizania do zmartwychwstania suy mu wypowied Dickensa temat "bogosawionego zmierzchu" - zmierzchu jaki zna take Rembrandt, malujcy dom w Betanii wanie w wieczornym wietle (ten sam zmierzch Vincent widzi u Rupereza w Naladowaniu Chrystusa i u Rembrandta w Dawidzie proszcym Boga). Motyw "bogosawionego zmierzchu" kompozycja zdaje si Vincentowi mwi: Ja jestem wiatoci wiata, kto idzie za mn, nie bdzie chodzi w ciemnociach, ale bdzie mia wiato ycia. Dalej za nawizuje do sw Ewangelii (Mt 5,15; J 10,10; J 14,23) i pisze, e Chrystus jest wiatem, Zmartwychwstaniem i yciem, e kto wierzy w Niego, bdzie y, e On wraz z Ojcem przyjd do niego i bd wieczerza. Takie rzeczy mwi zmierzch tym, ktrzy "maj uszy do suchania..." [itd. nawizuje do Mt 13,14-15] (110).

W kolejnym licie z 21 padziernika 1877 pisze, e cay tydzie myla o Modym obywatelu roku V Julesa Goupila, ktry widzia w Paryu i wielu innych obrazach z czasw Rewolucji, np. Giroudiusa Ostatnie ofiary terroru czy Delarocha Maria Antonina, ptna Ankera i innych. czy te obrazy z ksikami Micheleta, Carlyle i Dickensa (A Tale of Two Cities): w nich wszystkich jest co z ducha zmartwychwstania i ycia, tak e chocia ycie za kadym razem wydaje si miertelne, ale nie jest to mier, a tylko sen. Nieco dalej pisze, e duch i mio jest si Bo do stawienia czoa ciemnoci i grzechom i strasznym sprawom tego wiata i ciemnej stronie ycia, jest si zmartwychwstania silniejsz ni jakikolwiek akt czy promie nadziei, i daje przewiadczenie i poczucie bezpieczestwa sigajce a do tajemnej gbi serca. Przytoczone na koniec sowa z Ps 23,4 (za si nie ulkn...) potwierdzaj chrzecijaskie rozumienie zmartwychwstania w tej wypowiedzi (111).

W licie z 15 listopada 1878 roku pisze z Brukseli do Thea o widzianych na ulicy koskich zaprzgach, ktre przypomina mu ostatni sztych z cyklu zatytuowanego ywot konia. Wychude, miertelnie zmczone, opuszczone i samotne zwierz przedstawione tam na pustkowiu i w ponurej atmosferze Vincent rozumie jako metafor ludzkiego ycia: i nam przyjdzie kiedy przej t granic, ktr nazywamy mierci (...). Co bdzie potem, to ju wielka tajemnica, znana tylko Bogu, ale Bg objawi nam j, zapowiadajc zmartwychwstanie umarych (126).

Podejmowanie Krzya jest dla Vincenta naturalnym skadnikiem ycia chrzecijaskiego. Wicej nawet, jest przekonany, e tylko przez wyrzeczenie si wasnych pragnie, przez podejmowanie codziennych obowizkw w duchu mioci, poprzestawanie na maym, zdobywanie cnt ewangelicznych, agodnoci i pokory serca, chrzecijanin ma udzia w Zmartwychwstaniu. Dziki Chrystusowi nieszczcie nie jest dla chrzecijanina czym straszniejszym ni zmiana upierzenia dla ptakw, a mier nie wydaje si groniejsza od snu.



Podsumowanie


Analiza tekstu listw Vincenta Willema van Gogha do brata z lat 1872-1880 odsania postaw autora wobec wartoci chrzecijaskich, zarwno tych, ktre nazwalimy wartociami oglnoludzkimi, jak tych, nazywanych wartociami specyficznie chrzecijaskimi. Wartoci te, jak si okazuje, ksztatoway jego sposb mylenia, wartociowania i ca egzystencj.

ycie jako takie stanowi najbardziej podstawow, cho nie najwysz z tych wartoci. Pytanie o najgbsz warto ycia stawia przed nim mier bliskich osb, czyja niedola bd wasne niepowodzenia. Vincent szuka odpowiedzi na te pytania najpierw przez modlitw, czytajc Pismo wite. Vincent wiadom jest tego, e wi z Bogiem jest subtelna, ale wanie ona decyduje o wszystkim. Nie przecenia doczesnoci, a jednak widzi wielk warto wsplnoty, przyjani, wizi rodzinnych, a take wysiku skierowanego ku szlachetnym celom, podjtym dla dobra innych. ycie zatem odsania swj dynamiczny charakter, jest wartoci, ktr mona rozwija. Jest otrzymanym darem i moe by darem dla kogo.

Trudno mu jednak oddzieli faktyczn warto ycia od uczuciowych przekona co do jego wartoci, zwaszcza w odniesieniu do samego siebie. Poczucie sensu ycia jest czsto dla niego zasadniczym wykadnikiem wartoci ycia.

Pojawieniu si idei samobjstwa zawsze towarzyszy reakcja, to znaczy afirmacja ycia, odwoanie si do bliskoci drugiego czowieka i Chrystusa.

Kolejn wartoci jest wolno. Vincent napotyka wiele ogranicze, ktrych nie chce przypisa sobie. Niemono zrealizowania swojego powoania, kae mu postawi pytanie o granice wolnoci, w czym zdaje si znowu bardziej na wasny instynkt ni dobre rady osb. A jednak nie traci przekonania, e tylko wizi czce ze sob ludzi, przyja i mio s prawdziwym imieniem wolnoci. Swj stan nazywa "brakiem rodkw". Wolno jest tu kwesti ducha, sumienia, instynktu i uczu bardziej ni rozumowej argumentacji.

Poznawanie dorobku kultury jest dla niego sposobem zrealizowania wasnego czowieczestwa. Aktywno poznawcza w kadej dziedzinie powinna charakteryzowa si pewn wielkodusznoci. Ostatecznie jego celem jest poznanie prawdy o wiecie, czowieku i Bogu. Ten rodzaj poznania ksztatuje czowieka, gwarantuje mu peni czowieczestwa.

Wrd autorw, ktrzy mieli na niego najwikszy wpyw sam Vincent na pierwszym miejscu wymienia Bibli, nastpnie Révolution Française Micheleta, Szekspira, Hugo i Dickensa, Beecher-Stowe, Ajschylosa. To zestawienie odpowiada stosunkowo wiernie rzeczywistym preferencjom Vincenta, najwicej zawdzicza tu Ewangeliom, Listom w. Pawa, ksigom mdrociowym, zwaszcza Psalmom, oraz prorokom, a wrd nich przede wszystkim Izajaszowi. Drugie miejsce rzeczywicie zajmuje Michelet i Renan, "komentatorzy" Nowego Testamentu. W okresie intensywnego zaangaowania religijnego ich miejsce zajmuje ksieczka O naladowaniu Chrystusa Tomasza à Kempis, a niektre pozycje z literatury francuskiej trafiaj nawet na pewien czas do lamusa.

W dziedzinie malarstwa pierwsze miejsce przypada Milletowi, ktry swoimi rustykalnymi pejzaami niezmiennie urzeka Vincenta. Pniej jedynie wpywy Delacorix i Rembrandta okazay si rwnie silne. Wiele zawdzicza take siedemnastowiecznym mistrzom holenderskim oraz dziewitnastowiecznym francuskim romantykom i realistom, romantykom angielskim czy wreszcie barbiozczykom. Jednak w treciowym aspekcie malarstwa najwicej zawdzicza mao znanemu angielskiemu malarzowi G. H. Boughtonowi, ktrego ptna nawizuj do ksiki Bunyana The Pilgrim's Progress. Nawet alegoryka rewolucyjna Daumiera i Delacroixa jest dla niego ywym wcieleniem mioci i prawdy ewangelicznej.

Opisy miejsca zamieszkania mwi wiele o jego wyobrani i wraliwoci malarskiej i o tym, jak bardzo emocjonalnie reagowa na otoczenie. Zdaniem Vincenta wartoci estetyczne cz si z wartociami religijnymi czy osobowymi. Jest wiadom, e pikno przyrody i pikno Boga mog niekiedy by wrcz przeciwne sobie, to jednak nie mona im odmwi wsplnego pierwiastka, to znaczy pikna wanie. W sztuce, w twrczoci artystycznej wartoci estetyczne realizuj si w sposb dynamiczny, to znaczy nie tylko na zasadzie prostego odzwierciedlenia (odbicia) rzeczywistoci, ale nios w sobie pewn przemian, pewien wysiek artysty, ktry powiksza w swoim dziele (i w sobie) miar prawdy i dobra.

Praca nie jest dla Vincenta zwyk koniecznoci yciow. Jest ona najpierw wpisana w natur wiata, w natur przyrody, rzdzi si wic "prawami" przyrody, a mianowicie wymaga ludzkiego wysiku. Po drugie, praca jest wpisana w Boe plany, przez prac czowiek nie tylko realizuje swoje powoanie, ale staje si "nowym stworzeniem w Chrystusie".

Motywy skaniajce go do podejmowania codziennych obowizkw rozumie jako krok ku odnalezieniu woli Boej. Natomiast motywy skaniajce go do podjcia twrczoci, bdcej po czci lekarstwem na bl i bezradno, maj rwnie swe rdo w przeyciu religijnym, lekturze, kontemplacji pikna czy spotkaniu.

Wizi midzyludzkie s dla Vincenta wartoci wysokiej rangi. Vincent rozrnia wizi midzyludzkie wynikajcych z pokrewiestwa czy po prostu znajomoci od wizi wynikajcych z jednoci rodzaju ludzkiego. W czasie pracy w rodowisku grniczym Borinage wanie one dochodz do gosu i ka mu powici si cakowicie ludziom najbardziej potrzebujcym w jego parafii, co koczy si dla niego skrajnym wyczerpaniem.

Vincenta idea kobiecoci jak i mioci erotycznej s wybitnie romantyczne, a nadto przepojone religijnym mistycyzmem. Pochwaa duchowego pikna kobiety, "moralnego" i niematerialnego, a nadto przeciwstawionego piknu ciaa budzi moe pewne obawy o idealizm, zwaszcza jeli zestawi te pogldy z ekstatycznym temperamentem Vincenta i jego pniejszym stylem ycia. Na uwag zasuguje wyrany sprzeciw wobec naturalistycznego pojmowania mioci erotycznej i przekonanie o trwaoci maestwa.

Vincent przywizuje wielk wag do podtrzymywania wizi rodzinnych. Nawet wtedy, gdy do dochodzi do pornienia z ojcem rodzina znaczy dla niego wiele, o czym poniej zawiadcz zarwno przeycia zwizane ze mierci ojca jak i troskliwa opieka nad chor matk. Wizi te posiadaj nie tylko naturalny charakter, ale rozwija si take w nadprzyrodzonoci. Wizi synowskie ksztatuj take jego obraz Boga, ale przyja z bratem odgrywa nadzwyczajnie wielk rol zachowaniu jego tosamoci osobowej.

Zagadnienia spoeczne nie s obce Vincentowi. Nie brak mu czynnej wraliwoci na przejawy skrajnych nierwnoci spoecznych. Duszpasterska troska o podstawowe dobra czowieka ksztatuj jego rozumienie historii i porzdku spoecznego. Nie powica natomiast uwagi sprawiedliwoci jaka rzdzi rynkow wymian dbr. Ma w sobie oglnie wyrobion wiadomo historyczn. Cho trudno go podejrzewa o postaw rewolucyjn, to jednak goszenie Ewangelii rozumie przede wszystkim jako emancypacj spoeczn. Pniej wyrazem tej troski spoecznej staje si uczynienie tematem swojej twrczoci losu biedoty, lekcewaonej dotd przez artystw.

Religijno jest dla Vincenta czym wicej ni potrzeb ludzkiej psychiki czy funkcj spoeczn. Objawienie jest dla niego faktem pierwszej oczywistoci. Lata modziecze wypenia staa lektura Pisma witego.

Vincent uznaje istnienie wiata istot czysto duchowych posusznych Bogu lub zbuntowanych przeciw Niemu. Trudno jednak doszukiwa si u niego ywszego zainteresowania t rzeczywistoci.

Bg jest kim, kogo blisk obecno, dziaanie i mio Vincent wyranie odczuwa w swoim yciu. Jest prawdziwym rdem oraz celem ostatecznym jego ycia, jest najwyszym, sprawiedliwym Panem, ale i troskliwym Ojcem. Jego wi z Bogiem charakteryzuje si cnotami teologicznymi wiary, nadziei i mioci. Swoje ycie pojmuje jak pielgrzymk do Boga. Ma siln wiadomo eschatyczn. Poznawanie Boga jest procesem, ktry si nigdy nie koczy, a dokonuje na drodze mioci.

Stosunek Vincenta od osoby Jezusa Chrystusa jest stosunkiem ywej osobowej relacji. Wierzy, e Chrystus jest Bogiem, o ktrym mwi Biblia, Jego nauki nosi gboko w sercu. Chrystus jest take "czowiekiem boleci, dowiadczonym cierpieniem". Jako Bg i czowiek moe wypeni ca istot czowieka.

Modlitwa jest dla Vincenta elementem chrzecijaskiego ycia. Sam Chrystus by przykadem modlitwy. Modlitwa realnie zmienia jego ycie, jest rdem nadprzyrodzonych darw, a Vincent wiadom jest, e musi by ona systematyczna, wytrwaa, e pomagaj modlitwie rozmowy o Bogu, e jej konsekwencj jest radykalizm ycia chrzecijaskiego.

Vincent jest wiadom, e czowiek podejmujc pewien wysiek moe odczytywa rzeczywisto na sposb Boy. Ten wysiek odnajdywania woli Boej jest nabywaniem trwaej postawy ewangelicznej pokory i mioci, jest wic ostatecznie spraw uczu, uczuciowego zwizku z samym Bogiem, czemu moe towarzyszy niezrozumienie ze strony wielu innych ludzi.

Istnienie Kocioa jest dla Vincenta czym naturalnym i przez dugie lata nie budzcym wtpliwoci. Rnice midzy poszczeglnymi wyznaniami s dla niego znakiem jakiego duchowego bogactwa. A do czasu podjcia studiw przygotowujcych do teologii w Amsterdamie Vincent ma zwyczaj chodzi na naboestwa do rnych kociow. lady pierwszych powaniejszych rys pojawiaj si w licie z lipca 1880 roku. Od tego czasu Vincent przeciwstawia "czowieka naturalnego", ktry potrafi dostrzec Boga - "wntrze Kocioa", ludziom skostniaym religijnie, ktrych moe (cho nie musi) symbolizowa sam Koci.

Smutek przezwyciony religijn nadziej jest dla Vincenta synonimem utosamienia si z Chrystusem, cierpicym Sug Jahwe. Smutek przezwyciony nie oznacza tylko stanu ducha, cho emocjonalny walor nie pozostaje tu bez znaczenia.

Walka ze zem jest przedmiotem codziennych wyborw Vincenta. Tym zem jest grzech i moralna sabo w nim samym, a take biblijne "zo wiata". Przezwycienie za moliwe jest tylko dziki Chrystusowi, dziki ywej wierze i mioci do Niego, ktr rozwija modlitwa. Brak tu u Vincenta ladw teologii ycia sakramentalnego, ale obecny jest ewangeliczny zapa.

Vincent jest przekonany, e Zmartwychwstanie Chrystusa wyzwala z lku przed mierci, ktry pcha czowieka do grzechu i rozpaczy. Nadzieja zmartwychwstania zmienia faktycznie ycie czowieka, jeli tylko karmiona jest modlitw.

Przezwycianie za dobrem jako regua postpowania oznacza take dzielenie si dobrem z innymi, a wic oznacza take goszenie Ewangelii.

Mio nieprzyjaci obecna jest w jego yciu. Vincent w swoich listach nikogo nie nazywa swoim wrogiem, o nikim nie pisze w duchu zoliwoci czy pogardy, a nawet w ludziach, ktrzy go zawiedli, potrafi dostrzec ich dobre strony, za sabe usprawiedliwia. W pniejszym okresie ycia ta postawa tylko czciowo ulegnie osabieniu, ale gbsza postawa mioci nie zostanie stumiona.

Podejmowanie Krzya jest dla Vincenta naturalnym skadnikiem ycia chrzecijaskiego. Wicej nawet, jest przekonany, e tylko przez wyrzeczenie si wasnych pragnie, przez podejmowanie codziennych obowizkw w duchu mioci i nabywanie cnt ewangelicznych chrzecijanin ma udzia w Zmartwychwstaniu. Dziki Chrystusowi nieszczcie nie jest dla chrzecijanina czym gronym, wrcz przeciwnie moe okaza si zbawiennym darem.


P r z y p i s y

1.  Osobliw diagnoz owieceniowego przeomu w kulturze podaje holenderski teolog protestancki Hans R. Rookmaaker. Jego zdaniem wraz z wyniesieniem sztuki ponad rzemioso artyst uznano za geniusza, za kogo o szczeglnych umiejtnociach czy darach, dziki ktrym moe on da ludzkoci co, co w sferze ludzkich osigni miaoby warto nieomal religijn. W ten sposb sztuka jakby zaja miejsce religii. Kartezjusz w swojej filozofii wyliczy jako istotne i dobre tylko te rzeczy, ktre rozumia jako racjonalne, komunikatywne i wyraziste. Za Baumgarten, tworzcy w poowie XVIII wieku w oparciu o podobne owieceniowe zasady, w swojej "Estetyce" rozprawi si ze wszystkim, co niedosowne i niejasne, co wykracza poza czyst wiedz i opiera si na odczuciach; rozprawi si zatem z dzieami sztuki, wytworami estetycznymi. W ten sposb dokona si trwajcy do dzi podzia wiata zachodniego na "dwie kultury" - kultur nauki i kultur sztuki. (...) Twrczo artystyczna wysza poza obrb normalnych czynnoci yciowych, a pikno zaczto traktowa jako warto abstrakcyjn. (...) Od Kanta oraz podajcych jego ladem Schellinga i Hegla sztuk uznano za ostateczne rozwizanie wewntrznych sprzecznoci systemw filozoficznych traktowanych jako zintegrowane pojmowanie rzeczywistoci (Sztuka nie potrzebuje usprawiedliwienia, tum. zbiorowe, Katowice 1992, ss. 14-15).

Natomiast amerykaski teoretyk kultury i politolog Eric Voegelin przyjmuje za Konradem Burdachem (Reformation. Renaissance. Humanismus. Zwei Abhandlungen über die Grundlagen moderner Bildung und Sprachkunst, Berlin/Leipzig 1926), e faszywa sakralizacja sztuki dokonaa si ju w czternastowiecznym woskim Renesansie. Dziki Petrarce, Dantemu i Rienzo powstao apolliskie krlestwo kultury, intelektu i wyobrani. Dante w Prologu do Raju powiada, e aska boa wciela si w wiat nauki i sztuki za spraw Apolla, czyli za spraw virtù propria - cnoty intelektualnej doskonaoci. Jest to zapowied owieceniowej autarkii rozumu. Dla Voegelina obraz otarzowy sekty adamitw pdzla Hieronima Boscha (dzi w Escurialu) o bogatej symbolice mistyczno-erotycznej zwany Ogrodem rajskich rozkoszy (waciwie: Tysicletnie krlestwo) jest pierwszym przykadem nowoytnej, wyzwolonej z transcendencji sztuki (Lud Boy, prze. M. Umiska, Krakw 1994, por. ss. 99-120).

2.  O ewangelizacji kultury mwi w wielu miejscach papie Jan Pawe II, wiadectwem czego jest choby tom przemwie papieskich Wiara i kultura (Lublin 1987). Natomiast przykadem teologicznej interpretacji kultury symbolicznej moe by tu praca Charlesa A. Bernarda SJ, Theologie symboliques (Paris 1978). Autor zajmuje si tam jzykiem symbolicznym objawienia biblijnego i literatury staroytnej, w ktrej objawienie dokonao si i w ktrej pierwotnie byo wyjaniane. Pord wnioskw koczcych prac czytamy: bogactwo symboliki ujawnia si przede wszystkim w dwu dziedzinach: w relacjach midzyosobowych i w odniesieniu do natury. W konsekwencji im bogatsze s dowiadczenia danej osoby wzgldem rodziny, przyjani czy mioci, z tym wiksz atwoci jest ona w stanie poj wewntrzne znaczenie symboli, zwaszcza takich, ktre wyraaj odniesienie do Boga, Chrystusa, Trjcy, Kocioa (s. 388). Z kolei teologi jzyka symbolicznego staroytnej kultury obrazu zajmuje si na przykad Jean Daniélou SJ w Les symboles chrétiens primitifs (Paris 1961). Inni autorzy, jak choby M. Eliade (Images et symboles, Paris 1952) czy J. Goetz (Cosmos, symbolique cosmobiologique, Rome 1969) nawizuj silnie do psychoanalizy G. Junga.

3.  Dzisiejsza kultura okrelana jest mianem postmodernistycznej. Najbardziej reprezentatywnym tekstem dla postmodernistycznej sztuki jest Jean-François Lyotarda Philosophy and Painting in the Age of Their Experimentation to an Idea of Postmodernity (tum. M. i D. Brewer, w: The Lyotard Reader, Oxford 1989, ss. 181-195). W jzyku polskim najpeniejszego omwienia postmodernizmu filozoficznego i literackiego dokonuje Bogdan Baran w monografii Postmodernizm (Krakw 1992).

4.  Wojciech Karpiski w monografii powiconej Vincentowi powiada, e gdyby mia przygotowa wystaw Nowoczesnego Portretu, wizerunkw wspczesnego Ecce homo, Czowieka Frasobliwego naszych dni, to byaby to wystawa obrazw Vincenta, za przy wejciu do niej umieciby dwa portrety, Vincenta van Gogha i Fryderyka Nietzschego oraz motto wyjte z Goethego: I dopki nie ma w tobie tego "umieraj i stawaj si", jeste tylko smutnym przechodniem na mrocznej ziemi (Wrocaw 1994, s. 162). Karpiski nie jest w swym sdzie odosobniony (por. na przykad: S. Lövgren, The Genesis of Modernism: Seurat, Gauguin, Van Gogh and French Symbolism in the 1880s, Stockholm 1959). Warto take wspomnie o popularnoci van Gogha na rynku sztuki, gdzie jego ptna osigaj rekordowe ceny, oraz w kulturze masowej (liczne reprodukcje jego prac, wydania albumowe, powieci biograficzne i eseistyka, trzy penometraowe filmy biograficzne w ostatnim czasie).

5.  O czowieku jako rdle teologii oraz o roli subiektywnego dowiadczenia pisze St. C. Napirkowski OFMConv w Jak uprawia teologi, Wrocaw 1994, ss. 42-48.

6.  W pracy korzystam z francuskiego i angielskiego krytycznego, kompletnego wydania Listw Vincenta van Gogha (por. Bibliografia, poz. 12 i 13). Posikowaem si take polskim tumaczeniem, ktre zawiera wybr listw obejmujcy okoo jednej czwartej korespondencji z bratem (Bibliogr., poz. 23). Oryginalne, holenderskie wydanie listw przygotowane jeszcze przez on brata artysty, Jo van Gogh-Bonger (Bibliogr., poz. 9), nie jest tu uwzgldnione z powodu bariery jzykowej. Vincent napisa w jzyku holenderskim tylko cz swoich listw, niektre bowiem pisane byy po francusku, a zdarzaj si take angielskie fragmenty, tote nawet w tym typicznym wydaniu zachowano jzyk rkopisw i mniej wicej jedna trzecia korespondencji podana jest wanie po francusku (par listw z lat 1880-81 oraz listy pisane po roku 1886, czyli prawie cay trzeci tom). Cytowane fragmenty podaj albo w tumaczeniu wasnym (z francuskiego lub angielskiego), albo w tumaczeniu J. Guze i M. Chekowskiego, jeli tylko dany fragment udao si znale w polskim wydaniu.

Przytaczane w tej pracy cytaty z listw posiadaj oznaczenie cyfrowe (kolejny numer listu niekiedy z oznaczeniem literowym), ktre jest jednolicie prowadzone we wszystkich wydaniach krytycznych.

7.  Zachowao si zaledwie 41 listw Thea van Gogha do Vincenta. S one pisane przewanie po francusku i pochodz z lat 1887-1890. Mona je znale we wszystkich krytycznych wydaniach korespondencji samego artysty (por. przypis nr 6).

8.  W licie do Tea z 30 marca 1874 (15) pojawia si pierwsza wzmianka o pienidzach. Vincent dzikuje bratu za przesanego guldena. Po opuszczeniu przez Vincenta belgijskiego Borinage, otrzymuje od ojca jakby sta "pensj" w wysokoci 60 florenw miesicznie (jak wczeniej w czasie studiw), ale i Theo wspiera go w tym czasie (133). Po mierci ojca w marcu 1885 roku niemal wycznie utrzymuje go Theo posyajc mu co miesic co najmniej 50 frankw (por. 341-343 oraz 355; 363a-365; 419a; 446; 474-475), a po 1886 roku umwiona "pensja" siga 150 frankw miesicznie, nie liczc kupowanych osobno pcien i farb (por. 558 oraz 571; 513; 527; 531; 537).

9.  Typologie wspczesnych stanowisk aksjologicznych podaje Wadysaw Strewski w zbiorze Istnienie i warto (Krakw 1980, ss. 65-57), gdzie odwouje si do fundamentalnej pracy Nicolai Hartmanna General Theory of Value (w: Philosophy in the Mid-Century, ed. by R. Klibansky, Firenze 1961, s. 341).

10.  Dylematy zwizane z pojciem "wartoci" i jego miejscem w rnych paradygmatach filozoficznych zajem si w szkicu Chrzecijaskie (i nie tylko) mylenie o wartociach (w: Horyzonty wiary 22, 5(1994)4, ss. 15-28). W niniejszej pracy bdziemy posugiwa si tzw. metod jakociowej i ilociowej analizy treci z hipotez robocz, a take (w podsumowaniu) metod tzw. analizy systemowej, o ktrych Jzef Majka pisze w Metodologii nauk teologicznych (Warszawa 1981, ss. 135-154). Rol hipotezy roboczej (tame, s. 143), a zarazem "klucza kodyfikacyjnego" peni bd "wartoci chrzecijaskie" domniemywane w materiale rdowym.

11.  Por. Tadeusz Wooszyn SJ, Religijno a dziaania uznane za wane w okresie przemian spoecznych w Polsce 1973-1981-1982, Warszawa 1990, ss. 132-157.

12.  Tekst Listu zaczerpnem z tygodnika ad, nr 22 (452) z 30 maja 1993. Poniewa tekst zajmuje tam dwie strony (4-5) i nie posiada numeracji paragrafw w cytatach nie bd podawa dalszych odnonikw.

13.  Transcendencj wystarczy tu rozumie w sensie moralnym, jako motywowane wartociami samostanowienie. Personalistyczna koncepcja czowieka rozwijana przez Emmanuela Mouniera posiada doczekaa si kilku monografii w jzyku polskim, m. in. w postaci zbioru przystpnie napisanych esejw Adama Rodziskiego Osoba. Moralno. Kultura (Lublin 1989).

14.  Ten ukad pod wzgldem treciowym przypomina systematyk klasycznego wykadu teologii moralnej, w ktrym po traktatach dotyczcych celu ostatecznego czowieka (De finito ultimo), aktu ludzkiego w ogle i aktu moralnego (De actibus humanis), nastpuj traktaty o sumieniu (De conscientia), o prawach (De legibus), o wykroczeniach przeciw nim (De peccatis) i o cnotach (De virtuibus) - wszystkiemu temu w jaki symboliczny sposb odpowiada nasza grupa wartoci zwizanych z podmiotowoci osoby ludzkiej (a.a-a.e). W dalszej czci teologia moralna tradycyjnie przechodzi od rozwaa formalnych do perspektywy materialnej, a mianowicie nastpuj traktaty powicone poszczeglnym przykazaniom Boym (De praeceptis) i Kocielnym, przy czym najbardziej rozbudowany jest traktat powicony przykazaniu sidmemu (De iure et iustitia, De praecipuis modis derivatis aquerendi donum, De iustitia eiusque reparatione) - wszystkiemu temu odpowiadaj zespoy wartoci zestawione przez nas w dziale wartoci spoecznych (b.a-b.b) i ideau Chrystusowego (c.a-c.c). Por. na przykad Marcellino Zalba SJ, Theoloigae moralis summa, tomy I-III, Matriti 1952; lub Stanisaw Olejnik, Teologia moralna, tomy I-VII, Warszawa 1988-1993.

15.  Na tej podstawie klasyfikowano wane decyzje yciowe podjte i opisane przez respondentw, dotyczce rnych dziedzin ycia ludzkiego w pracy Tadeusza Wooszyna SJ, Religijno a dziaania uznane za wane w okresie przemian spoecznych w Polsce 1973-1981-1982, Warszawa 1990, ss. 132-133.

16.  Systematyk rde teologii oraz krtki rys historyczny teorii rde podaje St. C. Napirkowski OFMConv w Jak uprawia teologi (Wrocaw 1994, ss. 37-54).

17.  Por. Encyklopedia katolicka, t. II, Lublin 1976, ss. 1311-1312; J. Wicks, Loughi teologici, w: Dizionario di Teologia Fondamentale, Assisi 1990, ss. 645-647; A. Gardeil, Lieux théologiques, w: Dictionnaire de théologie catholique, E. Vacant (ed.), t. IX, Paris 1937, 712-747.

18.  Nota zostaa sporzdzona przede wszystkim na podstawie monografii Henri Perruchota (Van Gogh, Warszawa 1960), Jakuba Karpiskiego (Fajka van Gogha, Wrocaw 1995) oraz artykuw zamieszczonych w krytycznych wydaniach Listw.

19.  Przytaczamy tu fragment tego listu, gdy jest on wanym przyczynkiem do biografii: Jestem synem pastora i musz pracowa na chleb. Nie mam czasu ani pienidzy na studia w King's college, zreszt przekroczyem ju o kilka lat wiek, w ktrym tam przyjmuj. Studiw przygotowawczych z aciny i greki nawet jeszcze nie zaczem. A jednak pragnbym otrzyma jak prac przy kociele, cho zdaj sobie spraw, e pastorem by nie mog, nie majc wyszych studiw. Mj ojciec jest pastorem na wsi w Holandii. Gdy miaem jedenacie lat, oddano mnie do szkoy i uczyem si tam do szesnastego roku ycia. Potem trzeba byo wybra jaki zawd, a ja nie bardzo wiedziaem, jaki. Dziki poparciu jednego z moich stryjw, wspwaciciela firmy Goupil & Co. (handel dzieami sztuki i wydawnictwo grafiki), dostaem posad w filii tej firmy w Hadze. Pracowaem tam przez trzy lata. Nastpnie przeniosem si do Londynu, eby opanowa jzyk angielski, a potem, po dwch latach, do Parya. Rne okolicznoci sprawiy, e musiaem zrezygnowa z pracy w firmie Goupil & Co. i przyj posad nauczyciela w szkole pana Stokesa w Ramsgate, gdzie pracuj od dwch miesicy. Poniewa moim celem jest praca przy jakim kociele, od pewnego czasu staram si o tak prac. Nie mam wprawdzie wystarczajcych studiw, ale moe moja przeszo mogaby skompensowa przynajmniej czciowo braki w mojej edukacji. Na t przeszo skadaj si podre, pobyt w kilku krajach, kontakty z rnymi ludmi, biednymi i bogatymi, wierzcymi i niewierzcymi, a take praca fizyczna i umysowa w rnych zawodach oraz znajomo jzykw obcych. Jednake najbardziej istotne powody, dla ktrych postanowiem zwrci si do Ksidza, to wrodzone przywizanie do Kocioa i do wszystkiego, co ma styczno z Kocioem. Niekiedy moja wiara i zapa religijny bywaj jakby upione, ale za kadym razem budz si znowu. Niech mi wolno bdzie, z ca wiadomoci moich brakw i niedoskonaoci, powiedzie: "To przywizanie nie jest niczym innym jak mioci do Boga i do ludzi". Nieraz, gdy wspominam dawne ycie i dom mego ojca, tam na wsi w Holandii, chciabym zawoa: "Ojcze, zgrzeszyem przeciw Niebu i przed Tob i nie jestem ju godzien nazywa si synem Twoim; uczy mi jako jednego z najemnikw Twoich. Oka lito mnie nieszczsnemu" (69).


Bibliografia

Ponisza bibliografia posiada charakter pogldowy. Zostaa przygotowana w oparciu o zbiory m.in. Biblioteki Jagieloskiej i Biblioteki Narodowej w Warszawie, w tym take tamtejszego Katalogu Wydawnictw Obcojzycznych w Bibliotekach Polskich, jest wic reprezentatywna dla publikacji dostpnych w Polsce w roku 1995, stanowi jednak niewielki fragment istniejcej literatury zwizanej z osob Vincenta van Gogha.

Zrdowa

  1. Als Mensch ûnter Menschen. Vincent van Gogh in seinen Brifen an der Bruder Theo, Ausgewäht und erläut. von Fritz Erpel, t. I-II, Berlin 1958.
  2. Arles, Saint-Rémy, oprac. J. Leymarie, Warszawa 1977.
  3. Auvers-sur-Oise, wtp A. Wojciechowskiego, ilustr. wybra F. Mathey, Warszawa [?].
  4. Briefe, Berlin 1916.
  5. Briefe an den Maler Anton van Rappard. 1881-1885, Wien 1937.
  6. Briefe an Emile Bernard und Paul Gaugin, Basel 1921.
  7. Birefe an John Russell, Paul Signac und andere, Basel 1941.
  8. Briefe an Seinen Bruder, Zegst. von J. van Gogh-Bonger, Berlin 1914.
  9. Brieven aan zijn Broeder, (oprac. J. Gogh-Bonger), tomy I-III, Amsterdam 1914.
  10. Catalogus van 278 werhen in de verzameling van het Rijksmuseum Kröller-Müller, Otterlo 1983.
  11. Collection du Museé National. Vincent van Gogh à Amsterdam, Paris 1971.
  12. The Complette Letters of Vincent van Gogh with Reproductions of All the Drawing in the Correspondence, tomy I-III, London 1988.
  13. Correspondence complete de Vincent van Gogh enriche de tous les dessins originaux, trad. de M. Beerbloek et L. Roelandt, tomy I-III, Paris 1960.
  14. Dear Theo - the Autobiography, New York 196[0?].
  15. Dessins, [introd. par] Danièle Boone, Paris 1980.
  16. Dopisy, preloz. Z. Hlavacek a Dagmar Mala, Praha 1956.
  17. The Drawing of Van Gogh, introd. by Stephen Longstreet, Alhambra (Cal.) 1963.
  18. Lebensbilder, Lebenszeichen, gesamm. F. Erpel, Berlin 1989.
  19. Lettres de Vincent van Gogh à son frère Theo, trad. de L. Roëlandt, preface de M. Arlaud, Paris 1953.
  20. Lettres de Vincent van Gogh à son frère Theo. Comprenant un choix de lettres francaise originales et de lettres trad. du holland. par Georges Philippart. Et prècédées d'une notice bibliographique par Charles Terrasse, Paris 1937.
  21. Lettres de Vincent van Gogh à Emile Bernard, Paris 1911.
  22. The Letters of Vincent van Gogh, selected by M. Roskill, [?].
  23. Listy do brata, tum. M. Chekowski i J. Guze, Warszawa 1964.
  24. Malningar-akvarellertecknignar. Göteborgs Kunstmuseum 30 dec. 1965 - 20 febr. 1966, Amsterdam-Göteborg 1965.
  25. Musée de l'Orangerie. Janvier-Mars 1947 (catalogue), Paris 1947.
  26. Neunen - Pary, wtp napisaa Anda Rottenburg, ilustr. wybra Frank Elgor, Warszwa 1975.
  27. Obrazy i rysunki. Wystawa ze zbiorw muzew holenderskich, prze. katalog Krystyna Secouda, Warszawa 1902.
  28. Paintings and Drawings. A Choice from the Collection of the Vincent van Gogh Foundation, Amsterdam 1968.
  29. Paintings and Drawings. A Special Loan Exhibition 1949-1950, Chicago 1949.
  30. Paintings, Drawings. Exibition, The Montreal Museum of Fine Art, October 6 - November 6, 1960, Zaandam 1960.
  31. Paintings, Watercolors and Drawings. The Washington Gallery of Fine Art, 2 February - 19 March 1964.
  32. Pisma. V dvuch tomach. Perevod, stat'i i komentarii N. M. Scekotova, Moskva 1935.
  33. The Potato Eaters. In the Collection W. V. van Gogh, London [po 1892].
  34. Rysunki, wstp Miloslava Neumanova, prze. A. Czcibor-Piotrowski, Warszawa 1988.
  35. Sämtliche Briefe. In der Neuübersetzung von Eva Shumann, Hrsg. von Fritz Erpel, I-VI, Berlin 1965-[?].
  36. Tableaux et dessin, Amsterdam [?].
  37. Tout l'ouvre peint de Van Gogh. Documentation et catalogue raisonné par Pado Lecaldano, Paris 1971.
  38. Van Gogh (album), texte de A. M. Hammacher, Milan 1953.
  39. Van Gogh (album), etude critique par Charles Estienne, Paris 1953.
  40. Van Gogh-Mappe. Mit einer Einführung von Oskar Hagen, München 1920.
  41. Van Gogh. A Self-Portrait. Letters revealing his life as a painter, selected by W. H. Auden, London 1961.
  42. Van Gogh's Life in His Drawings. Van Gogh's Relationship with Signac, London 1962.
  43. Van Gogh's Sources of Inspiration. 100 Prints form His Personal Collection, February 1 - April 4, 1971, New York 1971.
  44. Verzamelde brieven van Vincent van Gogh Uitgegeven en toegelicht door zijn schoonzuster J. van Gogh-Bonger, I-IV, Amsterdam 1952-1954.
  45. Vincent van Gogh (album), Vien 1936.
  46. Vincent van Gogh, Stedelij Museum Amsterdam, summer 1955.
  47. Vincent van Gogh (album), przedm. W. Uhde, London 1936.
  48. Vincent van Gogh (album), introd. by J. E. Cross, London 1947.
  49. Vincent van Gogh (album), persentatione di Marco Valsecchi, Milano 1957.
  50. Vincent van Gogh (album), oprac. Hans Lieban, tum. B. Woszczyska, Warszawa 1967.
  51. Vincent van Gogh (album), przedm. Nina N. Kalitina, Leningrad 1974.
  52. Vincent van Gogh (album), "Wielcy malarze wita", prze. Zofia Bukowska, Leningrad 1974.
  53. Vincent van Gogh. Erste grosse Ausstellung seiner Zeichungen un Aquarelle. Dezember 1927, Otto Wecker, Berlin [1927].
  54. Vincent van Gogh et les peintures d'Auvers-sur-Oise, 26 nov.-28 févr., Paris 1954.
  55. Vincent van Gogh (1853-1890). Son art et ses amis. Musée des Beaux Arts, Mons 1958.
  56. Zarzdzanie przedsibiorstwem wytwrczym, oprac. A. Liebfeld, Pozna 1948.
  57. Zeichungen und Aquarelle von Vincent van Gogh, Basel 1954.
  58. Z listw, w: Artyci o sztuce. Od van Gogha do Picassa, wybr i oprac. E. Grabska i H. Morawska, Warszawa 1977, ss. 14-26.

Literatura

  1. Adamov, Arthur, Van Gogh et le drame de la Conscience moderne, w: Comoedia [Pary], 25 kwietnia 1942, ss.[?].
  2. Artaud, Antonin, Van Gogh le Suicidé de la Société, Paris 1947.
  3. Audry, Colette, La Fin de Van Gogh d'après les Lettres à Theo, w: Les Temps modernes [Pary], sierpie-wrzesie 1947, ss. [?].
  4. Aurier, Albert G., Les Isolés: Vincent van Gogh, w: tego, Oeuvres posthumes, Paris 1893, ss. [?] [jest to pierwsza w ogle publikacja o van Goghu, ukazaa si bowiem pierwotnie w Mercure de France jeszcze w styczniu 1890 roku].
  5. Badt, Kurt, Die Rarbenlehre Van Goghs, Köln 1961.
  6. Bailey, Martin, Young Vincent. The story of van Gogh's years in England, London 1990.
  7. Bataille, Georges, La Mutilation sacrificielle et l'Oreille coupée de Vincent van Gogh, w: Documents nr 81/1930 [Paris], ss. [?].
  8. Bazin, Germain, L'Epoque impressionniste, Paris 1947.
  9. Bourniquel, Camille, i inni, Van Gogh, Réalites Hachette, [Paris] 1973.
  10. Bremmer, H. P., Vincent Van Gogh. Inleidende Beschouwingen, Amsterdam 1991.
  11. Brooks, Chares Mattoon, Vincent van Gogh. A Bibliography comprising a Catalogue of the Literature published froma 1890 through 1940 [777 pozycji bibliogr.], New York 1942.
  12. Bruxner, David, Van Gogh's sermons, w: Country Life, Nov. 11/1976, 1426-8.
  13. Catesson, Jean, Considération sur la Folie de Van Gogh, Paris 1943.
  14. Coellen, Ludwig, Die Neue Malerei, München 1912.
  15. Cogniat, Raymond, Van Gogh, Paris 1953.
  16. Colin, Paul, Van Gogh, Paris 1925.
  17. Combe, Jaques, Vincent van Gogh, London [ok. 1960].
  18. Dahlgren, K. G., Psykiatrin och van Gogh, w: Lund 1968, 31-45.
  19. Dávid, Katalin, Van Gogh, Budapest 1963.
  20. Dimitrieva, Nina A., Vincent van Gogh, Moskva 1980.
  21. Döppe-Ehser, Ruth, Vincent van Gogh. Sein Lieben in Bildern, Leipzig 1963.
  22. Elgar, Frank, Van Gogh, Paris 1957.
  23. Erpel, Fritz, Die Selbstbildmisse Vincent van Goghs, Berlin 1963.
  24. Estienne, Charls, Van Gogh, Genéve 1953.
  25. Faille, J.-B. de La, Catalogue raisonné de l'Oeuvre de Vincent Van Gogh, tomy I-IV (pierwsze dwa powicone obrazom), Pary-Bruksela 1928.
  26. Faille, J.-B. de La, Les faux Van Gogh, Pary-Bruksela 1930.
  27. Faille, J.-B. de La, The Works of Vincent van Gogh. His Paintings and Drawings, Amsterdam 1970.
  28. Fels, Florent, Van Gogh, Paris 1924.
  29. Foalie, G. van, Ewangelie-dienaar?, w: De heraut, 9/1972, 247-259.
  30. Gauguin, Paul, 45 lettres à Vincent, Théo et Jo van Gogh, Lausanne 1983.
  31. Germin, M., Van Gogh, New York 1989.
  32. Glaser, Curt, Vincent van Gogh, Leipzig 1927.
  33. Goaziou, Alain Le, Le "Père Tanguy", compagnon de lutte des grands peintres du début du siècle, Paris 1951.
  34. Gogh, Théo van, Brieven aan zijn Broeder, Amsterdam 1932.
  35. Goldwater, Robert, Vincent van Gogh (1853-1890), New York 1953.
  36. Graetz, H., The Symbolic Language of Vincent van Gogh, New York 1963.
  37. Grohn, H. W., Vincent van Gogh, Leipzig 1958.
  38. Hammacher, A. M., Van Gogh, London 1958.
  39. Hartlaub, G. F. Kunst und Religion. Ein Versuch über die Möglichkeit neuer religiöser Kunst, Leipzig 1989.
  40. Haser, Curt, Vincent van Gogh, Leipzig 1921.
  41. Hodys, W., Van Gogh (pogadanka do 36 przeroczy oprac. na podstawie listw van Gogha), Warszawa 1958 (59).
  42. Honegger, H. C., The religious significance of Vincent van Gogh 1853-1890 (original manuscript dated July 29, 1940), Newtown BEEetc. 1941.
  43. Hulsker, Jan, Wie was Vincent van Gogh, Den Haag 1958.
  44. Huyghe, René, Van Gogh, Paris 1960.
  45. Hofmannstahl, Hugo von, Ecrits en prose, Paris 1927.
  46. Höver, Otto, Vincent van Gogh als Zeichner, Emmendingen 1948.
  47. Jaspers, Karl, Strindberg und van Gogh. Versuch einer pathographischen von Swedenborg und Hölderlin, Bremen 1949.
  48. Karpiski, Wojciech, Fajka van Goha, Wrocaw 1995 (poszczeglne rodziay tej ksiki ukazyway si w Zeszytach Literackich w latach 1990-93, nry 35, 36; 43; 47).
  49. Knapp, Fritz, Vincent van Gogh, Bielefeld 1930.
  50. Kodera, Tsukasa, Vincent van Gogh. Christianity versus nature, Amsterdam 1990.
  51. Lawrence, G. E. It will go on: the faith and works of Vincent van Gogh, Pillowell 1976.
  52. Levey, Michael, Od Giotta do Cézanne'a. Zarys historii malarstwa, Warszawa 1972.
  53. Leymarie, Jean, Van Gogh [z uaktulanion bibliografi], Pary 1951.
  54. Leymarie, Jean, Wer war Van Gogh?, Genéve 1968.
  55. Lieban, Hans, Vincent van Gogh, Warszawa 1967.
  56. Ligocki, Alfred, Vincent van Gogh, Warszawa 1976.
  57. Marois, Pierre, Des Goûts et des Couleur, Paris 1947.
  58. Martini, Alberto, Van Gogh, Milano 1963.
  59. Masterpieces of Art. Catalogue of European & American Paintings 1500-1900, New York World's Fair, May - October 1940 (resp. 244-47, 249, 252).
  60. Mathey, François, Van Gogh. Auvers-sur-Oise, London 1961.
  61. Mauriac, Claude, Hommes et Idées d'aujourd'hui, Paris 1953.
  62. Meier-Graefe, Julius, Vincent van Gogh, München 1910.
  63. Meier-Graefe, Julius, Vincent van Gogh. A Biographical Study transl. by J. Holroyd-Reece, New York 1933.
  64. Meier-Graefe, Julius, Impresinisten. Guys - Manet - Van Gogh - Pissaro - Cezanne, München - Leipzig 1907.
  65. Mettra, Claude, Van Gogh und sein Welt, Paris 1972.
  66. Miedema, R., Vincent van Gogh en het evangelie, Amsterdam 1950.
  67. Mittelstäd, Kuno, Vincent van Gogh (album), Warszawa 1976.
  68. Muriana, Elena, Van Gogh, Moskva 1978.
  69. Murray, A. M., The religious backgroud of Vincent van Gogh and its relation to his views on nature and art, w: Journal of the American Academy of Religion, 44 (March 1978) 1, 68-96.
  70. Müller, Beate, Vincent van Gogh-Rezeption nach 1945, vorgelegt von Beate Müller, Köln 1991.
  71. Murina, Elena Borisovna, Van Gogh, Moskva 1978.
  72. Neumanova, Miroslava, Van Gogh. Rysunki, Warszawa 1988.
  73. Nizon, Paul, Van Gogh's Kopien unter dem Zeichen religiöser Malerei, w: Du (May 1961), 8.
  74. Noël-Emile, Laurent Menton, Vincent van Gogh en religion (maszynopis), Saint Vincent de la Folie de la Croix, 1962.
  75. Nordenfalk, Carl, The Life and Work of van Gogh, London 1935.
  76. Nouwen, H. J. M., Compassion: solidarity, consolation and comfort; Vincent van Gogh's painting and his letters to Theo reveal an evangelical dedication to sympathy that was itself a vocation, it was a contemplative's calling rather than an activist's, w: America 134 (10/1976), 195-200.
  77. Od Maneta do Pollocka. Sownik malarstwa nowoczesnego, red. F. Hazan, tum. Helena Devechy, Warszawa 1973 [oryg. Paris 1963] (resp. 138-146 przez Franka Elgara).
  78. Perruchot, Henri, La Vie de Van Gogh, Paris 1955.
  79. Perruchot, Henri, Van Gogh, prze. K. Byczewska, Warszawa 1960.
  80. Petrocuk, Olga, Risunki Vincenta van Gogha, Moskva 1974.
  81. Piérard, Louis, La Vie tragique de Vincent van Gogh, Paris 1924.
  82. Piérard, Louis, Van Gogh, Paris 1936.
  83. Piwocki, Ksawery, Vincent van Gogh, Warszawa 1937.
  84. Pfister, Kurt, Vincent van Gogh, Poczdam 1922.
  85. Quesne-Van Gogh, Elisabeth-Huberta du, Persoonlijke Herinneringen aan Vincent van Gogh, Barrn 1910 [przekady w Monachium w 1911 oraz w Londynie i Bostonie w 1913].
  86. Rewald, John, Post-impressionism, New York 1956.
  87. Rosset, A. M., Van Gogh, Paris 1942.
  88. Rottenberg, Anda, Van Gogh. Neunen - Pary, Warszawa 1975.
  89. Samlicki, Marcin, Wincenty van Gogh (1853-1890), w: Sztuki Pikne, R. VI, 269-290.
  90. Scherjon, W., und Josiash de Gruyter, Vincent van Gogh's great Period. Arles, St. Rémy and Auvers sur Oise (Complete catalogue), Amsterdam 1937.
  91. Secrétan-Rollier, Looking through Vincent's book of psalms, w: Vincent 2 (1972/1973) nr 4, 21-24.
  92. Starzyski, Juliusz, Van Gogh - czowiek malarz, Warszawa 1954.
  93. Steenhoff, W., Catalogus Vincent van Gogh. Werken mit de verzameling van Jr. V. W. van Gogh, in bruikleen afgestaan aan de Demeente Amsterdam, Amsterdam [ok. 1930].
  94. Stellingwerff, J., Vincent Willem van Gogh als domineeszoon, w: Aksent, maandblad protestants geestelijke verzorging Nederlands krijgsmacht, 1963, nr 1.
  95. Sternheim, Carl, Gauguin und Van Gogh, Berlin 1924.
  96. Stone, Irving, Pasja ycia, prze. Wanada Kragen, Warszawa 1951.
  97. Sweetman, David, The love of many things: a live of Vincent van Gogh, London 1990.
  98. Szymaska, Anna, Ubekannte Jugendzeichungen Vincent van Goghs und das Schaffen des Künstlers in den Jahren 1870-1880, Berlin 1976.
  99. Szymaska, Anna, Vincent van Gogh. ycie i twrczo, Warszawa 1962.
  100. Terrasse, Charles, Van Gogh. Peinture, Paris 1935.
  101. Tralbaut, M. E., Over de godstienstige richtingen in Vincent's tijd, w: tego, Van Goghiana VII, Antwerp 1970, 103-108.
  102. Vanbeseleare, W. De Holandshe Periode in het Werk van V. Van Gogh, Antwerpia-Amsterdam 1937.
  103. Vincent van Gogh on film and video. A review 1948-1990, tekst: M. Hommel, G. Zuilhof, fot.: K. Friedricshof, Holandia 1990 [katalog z okazji "Vincent van Gogh Filmfestival" w Amsterdamie w czerwcu 1990].
  104. Vinchon, Jean, L'Art et la Folie, Paris 1950.
  105. Uhde, Wilhelm, La Vie et l'Oeuvre de Vincent van Gogh, Vien 1937.
  106. Uitert, Evert van, Van Gogh dessins, trad. du hollandais par Jeanne Reuault, Paris 1977.
  107. Wallace, Robert, Van Gogh un seine Zeit 1853-1890, Amsterdam 1971.
  108. Weisbach, Werner, Vincent van Gogh. Kunst und Schicksal, Bd. I-II, Basel 1949-1951.
  109. Witz, Ignacy, Wielcy samoucy w malarstwie, Warszawa 1961.
  110. Wojciechowski, Aleksander, Van Gogh. Auvers-sur-Oise, Warszawa 1956.
  111. Wollard, Ambroise, Souvenirs d'un Marchand de Tableaux, Paris 1937.
  112. Werth, Léon, Quelques Peintres, Paris 1923.
  113. Zahn, Leopold, Vincent van Gogh, Baden-Baden 1948.